Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nature queen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nature queen. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 maja 2022

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - START MY DAY OD NATURE QUEEN (+kod zniżkowy!)

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - START MY DAY OD NATURE QUEEN (+kod zniżkowy!)

Cześć Wam!
    Jak już może pamiętacie, od jakiegoś czasu jestem ambasadorką marki Nature Queen.
Marka ostatnio dość prężnie się rozwija i co chwila wypuszcza nowe kosmetyki. Dziś przedstawię Wam najświeższy produkt z oferty marki NQ, jakim jest pianka do mycia twarzy.




START MY DAY :klik:

    Delikatna pianka o kremowej konsystencji świetnie sprawdzi się w codziennej pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Dzięki zawartym w składzie ekstraktom, oprócz oczyszczania, ma działać ujędrniająco, nawilżająco a również rozjaśniająco. Bazą pianki jest woda i gliceryna. Oprócz nich w składzie możemy znaleźć także: kwas hialluronowy, który zadba o nawilżenie skóry; pantenol, który ukoi wszelkie podrażnienia i niedoskonałości; kofeinę, która pobudzi naszą skórę; wyciąg z korzenia żeń-szenia, który ją zregeneruje i odmłodzi oraz kwas cytrynowy, który delikatnie rozjaśni przebarwienia. 




    Pianka START MY DAY została umieszczona w praktycznym i wygodnym opakowaniu z pompką, dzięki której wydozujemy odpowiednią ilość kosmetyku. Pianka jest na tyle wydajna, że wystarczy już jedna porcja, by oczyścić skórę całej twarzy. Produkt delikatnie oczyszcza skórę nie powodując podrażnień ani nie wysuszając skóry. Wszelkie niedoskonałości goją się dużo szybciej, co jest zbawieniem, gdyż szczególnie przed okresem zdarzają mi się wypryski. Cytrusowy zapach świetnie pobudza o poranku, pomaga orzeźwić skórę i relaksuje wieczorem. Wrażliwcy również będą usatysfakcjonowani działaniem pianki START MY DAY, gdyż jest ona naprawdę delikatna - sprawdzone na moim P ;)







Jeśli nie znacie jeszcze kosmetyków marki NATURE QUEEN to serdecznie zapraszam Was do odwiedzenia sklepu internetowego marki :klik: Jestem pewna, że znajdziecie tam coś dla siebie :)





Do 21.05.2022 z kodem mamykochamy macie -30% na WSZYSTKO z okazji zbliżającego się Dnia Mamy :)
A do każdego zamówienia powyżej 150 zł bawełniana torba GRATIS! <3 



a Wy? Jakiej konsystencji kosmetyków do mycia twarzy używacie najczęściej? Żelu, pianki a może pasty? Dajcie koniecznie znać w komentarzu :)




POPRZEDNI POST Z TEJ SERIIKOSMETYCZNE RECENZJE PART 27 - NOWOŚCI NATURE QUEEN

poniedziałek, 28 marca 2022

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 27 - NOWOŚCI NATURE QUEEN

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 27 - NOWOŚCI NATURE QUEEN

Czołem kochani!
    Jak spędzacie pierwsze dni wiosny? Jak Wasze samopoczucie? Ja się w końcu wygrzebałam z ciągnącego się od trzech tygodni przeziębienia i z kopyta wracam na siłkę. Nie ma czasu do stracenia! Ostatnie słoneczne dni dają mi mega kopa, mam ochotę działać! Dawno się tak nie czułam, więc tym bardziej chcę to wykorzystać ;)




Jakiś czas temu dołączyłam do grona ambasadorek marki NATURE QUEEN, o czym wspominałam już niedawno na insta stories, a relacja jest wciąż dostępna w zapisanych. Dzięki temu mam okazję testować nowe produkty marki i dzielić się swoimi wrażeniami na ich temat. I w dzisiejszym wpisie chciałabym Wam przedstawić dwa nowe kosmetyki, które pojawiły się niedawno w ofercie marki.


