środa, 17 lutego 2021

FOTOMODELING PART 9 - ANNA ZIĘTEK

FOTOMODELING PART 9 - ANNA ZIĘTEK

 Hej!

    Dzisiejszy post jest dla mnie w pewien sposób szczególny. Nie dlatego, że dotyczy zdjęć i sesji, czyli tego, co kocham, a dlatego, że dotyczy kogoś dla mnie ważnego. 

Opowiem Wam dziś o mojej przyjaciółce - Ani Ziętek i jej zdjęciach.

ANNA ZIĘTEK :klik:

fot. Andrzej Zalewski

    Ania to młoda Pani fotograf, fototechnik, choć sama lubi się nazywać FOTOGRAFIKIEM. To taka gra słowna, bo Ania zajmuje się i fotografią i grafiką, a dodatkowo także retuszem. Anna i Andrzej prowadzą w swoim domu małe studio fotograficzne, gdzie realizują sesje rodzinne, wizerunkowe, tematyczne, produktowe i wiele wiele innych. Do zdjęć wykorzystują też przydomowy ogródek, co pozwala stworzyć wiele różnych aranżacji do zdjęć. Oprócz zdjęć robionych hobbystycznie, od czasu do czasu zgłaszamy się do Ani także na zdjęcia rodzinne. Zabrałyśmy z siostrą naszą Mamunię na sesję zdjęciową z okazji dnia Matki.





    Innym razem podczas wizyty u Ani i Andrzeja z moim chrześniakiem Jankiem, Ania spontanicznie zrobiłam nam kilka zdjęć. Spójrzcie na tego małego łobuza <3 Byłam pod wielkim wrażeniem tego, jak łatwo Ani przyszło zrobić zdjęcia takiemu ruchliwemu, niespełna rocznemu dziecku. cudowna pamiątka.




taaaki jestem duży! :D


    Same nie wiemy, kiedy i jak dokładnie się poznałyśmy. Choć między nami jest różnica kilku lat i nigdy nie spotkałyśmy się na szkolnych korytarzach to obie się z jakiegoś powodu kojarzyłyśmy. Pierwsze wspólne zdjęcia robiłyśmy w 2014 roku. Od razu złapałyśmy nić porozumienia, dzięki czemu każda współpraca świetnie nam się układała. W tym samym czasie obie przeprowadziłyśmy się do Trójmiasta i choć Ania finalnie wróciła do naszego rodzinnego NML, to nasz kontakt nie stracił na jakości. Powiedziałabym nawet, że jest zupełnie odwrotnie ;) Dla Ani potrafiłam wstawać o bandyckich porach czy stawiać się na sesji po 1,5 h snu. Najśmieszniejsze było to, że sesje z małą ilością snu zawsze wychodziły nam najlepiej :P Kąpiel w zimnym jeziorze wczesnym rankiem? No problemo. Wejście do lodowatego strumienia? Już biegnę! :D A zawsze zaczynało się czymś w stylu "słuchaj Sys, mam taki pomysł..." :D

    Dzięki temu, że Ania zamieszkała razem ze swoim partnerem na tej samej ulicy, na której mieszkają moi rodzice, odwiedzam ją tak często, jak to tylko możliwe. I nie zawsze oznacza to, sesję zdjęciową :P Znacznie częściej to pogaduszki przy winie albo domowy salon kosmetyczny :P

    Mówiąc o Ani nie mogłabym nie wspomnieć o tym, że jest jedną z najbardziej zdeterminowanych i dzielnych kobiet, jakie znam. Kilka lat temu u Ani zdiagnozowano miastenię. To przewlekła i nieuleczalna choroba autoimmunologiczna, która cechuje się osłabieniem i zwiększoną męczliwością mięśni. Niesie to za sobą szereg różnych objawów i dolegliwości. Między innymi problemy z oddychaniem, przełykaniem czy poruszaniem. Męczliwość mięśni dotyczy bowiem mięśni, których na co dzień świadomie nie kontrolujemy, tj mięśnie oddechowe, mięśnie przełyku czy mięśnie posturalne. Ania, mimo swojego stanu zdrowia i częstych wizyt w szpitalu jest bardzo dzielna. Co więcej, ostatnio ruszyła na insta i fb z profilem "Krem dlatego go zjem" gdzie umieszczane są przepisy dla osób, które mają problemy z przełykaniem. Różnorakie musy, zupy, kremy i budynie to świetne pomysły nie tylko dla miasteników. Zostawiam Wam linki i zapraszam do odwiedzin ;) Insta i FB

