No i mamy MAJ i majówkę! Nie wiem jak to się stało i kiedy ten czas minął. Cała ta pandemia zaburza mi poczucie czasu. ALE! Nie marudzę, bo nie jestem typem marudy. Wiosna jest piękna, pogoda coraz lepsza i znowu można się wybrać na spacer do lasu lub na plażę ;) Da się żyć ;)
Z ciekawostek pod tytułem "co u mnie słychać" to 30 kwietnia kolejny raz zostałam ciocią! Moja siostra urodziła drugiego synka i trochę żałuję, że w obecnej sytuacji nie mogę jej odwiedzić. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. W końcu się zobaczymy i będę mogła osobiście poznać najmłodszego członka rodziny :)
Dziś mam dla was post kosmetyczny o kolejnych produktach ze sklepu TOPESTETIC :klik: Serdecznie Was zapraszam do dalszej lektury :)
ZIELONE LABORATORIUM :klik:
To polska marka produkująca ekologiczne, w pełni wegańskie kosmetyki. Produkty tej marki nie zawierają szkodliwych substancji takich jak; SLS, SLES, parabeny, PEG, silikony, sztuczne barwniki czy zapachy. Wszystkie kosmetyki tej marki bazują na naturalnych składnikach, które pozyskiwane są z poszanowaniem środowiska i nie są testowane na zwierzętach. Co więcej, ZIELONE LABORATORIUM wspiera organizacje i fundacje działające na rzecz zwierząt przekazując im część dochodów ze sprzedaży. Ode mnie duży szacunek za to :)
PEELING DO CIAŁA - ROZMARYN I PIETRUSZKA :klik:
Naturalny, wegański peeling na bazie soli z dodatkiem rozmarynu i pietruszki delikatnie ale skutecznie oczyszcza skórę ciała z martwego naskórka i zanieczyszczeń. Nadaje się do każdego typu skóry, nawet tej najbardziej przesuszonej. Należy jednak pamiętać, by nie stosować peelingu na podrażnienia czy zacięcia po goleniu. Drobinki soli delikatnie masują skórę i pobudzają mikrokrążenie. Bogaty skład ma bardzo szerokie działanie. Sól kłodawska jest źródłem magnezu, potasu, cynku oraz żelaza. Oliwa z oliwek zawiera przeciwutleniacze (wit. A i E) i świetnie nawilża. Olej słonecznikowy oprócz działania przeciwzapalnego wzmacnia też naturalną barierę ochronną skóry. Zawiera kwasy tłuszczowe, fosfolipidy i witaminę E. Dzięki temu przeciwdziała powstawaniu wolnych rodników i starzeniu się skóry. Rozmaryn łagodzi podrażnienia i działa odmładzająco. Wyciąg z pietruszki zawiera żelazo, magnez, wapń, sód i potas i świetnie radzi sobie z cellulitem. Olejek limetkowy wspomaga detoksykację a olejek lemongrasowy ma działanie odkażające, łagodzące, przeciwalergiczne i przeciwzapalne.
Peeling ma lekko zielonkawy kolor i bardzo silny, cytrynowo ziołowy zapach a jego konsystencja jest typowa. Wyczuwalne są drobinki soli oraz widoczne kawałki rozmarynu i pietruszki. W związku z tym, że nie przepadam za pietruszką zapach w pierwszej chwili nie przypadł mi do gustu. Peeling jest dość delikatny ale skuteczny. Można go stosować zarówno na suchą jak i na mokrą skórę. Pierwsze nasze spotkanie niestety było porażką. Przyzwyczajona do klasycznych peelingów cukrowych nabrałam sporą ilość kosmetyku na dłoń i zaczęłam masować skórę nóg. Duża zawartość olejów w składzie poskutkowała grubą, tłustą warstwą na mojej skórze, przez którą miałam problem ze zmyciem z niej resztek soli i ziół. Zapach drażnił mnie w nozdrza więc od razu chwyciłam za żel i zmyłam z siebie kosmetyk. Oczywiście nie poprzestałam na jednej próbie ;) Dałam mu kolejną szansę choć przez zapach stosowałam go tylko i wyłącznie na nogach. Nauczona doświadczeniem przy kolejnych próbach stosowałam już mniejsze ilości kosmetyku. Peeling bardzo dobrze złuszcza naskórek, nie podrażnia skóry za to pięknie ją wygładza. Przy zastosowaniu odpowiedniej ilości kosmetyku naprawdę bardzo fajnie i długotrwale ją nawilża.