KOFEINOWE SERUM POD OCZY :klik:


    Jedną z pierwszych nowości marki Nature Queen jest serum pod oczy. Jest to kosmetyk skierowany do osób, które szukają nawilżenia, napięcia i wygładzenia skóry w okolicy oka. Może być stosowany zarówno na dolną jak i górną powiekę, gdyż dobrze współpracuje z makijażem. Skład tego wodnego serum został wzbogacony o wyciąg z zielonej herbaty, estry oleju z pestek moreli, który odżywia, zmiękcza i poprawia kondycję skóry. Kofeina pobudza mikrokrążenie i niweluje worki i cienie wokół oczu, ekstrakt z wina działa na zmarszczki, wyciąg z wąkrotki azjatyckiej łagodzi, koi i działa przeciwzapalnie a ekstrakt z kakaowca odżywia i napina skórę.




    Konsystencja serum jest średnio gęsta i dość wodnista. Mimo mlecznego koloru nie bieli skóry i szybko się wchłania. Formuła serum sprawia, że jest ono mega wydajne i na całą okolicę oka wystarczy już niewielka kropelka. Kofeinowe serum pod oczy Nature Queen świetnie sprawdza się pod makijaż, nic się na nim nie roluje, nie spływa ani nie gromadzi w załamaniu powieki. Zapach jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny. Kosmetyk nie podrażnia skóry, nie powoduje łzawienia czy zaczerwienienia w obrębie oka. 


    Od jakiegoś czasu chciałam skusić się na kosmetyk właśnie z kofeiną w składzie. Jeśli odwiedzacie mnie czasem na insta, gdzie często pojawiam się bez makijażu, mogliście zauważyć brązowe cienie wokół oczu. Taka moja uroda, odziedziczyłam to w genach, jednak wciąż szukam kosmetyku, który będzie w stanie choć w pewnym stopniu je zniwelować. Często też zdarza mi się też budzić z lekko opuchniętymi powiekami. Czy serum kofeinowe sprostało moim wymaganiom? Częściowo na pewno! Poranna opuchlizna dużo szybciej znika po zastosowaniu serum, cienie zaś wydają się niej intensywne, szczególnie na ich krawędziach. Poza tym skóra wokół oczu jest dobrze nawilżona, napięta i odżywiona. Dzięki temu, że serum jest na bazie wody, nie obciąża delikatnej skóry okolic oka. 




INTENSYWNE SERUM LIFTINGUJĄCE :klik:


    Drugą nowością w ofercie jest Intensywne serum liftingujące do pielęgnacji twarzy. Tak samo, jak w przypadku serum pod oczy, jest to kosmetyk na bazie wody, co zapewnia o jego lekkości i łatwości stosowania. Serum przeznaczone jest do każdego typu cery a w szczególności polecane jest dla skóry z pierwszymi oznakami starzenia, której zależy na wygładzeniu. W składzie znajduje się wiele ciekawych składników, m. in. bogaty w polisacharydy ekstrakt z glediczji trójcierniowej, olej z rzeżuchy łąkowej ogranicza utratę wody i wspomaga wchłanianie składników aktywnych w głąb skóry, ekstrakt z maku polnego pobudza syntezę kolagenu i działa antyoksydacyjnie; olej z nasion słonecznika nawilża wygładza i tworzy na skórze powłokę ochronną. Dzięki swojej konsystencji, serum jest bardzo wydajne. Butelka wyposażona w szklaną pipetę ułatwia aplikację odpowiedniej ilości kosmetyku a już 2-3 krople wystarczą na skórę całej twarzy. Zapach serum jest bardzo delikatny i dość szybko się ulatnia.



    Intensywne Serum Liftingujące to kosmetyk bardzo przyjemny w użyciu. Szybko się wchłania, co w porannej rutynie jest niezwykle ważne. Nie pozostawia tłustego filmu więc podkład nieźle się trzyma i nie ślizga. Zaobserwowałam jednak, że po rozprowadzeniu i wyschnięciu może "sklejać" skórę. Nie wiem, czy mnie dobrze zrozumiecie :P Chodzi o to, że przez chwilę, krótki moment od wyschnięcia do całkowitego wchłonięcia, skóra jest odrobinę lepka. Problem znika, jeśli po aplikacji serum delikatnie oklepiemy skórę twarzy opuszkami palców. A umówmy się, delikatny masaż jeszcze nikomu nie zaszkodził ;) Producent zapewnia, że serum może być stosowane samodzielnie lub z innymi kosmetykami. Jednak tu zauważyłam, że nie do końca dogaduje się z kosmetykami o bardziej tłustych formułach, gdyż może się rolować.