    Ale nie chcę, żebyście patrzyli na Anię przez pryzmat jej choroby, bo nie o tym jest ten post. Tutaj ważne są jej zdjęcia :)

    Anna robi zdjęcia zarówno aparatem analogowym, jak i cyfrowym i zawsze wkłada w zdjęcia mnóstwo serca i energii. Zawsze wie, czego oczekuje i jaki efekt chce osiągnąć. Jest przy tym bardzo profesjonalna i spokojna. Śmiało mogę stwierdzić, że Ania "mnie umie najlepiej" złapać na zdjeciach. Może to kwestia kobiecego spojrzenia? Trudno stwierdzić, jednak mimo wszystko wiem, że lubię to jak Ania mnie widzi. Na sesjach dużo gadamy i się śmiejemy ale jeśli chodzi o zdjęcia to jest tak, że rozumiemy się bez słów i wszystko jakoś samo przychodzi.

    Choć czasem mam wyrzuty sumienia, że tak rzadko się widujemy to i tak wierzę w to, że Anna czuje moje wsparcie duchowe i całą tą moją miłość.

 Zapraszam Was na zdjęcia autorstwa Anny Ziętek z moim udziałem :P 

 

W AUTOBUSIE - SIÓDMA RANO PO NIEPRZESPANEJ NOCY 

    Poranne godziny były w tym przypadku zbawieniem, głównie z powodu pory roku. Latem w stojący w pełnym słońcu autobus bardzo szybko się nagrzewał i siedzenie w środku w tak wysokiej temperaturze było bardzo uciążliwe.

 

 

 

I moje trzy ulubione zdjęcia z tej sesji 





KUCHENNE REWOLUCJE

    Kilka kadrów z zabawnej sesji zdjęciowej w kuchni hotelu, który prowadziła wówczas mama Ani. w roli kucharzy dwóch fotografów - Sławek Patoka aka. Madcoy (po lewej) i Andrzej Zalewski aka Alien (po prawej)



 

JEZIORO SKARLIŃSKIE BLADYM ŚWITEM

    W związku z tym, że to jezioro jest dość duże i głębokie, latem woda w nim nagrzewa się dopiero późnym popołudniem. Niestety... te zdjęcia powstawały gdy woda była mega mega zimna i musiałam się mocno skupić, by zapanować nad drżeniem całego ciała. Na dwóch pierwszych zdjęciach widać, jak moje plecy parują w słońcu :P



zdjęcie w zatopionej łódce u brzegu jeziora


ADELA PHOTO PATHOLOGY 2014

Te dwa zdjęcia już widzieliście w tym poście ;)


 

ŻARNOWIEC - OPUSZCZONY HOTEL PRACOWNICZY

    Pierwotnie chcieliśmy dostać się na teren starej elektrowni. Niestety nie znaleźliśmy żadnej dziury w płocie więc zadowoliliśmy się hotelem ;)





 

SESJA ZDJĘCIOWA W POLU FACELIOWYM 2020 ROK

    Pierwsze zdjęcia po moim powrocie do modelingu i pierwsze nasze wspólne zdjęcia po bardzo długim czasie. Słoneczne lato, wiejski klimat, w koło szmer pracujących pszczół i my wśród kwiatów.

Nie mogę się zdecydować, która wersja podoba mi się bardziej. Kolor czy czarno-białe?


 
Uśmiech!
 
 
 "lepszy" profil ;)

 
I pleckowe





 

I KLIKA ZDJĘĆ Z #BACKSTAGE CZY INNYCH GRUPÓWEK



 

Przed kąpielą w lodowatym strumieniu :D

 

I po :D


 

Po "kuchennych rewolucjach"

 

zdjęcie z przypadku "weź mi tu stań, ja sprawdzę czy światło jest ok"

 

"a weź się zaśmiej" xD

 
 
Przed wejściem na pole :D
 
 
<3

    Bardzo cenię sobię naszą przyjaźń i życzyłabym nam obu więcej okazji do spotkań, więcej plenerów na których znów będziemy mogły pić aperolka i wieczorami zawijać się w koc. Ani oczywiście mnóstwa zdrowia, siły i pogody ducha, bo wiem, że miastenia to paskudna choroba. Jeśli macie ochotę, to zapraszam Was na instagram Ani :klik
Byłabym mega wdzięczna, gdybyście zostawili Ani troche miłości pod zdjęciami. Pandemia niestety mocno odbija się na ilości zleceń a ruch na instagramie może w takiej sytuacji tylko pomóc ;)



