Hej wszystkim! z powodu całego tego zamieszania mam aż nadto czasu i możliwości by przetestować wszystkie kosmetyki, które znalazły się w mojej łazience w ostatnim czasie.
Nie wiem, czy wy też tak macie ale ja uwielbiam instagramowe konkursy. No normalnie mam na tym punkcie fioła xD Wszyscy się ze mnie śmieją, że znowu coś wrzucam na story, znowu kogoś oznaczam i komentuję. Ale mogą się ze mnie śmiać do woli bo od czasu do czasu uda mi się coś wygrać i wtedy triumfuję :D
Naprawdę dużo się udzielam na instagramie i na moim story praktycznie codziennie pojawiają się relacje i zdjęcia. Więc udostępnienie zdjęcia z rozdaniem na story to dla mnie nic dziwnego ani nowego ;)
Jak wyglądają konkursy na instagramie? Pewnie większość z Was wie ale dla tych mniej aktywnych instagramowo będzie to na pewno ciekawostka.
W każdym konkursie zasady są podobne i zawsze dokładnie opisane pod postem konkursowym.
Zazwyczaj "regulamin" mówi o kilku podstawowych rzeczach, które trzeba zrobić by wziąć udział w takim rozdaniu:
- warunkiem koniecznym jest bycie obserwatorem konta organizatora
- kolejnym warunkiem jest polubienie zdjęcia z grafiką konkursową
- skomentowanie posta konkursowego oznaczając w nim swoich znajomych w określonej ilości
- udostępnienie grafiki konkursowej w Insta Story lub jako post na profilu
Zasady oczywiście mogą się różnić. Czasem wystarczy komentarz z hasłem "biorę udział" a innym razem organizator wymaga kreatywnej odpowiedzi na zadane pytanie.
Wychodzę z założenia, że skoro to nic nie kosztuje, to czemu nie spróbować ;)
Oczywiście... nie biorę udziału we wszystkich konkursach jakie znajdę ale tylko w tych, w których nagroda jest dla mnie interesująca :P Najczęściej są to rozdania kosmetyczne ale zdarzają się też inne. Do tej pory udało mi się wygrać kilka rozdań zarówno na fb jak i na insta więc to dowód na to, że się da ;)
No ale czas na gwiazdy dzisiejszego posta czyli kosmetyki do ciała L'occitane en Provence.
Kosmetyki, o których chciałabym Wam dziś napisać dostałam właśnie w ramach konkursu, który na swoim koncie na instagramie zorganizowała jakiś czas temu Galeria Bałtycka w Gdańsku.
Jak sama nazwa wskazuje, marka pochodzi z Francuskiej Prowansji i do wyrobu swoich kosmetyków stosuje wysokiej jakości, naturalne składniki. L'occitane wspiera lokalnych przedsiębiorców i to u nich zaopatruje się w niezbędne surowce. Jedynym wyjątkiem jest masło shea, które marka sprowadza z Burkina Faso. Wspiera tym samym kobiety, które w naturalny, przekazywany z pokolenia na pokolenie sposób produkują ten składnik. Marka prowadzi program, który ma pomagać kobietom z Burkina Faso osiągnąć większą niezależność ekonomiczną.
Kosmetyki były zapakowane w bardzo ładny żółty kartonik. Niestety zanim zdążyłam mu zrobić zdjęcia P postanowił zrobić sobie z niego podstawkę pod kubek no i cóż... został ślad :P
Wszystkie trzy produkty pochodzą z linii SHEA BUTTER. W pudełku znalazłam krem do rąk, olejek do mycia ciała i mydło w kostce. Szata graficzna jest bardzo prosta i odrobinę retro. Bez zbędnych ozdobników. Etykiety bardzo mi się podobają, ponieważ zawierają wszystkie najważniejsze informacje i to w dwóch językach. Francuskim i Angielskim. Poza tym, sam kartonik oraz opakowanie olejku posiadają napis alfabetem Braille'a. Nie miałam wcześniej styczności z tą marką więc chętnie przystąpiłam do testów.