    Po trzech tygodniach stosowania tego serum zauważyłam, że moja skóra twarzy jest dużo bardziej gładka i jednolita. Niewielkie przebarwienia zostały rozjaśnione a nierówności wygładzone. Zmarszczki? Moje całe 2,5 zmarszczki na czole niestety nie zniknęły :P aczkolwiek zauważyłam ich lekkie spłycenie. Uznaję to za sukces, i będę dalej stosować Serum Liftingujące obserwując efekty. Warto dodać, że serum nie podrażnia mojej skóry twarzy, nie zapycha mimo stosowania dwa razy dziennie ani nie powoduje wyprysków




Przesyłka niezmiennie zawierała kilka próbek a także miniaturowe olejki. Bardzo lubię takie dodatki, bo mogę wypróbować olej, zanim kupię jego pełnowymiarową wersję :) Tak jak olej z pestek jeżyn, nad którego zakupem się ostatnio zastanawiałam. 






Linki zawarte w tym wpisie są linkami afiliacyjnymi. Co to znaczy? To znaczy, że każde wasze kliknięcie zapisze się w moich ambasadorskich statystykach, co może w przyszłości przełożyć się na kody rabatowe i zniżki specjalnie dla Was ;) Jeśli zaś zdecydujecie się na zakup jakiegokolwiek kosmetyku za pośrednictwem mojego liku, do mojej skarbonki wpadnie kilka groszy. Oczywiście nic na siłę, ale będzie mi bardzo miło ;) Tak, jak mówiłam już na instastories, polecam kosmetyki Nature Queen nie tylko dlatego, że jestem ambasadorką marki. Od wielu lat stosuję i chwalę sobie kosmetyki marki, regularnie zaopatruję się w hydrolaty i próbuję nowości. I choć post powstał we współpracy z marką, to moja opinia jest jak zawsze w 100% obiektywna i rzetelna ;)



Jestem bardzo ciekawa, czy macie już jakieś doświadczenia z kosmetykami marki NATURE QUEEN. Chętnie poczytam Wasze opinie w komentarzach. Życzę Wam miłego tygodnia pełnego słońca <3 

środa, 25 sierpnia 2021

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN PART 2

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN PART 2
Witajcie! 

Nadaję do Was z drugiego tygodnia urlopu. Zaczynając urlop założyłam sobie, że będę wpadać tu częściej i dodam przynajmniej dwa posty. Plany jednak lubią się zmieniać i sama nie wiem jak to się stało, że za chwilę muszę wracać do pracy :P Praktycznie codziennie miałam coś do załatwienia ale zdążyłam się też trochę zrelaksować. Na zakończenie urlopu (czyli już jutro :P)  jadę na mazury na plener fotograficzny, którego już nie mogę się doczekać :D
   

    Z nowinek mam dla Was też update mieszkaniowy! Dostaliśmy pozytywną decyzję kredytową, podpisaliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, czekamy już tylko na wypłatę kredytu i możemy zaczynać przeprowadzkę! <3 Cieszę się jak dziecko i nie mogę się już doczekać. Chociaż wiem, że będzie z tym dużo roboty to czuję ogromną ulgę i nieopisaną radość. Myślę o rozpoczęciu na blogu nowej serii postów dotyczących remontu, urządzania przestrzeni, dodatków itp. Co o tym myślicie? :)



Tymczasem mam dla Was drugą część wpisu o moich nowościach od Nature Queen. W poprzedniej części pisałam o nowym Serum antyoksydacyjno- rozświetlającym :klik: Dziś zaprezentuję Wam pozostałe kosmetyki z tamtej przesyłki :)




OCZYSZCZAJĄCA PIANKA DO MYCIA TWARZY :klik:


    Lekka pianka bez SLS i SLES, nadaje się do każdego typu skóry. Z założenia ma oczyszczać i jednocześnie pielęgnować skórę twarzy, wygładzać drobne zmarszczki i lekko napinać skórę. Ekstrakt z ogórka ma odpowiadać za oczyszczanie, ekstrakt z chabra bławatka działa przeciwzapalnie i przeciwstarzeniowo. Panthenol łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie, ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej pobudza produkcję kolagenu w skórze, łagodzi, koi i nawilża. Ekstrakt z jaśminu i alantoina koją skórę i wszelkie podrażnienia a kwas mlekowy ma delikatnie usuwać martwy naskórek oraz zapobiegać przebarwieniom. 