Mam nadzieję, że podobała Wam się ta krótka zdjęciowa podróż z moją Anią <3 

wtorek, 26 stycznia 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 18 - ORIENTANA OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 18 - ORIENTANA OD TOPESTETIC

    Czołem Wam wszystkim! Jak Wam mija styczeń? U mnie w miarę spokojnie, choć cały czas mam wrażenie, jakby moja doba miała za mało godzin. Dni uciekają jak szalone... czy tylko ja tak mam? :P
Nie wiem jak u Was, ale w Gdyni zima od początku nowego roku dopisała tak bardzo, że byliśmy nawet na sankach. Fajnie było się poczuć znów jak dziecko i zmęczyć się trochę na śniegu :D


Dziś mam dla Was post o ciekawym zestawie kosmetyków, który miałam przyjemność ostatnio testować. Ciekawi? To zapraszam do dalszej lektury ;)


ORIENTANA :klik:

    Orientana to kolejna polska marka, która stawia na naturalne składniki roślinne i mineralne. Do produkcji kosmetyków tej marki wykorzystywane są rośliny azjatyckie, ekstrakty botaniczne i wszystkie te surowce posiadają certyfikaty świadczące o ich wysokiej jakości. Marka Orientana nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach ani nie wykorzystuje składników odzwierzęcych pozyskanych ze szkodą dla zwierząt. Nie znajdziecie w tych kosmetykach także parabenów, PEGów, silikonów, oleju mineralnego, barwników syntetycznych i tym podobnych substancji. 

 
    W zestawie, który otrzymałam znajdowały się trzy produkty z serii naturalnych kosmetyków ze śluzem ślimaka. W jego skład wchodzą: krem do twarzy, krem pod oczy i eliksir do skórek i paznokci. Warto wspomnieć, że wykorzystany do ich produkcji śluz ślimaka pozyskany został bez szkody dla samych ślimaków ;)

NATURALNY KREM DO TWARZY :klik:

    Krem o bardzo szerokim spektrum działania dedykowany do każdego rodzaju skóry, może być stosowany na dzień i na noc. Producent zapewnia, że krem poprawi elastyczność i jędrność skóry, pomoże pozbyć się przebarwień, plam pigmentacyjnych i blizn, spłyci zmarszczki, zregeneruje zmęczoną skórę i utrzyma poziom jej nawilżenia na optymalnym poziomie. Pierwsze skrzypce w składzie kremu gra wysokoskoncentrowany, oczyszczony śluz ślimaka, który łagodzi, koi i wygładza. Śluz ślimaka zawiera w sobie kolagen, elastynę, witaminy A, C i E, naturalną alantoinę a także naturalne antybiotyki. Oprócz śluzu ślimaka w składzie możemy znaleźć też olej ze słodkich migdałów, który charakteryzuje się działaniem wtórnie nawilżającym dzięki ograniczaniu ucieczki wody z głębszych warstw skóry. Olej kameliowy tworzy na skórze ochronny film, działa natłuszczająco i regenerująco wpływając na elastyczność skóry. Poza tym mamy tu tez masło shea, tocopherol i kwas cytrynowy.


    Dzięki bardzo lekkiej konsystencji krem bardzo dobrze i szybko się wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustej warstwy a buzia się po nim nie świeci. Używałam tego kremu zarówno na dzień, jak i na noc ale zdecydowanie bardziej mi pasuje jako krem na dzień. Na noc wolę bardziej treściwe i otulające kremiki ;) Delikatny zapach kremu lekko otula skórę ale dość szybko się ulatnia. Krem dobrze nawilża i w żaden sposób nie podrażnia skóry. Obawiałam się, że może mnie zapychać przez zawartość oleju ze słodkich migdałów, który może działać komedogennie, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Naturalny krem ze śluzem ślimaka dobrze radził sobie jako baza pod makijaż. Nic nie spływało, nie rolowało się ani nie ścierało. Szczerze powiem, że to bardzo dobry krem i jestem zadowolona z jego działania. Widocznie wyrównał koloryt mojej skóry, na której zimą lubią pojawiać się przebarwienia. 

