Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja zdjęciowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja zdjęciowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 października 2021

FOTOMODELING PART 12 - EVA SEN - 2020

FOTOMODELING PART 12 - EVA SEN - 2020
Dobry wieczór! 
   Powolutku się u mnie wszystko uspokaja. W mieszkaniu jest coraz przytulniej, ja wdrażam się w nowe służbowe obowiązki i poznaję się z nowymi współpracownikami. Zaczyna mi się tu podobać i coraz bardziej mnie to uświadamia w tym, że zmiana pracy była dobrą decyzją. Pożegnanie w starej pracy nieco mnie wzruszyło. Dostałam od chłopaków kwiaty, kosmetyki i wino. Spędziłam z tymi ludźmi bardzo fajne chwile i będę ich ciepło wspominać. Trzeba jednak iść dalej ku lepszemu :)

    Wrzesień bardzo szybko mi minął, ale przy tej intensywności to nic dziwnego. W październik weszłam z nową energią, dużymi oczekiwaniami i pewną dozą ciekawości :) Jaki będzie ren miesiac? Wszystko wyjdzie z czasem :)



A dzis powrót do dawno niewidzianej serii, czyli wrzucamy na tapetę fotomodeling i wodne zdjęcia z ubiegłorocznego pleneru Adela Photo Phatology :)




    W 2020 roku, po sześciu latach przerwy, na dobre wróciłam do fotomodelingu i do bywania na plenerach fotograficznych. Naprawdę nie wiedziałam jak bardzo mi tego brakowało dopóki tam nie pojechałam. Nawet nie będę próbowała Wam tego opisać, bo zwyczajnie się nie da. Musicie mi wierzyć na słowo ;)

EVA SEN :klik:


    I po tych sześciu latach miałam okazję ponownie stanąć przed obiektywem Ewki, która jest niezwykle charyzmatyczną kobietą i świetną Panią fotograf. Jej prace były wielokrotnie wyróżniane przez vogue.it . Ewa tworzy piękne portrety, akty oraz edytoriale. Po naszym pierwszym spotkaniu w 2014 roku obie czułyśmy pewien niedosyt, dlatego jak tylko nadarzyła się okazja, wybrałyśmy stylizację i zaczęłyśmy działać. Przyznam, że gdy Ewa kazała mi wskakiwać do basenu trochę się obawiałam, że zmarznę, gdyż zbliżał się już wieczór. Okazało się, że niepotrzebnie, bo woda w basenie była podgrzewana :D A jak już nastał wieczór i skończyły się sesje zdjęciowe, wszyscy z chęcią korzystali z ciepłej kąpieli i rozmów przy basenie ;)






    Plenery fotograficzne mają to do siebie, że rzadko kiedy jest się z fotografem sam na sam. Wiadomo, że zawsze można iść gdzieś "w las" gdzie nikogo nie będzie, ale czasem najatrakcyjniejsze zdjęciowo miejsca są właśnie w centrum wszystkiego, jak ten basen. Mnie widownia zawsze odrobinę stresuje, bo choć mocno z tym walczę to mam gdzies w głowie swojego chochlika, który mówi mi "...oni cię oceniają, na pewno wygladasz głupio, robisz coś nie tak...". Strasznie się wtedy krępuję, usztywniam i mam ochotę poprosić, by zostawiono mnie i fotografa na osobności. Ale nigdy nie mam na to odwagi xD Jednak wbrew temu chochlikowi, który szepcze mi do ucha i podsyca moją nieśmiałość, na plenerach "gapie" ZAWSZE służą dobrą radą, pomocną dłonią i życzliwym uśmiechem. Bo przyjeżdżamy tu wszyscy żeby się poznać, pobawić i nauczyc czegoś od tych lepszych od siebie a nie się nawzajem oceniać i krytykować. Fajnie było sobie przypomnieć na własnej skórze, że tak to właśnie na plenerach jest, i że za to właśnie uwielbiam brać w tym udział.





    Do zdjęć wykorzystałyśmy moją złotą sukienkę z lumpeksu, która świetnie współgrała z błękitem wody i czerwienią ust. Makijaż wykonałam sama, pazury tez mojej roboty :P






    Patrząc na te zdjęcia jest tylko jedna rzecz, do której mogłabym się przyczepić... odcinająca się na dekolcie opalenizna xD Odkiedy wróciłam do regularnego pozowania zwracam na takie rzeczy większą uwagę i staram się opalać bardziej "rozsądnie" takich ostrych krawędzi było jak najmniej ;)






Dzisiejszy post jest dość krótki, pisany w pociągu w drodze do domu rodzinnego ;) 
Mam jednak nadzieję, że zdjęcia Wam się podobają :)

Miłego weekendu kochani!