    Pianka od razu poszła w ruch, ponieważ kosmetyki do mycia twarzy schodzą u nas na pniu od kiedy dzielę się nimi z moim P. Mam też dzięki temu dodatkowego testera, którego skóra jest dużo bardziej wrażliwa niż moja. Jeśli jakiś kosmetyk ma wywołać podrażnienia, to na jego twarzy będzie to widać niemal natychmiast. W przypadku tego produktu nie zauważyliśmy żadnych podrażnień czy wyprysków. Pianka dobrze oczyszcza skórę, nie szczypie w oczy, łatwo się rozprowadza i zmywa. Skóra nie jest ściągnięta czy nadmiernie wysuszona, co jest dużym plusem. Duża pojemność i wydajność sprawia, że pianka  starczy nam na długi czas :)



KWAS HIALLURONOWY 3% :klik:


    W tym produkcie znajdziemy tylko trzy składniki: wodę, hialuronian sodu i kwas hialuronowy. Produkt zamknięty w szklanej butelce z pipetą, która pozwala na bezproblemową aplikację. Do głównych zadań tego kosmetyku należą głębokie nawilżanie, regeneracja i ochrona skóry, ujędrnianie i spowalnianie procesów starzenia skóry. Może być stosowany solo, pod krem lub jako dodatek do innego kosmetyku w celu wzbogacenia jego składu. Dopiero zaczęłam stosować ten produkt, więc na temat faktycznych efektów jego działania niewiele jestem w stanie na ten moment powiedzieć. Kwas hialuronowy ma konsystencję lekkiego żelu, przez co zdecydowanie łatwiej aplikować go na zwilżoną hydrolatem skórę. Stosuję go na noc, gdyż tworzy na skórze dość dziwną powłoczkę, która z pewnością irydowałaby mnie w ciągu dnia. 





HYDROLAT Z OCZARU WIRGINIJSKIEGO :klik:


O hydrolatach marki Narure Queen pisałam już kiedyś tutaj :klik:. Od kilku lat są niezastąpionym elementem mojej codziennej pielęgnacji. Hydrolat z oczaru wirginijskiego najlepiej sprawdzi się w przypadku skóry zanieczyszczonej ale także naczynkowej i wrażliwej. Jest to hydrolat o najsilniejsztm działaniu antyoksydacyjnym, wspomaga regenerację skóry, zapobiega powstawaniu zaskórników regulując wydzielanie sebum. Działa antybakteryjnie i lekko ściągająco. Pachnie przeciętnie, naturalnym chwastem :D



OLEJ JOJOBA :klik:


    Zimnotłoczony, nierafinowany olej jojoba szczególnie polecany jest w pielęgnacji skóry wrażliwej i skłonnej do niedoskonałości. Jest to olej bogaty w witaminy E i F, kwasy tłuszczowe, skwalen i fitosterole. Chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, przyspiesza regenerację, łagodzi podrażnienia, działa przeciwgrzybiczo i przeciwbakteryjnie.



OLEJ Z PESTEK MALIN :klik:


    Polecany do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień oraz dojrzałej skóry olej świetnie sprawdzi się także w pielęgnacji włosów wysokoporowatych. Dzięki niskiej temperaturze tłoczenia bez rafinacji zachowuje wszystkie cenne właściwości. Pobudza produkcję kolagenu i elastyny, redukuje pracę gruczołów łojowych, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Jest też jednym z naturalnych filtrów UV. Jest jednak na tyle niewielki filtr, że nie poleca się go stosować samodzielnie.


    Oba oleje można stosować bezpośrednio na skórę twarzy, głowy oraz włosy. Nadają się do regularnego stosowania lub miejscowego użycia tylko w razie potrzeby. Mogą także stanowić składnik ręcznie robionych masek.


Znacie któryś z przedstawionych powyżej kosmetyków? Może któryś konkretnie się Wam spodobał i macie ochotę go wypróbować? Jeśli macie już jakieś doświadczenia z marką Nature Queen dajcie koniecznie znać. Chętnie poczytam o waszych odczuciach i dowiem się, o jakie nowości powiększyły się wasze kosmetyczne zasoby :)






Poprzedni post z tej serii: NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN

poniedziałek, 19 lipca 2021

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN
    Uspokoiło się u mnie nieco, miałam dwa całkiem luźne weekendy i miałam czas żeby trochę odpocząć. Brakowało mi tego BARDZO!