NATURALNY KREM POD OCZY :klik:

    Bardzo lekki krem, który ma za zadanie nawilżać i pielęgnować delikatną skórę wokół oczu. Producent deklaruje działanie regenerujące, drenujące a także poprawę elastyczności skóry wokół oczu a także rozjaśnienie cieni pod oczami. Krem nadaje się do każdego rodzaju skóry tak samo na dzień, jak i na noc a jego głównym składnikiem jest oczywiście śluz ślimaka. Zaraz obok niego znajdziemy skwalan będący składnikiem płaszcza lipidowego naszej skóry, olej ze słodkich migdałów a także olej abisyński, który jest bardzo stabilnym przeciwutleniaczem, łagodzi podrażnienia i działa przeciwstarzeniowo. Dodatkowo kofeina wykazująca działanie pobudzające i odżywiające, tocopherol a także wyciąg ze skórki cytryny, który jednocześnie złuszcza, regeneruje i rozjaśnia skórę.


    Naturalny krem pod oczy ze śluzem ślimaka jest bardzo przyjemnym produktem o wyjątkowo lekkiej formule i delikatnym zapachu. Opakowanie z pompką jest bardzo praktyczne i higieniczne i pozwala wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku. Krem pod oczy jest bardzo wydajny i ilość widoczna na zdjęciu poniżej wystarcza na okolicę obojga oczu. Mimo lekkiej konsystencji krem odczuwalnie nawilża skórę wokół oczu delikatnie ją napinając. Makijaż oka trzyma się dobrze i nie roluje się w załamaniu powieki a to dzięki temu, że krem nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Naturalny krem pod oczy stosowałam na dzień i na noc i muszę przyznać, że moje standardowo opuchnięte po nocy powieki prezentowały się znacznie lepiej, za co duży plus ode mnie. Jedynym rozczarowaniem jest to, że krem w żaden sposób nie wpłynął na moje cienie wokół oczu. Oczywiście jestem świadoma, że żaden krem nie zlikwiduje mojego problemu (ot, takie geny), aczkolwiek miałam nadzieję na choć lekkie ich rozjaśnienie. W ogólnym rozrachunku krem pod oczy wypada naprawdę dobrze i jeśli nie macie problemu z sińcami wokół oczu to na pewno będziecie zadowoleni. 


NATURALNY ELIKSIR DO PAZNOKCI I SKÓREK :klik:

    Unikalna receptura eliksiru zapewnia intensywne nawilżenie, zmiękczenie i wygładzenie skórek wokół paznokcia. Regularne stosowanie eliksiru zapobiega "zadzieraniu" się skórek a także wpływa na ogólną kondycję i wygląd paznokcia. Standardowy dla tej serii śluz ślimaka występuje w składzie obok papainy, która złuszcza martwy naskórek i wygładza a także nawilżającego mocznika. Ponadto w składzie są także alanina, prolina i seryna działające przeciwzapalnie.


    Ten eliksir to mój zdecydowany ulubieniec z całej tej trójki. Wygodne opakowanie z bardzo poręczną końcówką w kształcie silikonowego pisaka pozwala na precyzyjną aplikację. Lekki i przezroczysty eliksir całkiem szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Od pierwszego użycia skórki są bardziej miękkie. Na czas testowania tego eliksiru zrezygnowałam z hybryd, by lepiej obserwować jego działanie i jestem pozytywnie zaskoczona efektami. Zimą zawsze mam problem z suchymi i zadartymi skórkami ale eliksir ze śluzem ślimaka skutecznie wyeliminował ten problem. Skórki mam ładne, gładkie i nawilżone, co przełożyło się na moje paznokcie. Podczas ostatniego zdejmowania hybrydy frezarką niestety w niektórych miejscach delikatnie nadpiłowałam płytkę, przez co miejscami była ona osłabiona. Eliksir spowodował szybsze wzrastanie paznokci i po przepiłowanej płytce nie ma już  śladu. Tą małą tubkę zawsze ma ze sobą w torebce, by móc zaaplikować eliksir w wolnej chwili bez względu na to, gdzie przebywam. 



    Były to moje pierwsze doświadczenia zarówno z kosmetykami marki Orientana, jak i ze śluzem ślimaka i jestem bardzo zadowolona. W sklepie TOPESTETIC znajdziecie te kosmetyki w zestawie w bardzo atrakcyjnej cenie a do tego całą, szeroką ofertę marki ORIENTANA. Jeśli jeszcze nie znacie sklepu TOPESTETIC to bardzo Wam go polecam. Każda przesyłka jest darmowa a do każdego zamówienia dorzucane są próbki i gadżety sklepu.



Poznaliście już kosmetyki marki Orientana? Jakie są wasze wrażenia? Jest jakiś kosmetyk tej marki, który szczególnie przypadł Wam do gustu? Dajcie koniecznie znać! :)

Copyright © in progress , Blogger