Jednak... kwestia zapachu była dla mnie nie do przejścia. Olejek limetkowy i lemongrasowy nadają mu świeżości, ale moja osobista awersja do pietruszki zrobiła swoje. Stosując peeling na ciepłe i mokre ciało ziołowy zapach stawał się bardziej intensywny co niestety odbierało mi przyjemność z pielęgnacji.
BALSAM DO CIAŁA Z POMIDOREM I MARCHEWKĄ :klik:
Lekki balsam do ciała dzięki ekstraktom z pomidora i marchwi wpływa na wyrównanie kolorytu skóry i działa na nią delikatnie brązująco. Aktywny skład pozwala utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia skóry. Masło shea nawilża i chroni skórę przed działaniem czynników zewnętrznych a dzięki witaminom A i E działa przeciwstarzeniowo. Masło kakaowe wzmacnia procesy odnowy naskórka i zwiększa odporność i elastyczność skóry zapobiegając rozstępom. Olej marchwiowy dzięki zawartości witamin A, B, C, D, E, H oraz K odpowiada za poprawę i wyrównanie kolorytu skóry. Pomidor spowalnia procesy starzenia i regeneruje naskórek. Erytruloza działa brązująco. Olejek grejpfrutowy dzięki zawartości witaminy C działa tonizująco. Olejek cynamonowy znany jest z właściwości antycellulitowych i ujędrniających. Olejek geraniowy łagodzi stany zapalne, podrażnienia, wspomaga regenerację i działa antyseptycznie. Tocoferol, czyli witamina E wzmacnia i odbudowuje naskórek a także poprawia gospodarkę wodną naskórka i skóry właściwej co wpływa na jej głębokie nawilżenie.
Zawsze miałam mieszane uczucia co do balsamów brązujących. Jako nastolatka próbowałam takich kosmetyków ale "opalenizna" zawsze wydawała mi się sztuczna, nierówna i wycierała się w ubrania a skóra brzydko pachniała. Ten balsam mnie jednak pozytywnie zaskoczył. Dzięki lekkiej konsystencji balsam jest bardzo wydajny i dobrze się rozprowadza. Kosmetyk dobrze się wchłania i naprawdę bardzo dobrze i długotrwale nawilża. Dodatkowo zostawia na skórze subtelnie błyszczącą poświatę. To zasługa delikatnych, złocistych drobinek. Są tak małe, że na próżno ich wypatrywać w słoiczku. Lekka opalenizna nie jest widoczna od razu i dzięki temu nie ma obawy, że efekt będzie sztuczny czy przesadzony. Oczywiście nie udało się uniknąć charakterystycznego dla samoopalaczy zapachu. Jest on jednak na tyle delikatny, że jestem w stanie go zaakceptować ;) Jedynym minusem według mnie jest to, że balsam pozostawia na skórze lekki film. Nie jest to lepka, tłusta warstwa a bardziej "tępa". Skóra po jego użyciu nie jest aksamitna a ubranie na siebie obcisłych dżinsów nie należy do najprzyjemniejszych. Jednak... w czasach pandemii rzadko zakładam na siebie coś innego niż dresy, więc to tylko malutki minus ;) Ogólne wrażenie jest jednak bardzo na plus. Nie zdążyłam się jeszcze opalić słońcem więc opalenizna po kilku dniach była całkiem nieźle widoczna :) Niestety... dopiero po kilku dniach, gdy brązujące działanie balsamu było dobrze widoczne, pomyślałam, że mogłam zrobić dla Was porównanie skóry przed i po :P Wybaczcie
Mimo, że o kosmetykach Zielonego Laboratorium wiele słyszałam to było to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Nie powiem, że było to całkiem udane spotkanie, ze względu na zapach peelingu, jednak nie skreślam tej marki :) Mam nadzieję, że polecicie mi inne kosmetyki z Zielonego Laboratorium :)
Sklep TOPESTETIC mimo trwającej pandemii dostarcza przesyłki ekspresowo i bez problemów. Niezmiennie w paczce znalazłam sporo próbek :) Sklep dba o klientów więc jeśli jeszcze nie robiliście tam zakupów to szczerze Was zachęcam. Jeśli macie jakieś wątpliwości to dermokonsultanci na pewno odpowiedzą na wszystkie pytania :)
No to powiedzcie... jak Wasza Majówka? :D Jakie plany? ;) dajcie znać jak sobie radzicie :)