Dzisiaj mam dla Was przedpremierową recenzję pewnego produktu, który miałam okazję przetestować dzięki polskiej marce Nature Queen, o której na początku napisze kilka słów. 
 
 

NATURE QUEEN :klik:

    To świat Królowej - Matki Natury i tego, co ma nam do zaoferowania. Ta polska marka inspirowana naturą tworzy kosmetyki pozbawione chemicznych dodatków, parabenów, SLSów czy innych szkodliwych substancji. Produkty oferowane przez markę Nature Queen są naturalne, w większości wegańskie i powstają z surowców pochodzących ze zrównoważonych upraw. Marka w ostatnim czasie bardzo prężnie się rozwija i w jej ofercie pojawia się coraz więcej nowych produktów. Pod szyldem Nature Queen znajdziecie produkty pielęgnacyjne do twarzy i ciała a wśród nich między innymi glinki, oleje, kremy do twarzy i hydrolaty.

SERUM ANTYOKSYDACYJNO- ROZŚWIETLAJĄCE :klik:

 
    Nowość w ofercie marki NATURE QUEEN to obietnica natychmiastowego rozświetlenia skóry twarzy. To serum o kremowobiałym kolorze stosowane na twarz ma wpływać na poprawę jędrności skóry i jej nawilżenie, ma łagodzić podrażnienia, wygładzać skórę i wyrównywać jen koloryt a także hamować procesy starzenia skóry przez pobudzanie jej komórek do odbudowy.
    Składnikami aktywnymi, jakie znajdziemy w serum antyoksydscyjno- rozświetlającym są między innymi ekstrakty z białej lilii, jagód goji i rozmarynu, witamina E oraz fukoza. Serum świetnie nada się do pielęgnacji cery suchej, szarej oraz skóry z pierwszymi oznakami starzenia. 

 
    Dzięki zawartym w serum mikrodrobinkom efekt rozświetlenia widoczny jest od razu po nałożeniu produktu na skórę . To świetne rozwiązanie, gdy latem nie nakładam na twarz nic oprócz pielęgnacji i spf, bo umówmy się... przy obecnie panujących temperaturach im mniej warstw na twarzy, tym lepiej. Po nałożeniu tego serum nie jest już potrzebny żaden dodatkowy rozświetlacz. Serum antyoksydscyjno- Rozświetlające marki Nature Queen to produkt o lekkiej konsystencji, dzięki temu niezwykle szybko się wchłania. Stosowane codziennie rano daje skórze porządną dawkę nawilżenia bez uczucia ciężkości czy lepkości, nie zapycha porów ani nie podrażnia skóry. Delikatny zapach koi zmysły i zdecydowanie uprzyjemnia pielęgnację. Nawet po kilku godzinach od nałożenia serum, skóra nie wygląda na tłustą ani się nie poci. Sprawia to, że serum idealnie nadaje się do stosowania latem, nawet przy skrajnie wysokich temperaturach. 


    Produkt zamknięty jest w szklanej buteleczce, która opatrzona jest etykietą w charakterystycznym dla marki Nature Queen stylu. Dzięki pipetce możemy bardzo łatwo wydobyć i zaaplikować kosmetyk na dłoń lub bezpośrednio na twarz. Serum antyoksydscyjno- rozświetlające jest produktem bardzo wydajnym, gdyż wystarczą już dwie krople na dokładne pokrycie całej twarzy. Jedna dodatkowa kropelka pozwoli pięknie rozświetlić i podkreślić dekolt.

 
    Nie było to moje pierwsze (ani na pewno nie ostatnie) spotkanie z marką Nature Queen, której hydrolaty stosuję regularnie od wielu miesięcy. Mogliście przeczytać o tym w tym wpisie :klik: 
Dzisiejsza recenzją również nie pojawia się tu beż przyczyny, gdyż serum antyoksydscyjno - rozświetlające miało swoją premierę 17 lipca a ja mogłam przedpremierowo przetestować je na własnej skórze. Tak, jak już wspominałam na insta stories , uważam że jest to produkt warty uwagi.
    Całą relację na temat serum jak i samej paczki zobaczyć możecie w zapisanych stories na moim instagramie. 