środa, 19 maja 2021

FOTOMODELING PART 11 - MARTA RENUSZ

FOTOMODELING PART 11 - MARTA RENUSZ
Witaj wiosno! jak dobrze, że jesteś <3
    Tak, jak mi się marzyło, wskoczyłam już w trampki i nawet udało mi się założyć sukienkę :D Choć teraz w Trójmieście jest dość deszczowo, to dla mnie najważniejsze jest to, że jest w miarę ciepło i nie muszę już nosić grubej kurtki :P Dorobiłam się też pierwszej w tym sezonie opalenizny... z weekendu na torze motocyklowym wróciłam ze spalonym nosem i czołem :P No bo jakoś tak przyjemnie się drzemało w pełnym słońcu :P

A dziś dawno nie widziany post fotograficzny. Tym razem pokażę Wam zdjęcia, które powstały w 2015 roku podczas współpracy z Martą Renusz :) 
 
    Marta wrzuciła post na grupę zrzeszającą trójmiejskich fotografów i modelki na fb, że szuka modelki, która ma do dyspozycji wannę :D Tak się złożyło, że w wynajmowanym wtedy mieszkaniu tę wannę miałam, więc bez większego namysłu zgłosiłam chęć zapozowania. Umówiłyśmy się na zdjęcia i Marta wpadła do mnie do Gdyni na fotki. O ile dobrze pamiętam Marta uczyła się wtedy w Trójmiejskiej Szkole Fotografii w Sopocie. 
 
    Zamysł był taki, żeby zabielić wodę mlekiem. I choć wydawało nam się wtedy, że tego mleka będzie trzeba wlać do wanny mnóstwo, to koniec końców byłyśmy zaskoczone bo wystarczył niecały kartonik na całą wannę ;) Śmiałam się potem, że mleka wystarczyło nawet do kawy po sesji :P 
 
    Makijaż do sesji wykonywałam sama. Mocne usta miały kontrastować z bielą mleka, tak samo jak czarny, koronkowy biustonosz typu bralette. 

To była pierwsza i niestety ostatnia współpraca z Martą, czego bardzo żałuję. Ale oczywiście niewykluczone, że kiedyś się jeszcze fotograficznie spotkamy  :)


Miłego oglądania zdjęć :)


 
 
 
 




Kolor czy czarno białe? :)

 
 
 
 

 
 
  
 
W powyższych trzech zdjęciach nie podoba mi się to, co stało się z włosami. Opierając głową o wannę i zsuwając się lekko do wody włosy przykleiły się do ścianek i niezbyt korzystnie to wygląda... jakbym miała guza na głowie xD ale do tej pory nikt szczególnie nie zwrócił na to uwagi, więc może tylko ja się tym przejmuję :P 




    Samą sesję uważam za całkiem udaną, lubię te kadry, bo lubię takie niestandardowe pomysły :)
Chciałabym w przyszłości powtórzyć tą sesję ale w kolorze i z kwiatami w wannie. Problemem jest to, że aktualnie nie mam wanny... ale coś się wykombinuje :P Co sądzicie o tym pomyśle? :D

Poprzedni post z tej serii: FOTOMODELING PART 10 - ROCKY RABBIT

środa, 24 marca 2021

FOTOMODELING PART 10 - ROCKY RABBIT 2016

FOTOMODELING PART 10 - ROCKY RABBIT 2016
    Cześć i czołem! Obiecałam sobie ostatnio, ze będę częściej publikować posty, wiec oto jestem! I choć pierwotnie miał się tu dziś pojawić zupełnie inny post z nowej serii, to nastąpiła mała zmiana planów i będzie dziś post fotomodelingowy. Tym samym zapraszam do czytania i oglądania!
 

 
    Odkąd zaczęłam pozować do zdjęć byłam świadoma tego, że modeling jako taki nie jest dla mnie. Dziewczyny na wybiegach czy w sesjach lookbookowych mają minimum 173cm wzrostu, są szczupłe, mają proporcjonalne ciała i charakterystyczne buzie. Z moim szczupłym ale widocznie umięśnionym ciałem i całymi 167 cm wzrostu nie miałam co do tego złudzeń ale też nigdy nawet nie było to moim marzeniem. Fotomodeling w zupełności mi wystarczał. Jednak w 2016 roku z propozycją współpracy odezwała się do mnie na instagramie managerka pewnej firmy odzieżowej. W związku z nową linią chcieli zaprosić mnie do współpracy przy tworzeniu zdjęć nowej kolekcji ubrań Rocky Rabbit. Ta propozycja zupełnie mnie zaskoczyła ale z radością i nieskrywaną ciekawością ją przyjęłam. 
  