OLEJEK POD PRYSZNIC :klik:
Zawiera 10% bogatego w lipidy olejku shea. Poza tym olej z nasion winogron, słonecznika i tocopherol. Niestety... na pierwszym miejscu w składzie znajdziemy Tipa-Laureth Sulfate. Jest to substancja myjąca, nieco słabsza od SLS ale jednak. Szkoda, bo olejek pachnie pięknie i nawet nieźle nawilża skórę. Nigdy nie używałam olejku pod prysznic dlatego byłam go bardzo ciekawa. No wiecie... jak coś tak tłustego może umyć ciało. A no może ;) Mało piany (prawie wcale :P ) ale odczucia podczas kąpieli bardzo przyjemne. Nie podrażnia skóry, zmiękcza ją i pielęgnuje. Łatwo się spłukuje więc poza tym TLS w składzie nie mam się do czego przyczepić
KREM DO RĄK :klik:
Krem z dużą zawartością, bo aż 20% masła shea. Dodatkowo znajdziemy ekstrakt z lnu, miód, prawoślaz, olej kokosowy i słonecznikowy. Masło shea jest na drugim miejscu w składzie zaraz za wodą więc chyba nie kłamali z tymi 20% ;) Nie używam kremów do rąk zbyt często. Kiedy miałam problem z trądzikiem i brałam izotretynoinę to kremy do rąk zużywałam bardzo szybko. Przez leki moja skóra była skrajnie wysuszona. Jak już się uporałam z trądzikiem to kremy do rąk poszły w odstawkę. Sięgam po nie tylko gdy moje dłonie są podrażnione albo mocno wysuszone (np. po sprzątaniu bez rękawiczek :P ). Ale ten krem naprawdę mnie do siebie przekonał. Świetnie się wchłania, pozostawia na dłoniach lekką warstwę ochronną ale na szczęście nie jest ona lepka ani tłusta. Przez zawartość masła shea ma bardzo gęstą konsystencję ale rozpuszcza się pod wpływem ciepła dłoni. Idealnie sprawdza się w roli maski na mocno zniszczone dłonie. Wystarczy nałożyć grubszą warstwę na noc i dłonie są miękkie i nawilżone :) Krem ponadto goi podrażnienia i lekkie zadrapania więc to kolejny plus. Opakowanie 150ml kosztuje prawie 100zł ale uważam, że jest warty swojej ceny. No i pięknie pachnie :)
MYDŁO W KOSTCE :klik:
W czasach, kiedy wszyscy starają się żyć w duchu less waste, mydła w kostce wróciły do łask ;) Jest to kremowe mydło, które ma oczyszczać ale także zmiękczać i chronić skórę ciała a na koniec otulać ją pięknym zapachem. Nie ma informacji o procentowej zawartości masła shea a w składzie jest na czwartym miejscu. Jest to sodowe mydło z olejami roślinnymi. Nie używałam go jeszcze, ponieważ mam zapas żelu pod prysznic a poza tym, pod prysznicem nie mam półeczki, na której mydło mogłoby bezpiecznie leżeć. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Moja mama bardzo lubi mydła w kostce więc może jej podaruję :)
Wszystkie te kosmetyki mają bardzo specyficzny zapach, który unosił się zaraz po otwarciu żółtego kartonika. To bardzo przyjemny, intrygujący zapach. Trochę przypomina mi moją babcię, więc określenie "retro" zastosowałabym także do tego zapachu :)
Zdecydowanie moim ulubieńcem jest krem do rąk
Czy Wy w obecnej sytuacji też macie czas na przegląd swoich kosmetyków? Ja już zrobiłam porządek i pozbyłam się wszystkich zbędnych opakowań :)
Znacie tę markę i kosmetyki?