Dajcie koniecznie znać, czy kojarzycie Nature Queen i czy mieliście okazję stosować kosmetyki z oferty marki

 

 

Poprzedni post z tej serii: NOWOŚCI KOSMETYCZNE - HOLIKA HOLIKA

niedziela, 15 listopada 2020

MOJA PIELĘGNACJA -HYDROLATY NATURE QUEEN

MOJA PIELĘGNACJA -HYDROLATY NATURE QUEEN
Nie wiem jak to się dzieje, że czas tak zasuwa :P Zawsze jesień u mnie była taką nudną, dłużącą się porą roku. Długie wieczory pozwalały na odpoczynek, oglądanie seriali czy czytanie książek. Tymczasem od miesiąca nie mam czasu dosłownie na nic :P Zaniedbałam i bloga i instagrama ale nie dlatego, że mi się nie chce tylko zwyczajnie nie mam chwili, żeby usiąść i napisać te kilka słów. Ale dziś pierwsza od dłuższego czasu całkowicie wolna niedziela więc oto jestem :D



    W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam nieco temat wykorzystania hydrolatów w codziennej pielęgnacji. W związku z tym, że naturalna pielęgnacja jest od jakiegoś czasu bardzo popularna i "modna" a hydrolat jest jednym z jej elementów to uważam, że warto poznać ten naturalny zamiennik toniku czy wody micelarnej.

CO TO JEST HYDROLAT?

    Hydrolat, inaczej destylat, to nic innego, jak woda kwiatowa. Choć osobiście bardziej pasuje mi tu określenie woda ziołowa lub woda roślinna. Jest to produkt uboczny powstający podczas produkcji olejków eterycznych. Powstaje w wyniku destylacji świeżych roślin lub ich części (np. kwiatów) parą wodną. Jednym słowem jest to woda, która zawiera rozpuszczone cząsteczki roślinne z niewielką zawartością olejków eterycznych (około 0,5%- 1%). Na rynku możemy znaleźć hydrolaty z najróżniejszych roślin i dzięki temu możemy wybierać spośród nich te, które najbardziej nam odpowiadają pod względem zapachu jak i właściwości. Hydrolaty można stosować bez względu na typ skóry, jej wrażliwość czy wiek. W związku z ich różnorodnością każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.


JAK STOSOWAĆ?

    Wody roślinne możemy stosować na różne sposoby. Podstawowym i najprostszym sposobem jest wykorzystanie jej jako toniku. Dzięki atomizerowi możemy spryskać twarz bezpośrednio lub zaaplikować produkt na wacik czy dłonie i za ich pomocą rozprowadzić po twarzy. Hydrolaty stanowią świetny podkład pod krem, olejek czy serum. W ciągu dnia możemy w łatwy sposób odświeżyć skórę a przechowywany w lodówce pozwoli na dodatkowe ukojenie podczas ciepłych dni. Woda kwiatowa może stanowić składnik masek glinkowych lub podkład pod olejowanie włosów. 

Jak widzicie, zastosowań jest mnóstwo a to i tak jeszcze nie wszystkie ;) 

JAKI HYDROLAT WYBRAĆ?

    W zależności od rośliny, z jakiej powstał, hydrolat może mieć różne właściwości i działanie. Zaraz przedstawię Wam kilka propozycji.


HYDROLAT LAWENDA

    Sprawdzi się do każdego typu skóry a szczególnie do cery wrażliwej i tłustej. Łagodzi podrażnienia redukując zaczerwienienia, przyspiesza regenerację i chroni skórę przed wolnymi rodnikami. Oczyszcza, nawilża i wyrównuje koloryt skóry. Stosowany na włosy i skórę głowy pomaga w walce z łupieżem, wzmacnia cebulki włosów i zapobiega ich wypadaniu. Lubię ten hydrolat stosować podczas wieczornej pielęgnacji, ponieważ uspokaja skórę. Nie jest to najładniej pachnący hydrolat jaki miałam ale oprócz zapachu "chwastów" można wyczuć zapach prawdziwej lawendy ;)