 
    Happy Mum, bo tak nazywa się ta polska marka, to producent i dystrybutor odzieży dla kobiet w ciąży, mam i ich dzieci. Niektóre z sukienek czy bluz ma dzięki ukrytym zamkom opcje karmienia piersią. Co śmieszne, nie zauważyłabym tego, gdyby mi nie powiedzieli :P więc to serio dyskretne udogodnienie ;) Patrząc na to z boku nawet teraz nie wpasowałabym się w ich target ale też nie tym kierowali się przy wyborze modelek. Już w pierwszej wiadomości dowiedziałam się, że złożyli mi propozycje głównie dlatego, że spodobała im się naturalność, uśmiech i ta odrobina luzu. To wszystko chcieli mieć na zdjęciach i tego oczekiwali ode mnie, jako modelki. Sami zaraz ocenicie, czy udało mi się sprostać tym wymaganiom ;)

    Tym sposobem spakowałam się i pojechałam do Olsztyna na swoje pierwsze fotomodelkowe płatne zlecenie! Zdjęcia odbywały się w szkole językowej dla dzieci Playschool w Olsztynie, fotografem był Piotr Ratuszyński - fantastyczny fotograf i świetny facet. Makijażystka zadbała o makeup wszystkich modelek, dziewczyny z Happy Mum wybierały kolejne stylizacje. Oprócz mnie na sesji była jeszcze jedna dziewczyna i co najbardziej istotne...gromadka BARDZO energicznych dzieci
 
 
    Jako totalnie zielona w temacie zdjęć ubrań próbowałam się przygotować, ćwiczyłam pozy (xD) i generalnie próbowałam sobie wyobrazić jak to będzie na tej sesji. Jak się pewnie domyślacie, niewiele to miało wspólnego z rzeczywistością. Oprócz tego, że musisz zaprezentować ubranie to musisz też "wejść w rolę" i ogarniać otoczenie, dzieci itp. A praca z maluchami do najłatwiejszych nie należy. Dzieci, szczególnie te młodsze, szybko się nudzą, dekoncentrują, mają humory i generalnie rozrabiają. Wyobraźcie sobie sytuację, w której fotograf robi zdjęcie jednemu z maluchów a za fotografem wydurniają się matki i ciotki, byle tylko skupić uwagę dziecka i wywołać uśmiech na jego buzi :P Ale mimo całego rozgardiaszu, jaki panował na sesji, bardzo dobrze to wspominam i cieszę się, że mogłam brać w tym udział. W sumie zrobiliśmy dwie sesje w 2016 roku, pierwszą w lipcu a drugą w grudniu. 
 
 
    Wiecie co było dla mnie największym wyzwaniem a jednocześnie stało się pewnego rodzaju nagrodą? Wejście w relację z dziećmi. Na większości ujęć występuję z małą Mileną, która jest uroczą i grzeczną dziewczynką, dzielnie znosiła cały ten sajgon na planie i pięknie pozowała do zdjęć. Jeśli chodzi o dzieci, to lubię pozostawiać im własną przestrzeń. Nie lubię narzucania określonych zachowań czy słów. Bo dziecko, choć małe, swój rozumek ma i powinno mieć możliwość decydowania o sobie. Takie zmuszanie dzieci  powoduje tylko dyskomfort i zakłopotanie a przecież na zdjęciach miał być luz. Dlatego też pozostawiłam Mili tą przestrzeń, by się do mnie przyzwyczaiła i ogromnie mnie cieszyło, jak z czasem się otwierała i była bardziej śmiała. Do tego stopnia, że sama przychodziła się do mnie przytulać, łapała mnie za rękę i wygłupiałyśmy się razem w trakcie zdjęć. Czy to nie kochane? <3
 
 

 

 
    Za każdym razem, gdy patrzę na te zdjęcia towarzyszy mi myśl "Bożenko kochana czemu ja te włosy ścięłam?". Poza tym doszłam do wniosku, że makijaż nie był do końca udany :P Na pierwszej sesji miałam zdecydowanie za ciemny podkład a na drugiej oko było zbyt "mocne". Wieczorowy makijaż niezbyt wpasował się w klimat swobodnej sesji z dziećmi ;) no ale... nie można mieć wszystkiego ;)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 

 
 
 

 
 
Gdy skończyliśmy zdjęcia z dziećmi, zrobiliśmy zdjęcia typowo produktowe ale to już była szybka akcja ;)  

 











Mam nadzieję, że nie znudziły Was jeszcze moje fotomodelingowe posty? :D



Poprzedni post z serii: FOTOMODELING PART 9 - ANNA ZIĘTEK

Copyright © in progress , Blogger