HYDROLAT Z GORZKIEJ POMARAŃCZY NEROLI

    Zapach tego hydrolatu jest jednym z przyjemniejszych (zaraz obok hydrolatu różanego) Jest to bardzo świeży, lekko słodki ale nadal cytrusowy zapach. Wykazuje on działanie antybakteryjne, lekko ściągające, zwęża pory i reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum. Do tego rozświetla skórę nadając jej blasku. Dzięki przyjemnemu zapachowy świetnie sprawdzi się jako pachnąca mgiełka do włosów a także jako odświeżacz powietrza. Osobiście bardzo lubię spryskać nim pościel :) Ten hydrolat ma nieco silniejsze działanie, dlatego może czasem podrażnić skórę. Nie wiem z czego to wynika. bo zdarza się to raczej sporadycznie i pierwszy raz zdarzyło mi się dopiero przy drugiej buteleczce.


HYDROLAT CZARNY BEZ

    Koi skórę i przywraca jej blask. Łagodzi, nawilża, działa przeciwzapalnie i przeciwstarzeniowo. Jest idealny dla skóry odwodnionej i z problemami, gdyż pomaga jej się regenerować i przyspiesza gojenie ran. Ponadto zapobiega infekcjom i powstawaniu zaskórników. Ten destylat najlepiej mi się sprawdza w nagłych przypadkach, gdy przed okresem wyskoczy mi na twarzy jakaś niespodzianka. Lubię wtedy nasączyć nim wacik i przykładać do zaognionego miejsca jak kompres. Pachnie średnio, ale lubię go za jego działanie ;)


HYDROLAT ALOES

    Chyba najbardziej uniwersalny hydrolat, jaki miałam. Dzięki zawartości aloesu ma zbawienny wpływ na skórę i włosy. Działa łagodząco i regenerująco, przywraca odpowiednie pH, silnie odżywia skórę poprawiając ukrwienie, co znacząco wpływa na proces odnowy naskórka. Świetnie radzi sobie z łagodzeniem zmian, podrażnień czy opalonej skóry. Zapach ma bardzo delikatny, typowy dla aloesu. Ten destylat jest zdecydowanie moim ulubionym. Moja skóra świetnie na niego reaguje, wiele razy ratował moją skórę po opalanku :P Schłodzony dawał cudowne ukojenie w upalne dni. Idealnie się u mnie sprawdza jako podkład pod olej na włosy, zużywam już chyba czwartą buteleczkę :P



    Upodobałam sobie hydrolaty marki NATURE QUEEN z uwagi na sporą pojemność, ładną szatę graficzną i szeroki wybór hydrolatów. Często w drogeriach internetowych zdarzają się promocje więc zawsze robię zapasy i stosuję hydrolaty zamiennie. Podczas ostatnich zakupów kupiłam też coś dla siostry i mamy. Dla Weroniki wzięłam hydrolat z oczaru wirginijskiego, kóry ma silne działanie antyoksydacyjne. Mama Aldona dostała hydrolat z róży damasceńskiej, który jest polecany do skóry dojrzałej i ze skłonnościami do zmian trądzikowych. Mamie zdarzają się epizody trądziku różowatego i mam nadzieję, że hydrolat złagodzi jej te zmiany. Destylat z róży damasceńskiej pachnie zdecydowanie najładniej ze wszystkich, które dotychczas miałam :)



    Wody roślinne od wielu lat są obowiązkowym elementem moje pielęgnacji a stosowanie ich stało się pewnego rodzaju rytuałem. Zaraz po umyciu twarzy i otarciu jej z wody spryskuję ją lekką mgiełką, która przygotowuje skórę na kolejny krok pielęgnacji. Od kiedy stosuję hydrolaty moja skóra jest dużo bardziej spokojna, wyciszona i rzadziej zdarzają mi się podrażnienia czy wypryski. Uwielbiam to, że destylaty roślinne w tej formie mogę stosować na całą twarz nie omijając skóry wokół oczu bez obawy o podrażnienia. Wszelkie sera i olejki lepiej się wchłaniają, gdy skóra jest zwilżona kwiatową mgiełką. Cenię sobie także ich uniwersalność i brak uczucia lepkości na skórze.

Jestem ciekawa, czy Wy już znacie hydrolaty i czy lubicie je stosować. Koniecznie dajcie znać w komentarzu :)

Copyright © in progress , Blogger