Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hair. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hair. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 4 - PHYTO OD TOPESTETIC

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 4 - PHYTO OD TOPESTETIC
Święta, Święta i po Świętach ;)
    Zbliża się koniec kwietnia i sama nie wiem jak to się stało, że za moment będzie majówka ;) Mimo wszystko jestem zadowolona, bo pogoda się poprawia a i nastroje dopisują :) No i czego chcieć więcej?


Dzisiaj chciałabym przedstawić ciekawe trio marki PHYTO więc zapraszam Was do czytania :)






    Markę PHYTO poznałam już jakiś czas temu przy okazji testowania wcierki do skóry głowy, z którą bardzo się polubiłam. A post o niej możecie przeczytać :tutaj: Zarówno wcierkę, jak i kosmetyki z dzisiejszej recenzji poznałam dzięki współpracy ze sklepem TOPESTETIC





PHYTOPROGENIUM :klik:

    Ten ultra-delikatny szampon polecany jest do każdego typu włosów. Dzięki dobroczynnym prebiotykom chroni i pielęgnuję skórę głowy przywracając jej równowagę. Wyciąg oraz proteiny owsa zmiękczają włosy, wzmacniają cebulki i stymulują wzrost włosów. Do tego wykazują działanie przeciwłupieżowe oraz przeciwłojotokowe. Świetnie więc sprawdzą się w przypadku nadmiernie przetłuszczającej się skóry głowy. Pantenol koi podrażnienia a wywar z malwy tonizuje i odżywia. W składzie znajdziemy również tokoferol (wit. E), kwas cytrynowy, lecytynę oraz pochodną witaminy C. Nie znajdziemy tu jednak SLS, więc szampon nie powoduje podrażnień i suchości włosów czy skóry głowy.
    Szampon nakładamy w niewielkiej ilości, rozpieniamy i spłukujemy letnią wodą. Mycie warto powtórzyć a pianę zostawić na około 2 minuty pozwalając wszystkim składnikom aktywnym działać.




    Szampon ma jak dla mnie proste, aczkolwiek kluczowe zadanie. Oczyszczać włosy i skórę głowy ze wszystkiego, co mogło się na nich nagromadzić od ostatniego mycia, łącznie z odżywkami, stylizatorami czy olejkami. Szampon Phytoprogenium to zadanie spełnia bardzo przyzwoicie. Choć przez brak SLS pieni się nieco gorzej, to i tak świetnie domywa to, co domywać powinien. Wprawdzie odrobinę plącze włosy podczas mycia, ale nie jest to problemem, gdy zaraz po tym nakładam maskę lub odżywkę. Włosy po użyciu szamponu są miękkie, delikatne, sypkie i odbite od nasady. Zanim zaczęłam stosować ten szampon miewałam problemy ze skórą głowy, ostatnimi czasy dokuczał mi łupież, czasem podrażnienie skóry głowy oraz swędzenie. Jednak od kiedy regularnie używam szamponu Phytoprogenium wspomniane problemy całkowicie zniknęły. Szampon dobrze się spłukuje, przyjemnie pachnie i ma wygodne opakowanie opatrzone minimalistyczną etykietą. Przyznam też, że włosy nieco mi się "rozbujały" i momentami nie mogę ogarnąć ilości baby hair na mojej głowie :P Cieszy mnie to ogromnie, bo jesienią i zimą włosy mocno mi wypadały. 


PHYTOJOBA :klik:


    Przeznaczona do włosów suchych maska o kremowej konsystencji ma za zadanie przywrócić włosom lekkość, miękkość i blask. Efekt nawilżenia bez obciążenia oraz lekkość i elastyczność włosów jest natychmiastowy o długotrwały. Olej jojoba nadaje włosom blasku, wzmacnia, zapobiega rozdwajaniu i puszeniu się włosów. Hydrolizowane proteiny gruchu działają antystatycznie. Wyciąg z malwy zatrzymuje wilgoć wewnątrz włosa. Maskę zaleca się stosować po każdym myciu i pozostawić na całej długości włosów od 2 do 10 minut.




    Maska Phytojoba ma bardzo przyjemną konsystencję, łatwo się rozprowadza i jednocześnie nie spływa sama z włosów. Świetnie wygładza i nawilża włosy i co ważne, nie powoduje tak znienawidzonego przeze mnie "przyklapu". A co poplącze szampon Phytoprogenium to maska rozplącze więc sprawia to, że to naprawdę zgrany duet. Mój PRO TIP na ten etap pielęgnacji to rozczesywanie włosów grzebieniem z szerokimi zębami gdy maska jest jeszcze na włosach. Pozwoli to wczesać i rozprowadzić maskę równomiernie na wszystkich warstwach włosów i jednocześnie uniknąć szarpania włosów po spłukaniu i odciśnięciu włosów. Przy moich kręconych włosach ta metoda świetnie się sprawdza, odżywka czy maska dociera wszędzie a  włosy mniej się łamią. Jedynym minusem tego produktu jest jego opakowanie. Metalowa tuba jest bardzo niepraktyczna, łatwo się zagina i dziurawi, wyślizguje się i ciężko wydobyć z niej produkt mokrymi dłońmi. Ta kanciasta zakrętka to dosłownie zło wcielone. Zakręcić tą śliską tubkę tą małą zakrętką gdy dłonie masz mokre a nawet uciapane maską czy szamponem graniczy z cudem. I przyznam, że to niewygodne opakowanie bardzo mnie zniechęca do ponownego zakupu tej maski, nie zważając na jej działanie. 



PHYTOAPAISANT :klik:


    To łagodzące serum przeznaczone jest do stosowania na podrażnioną skórę głowy, której dokucza świąd. Jest to produkt, który nakładamy punktowo, w niewielkiej ilości wprost na swędzącą skórę głowy i rozmasowując pozostawiamy do wchłonięcia. Żeby produkt mógł działać zgodnie ze swoim przeznaczeniem nie spłukujemy serum aż do kolejnego mycia. W składzie znajdziemy pantenol, mocznik, serynę oraz tokoferol. Poza tym także: wyciąg z głożyny, który niweluje dyskomfort, wywar z mydlnicy wzmacnia barierę lipidową, hialuronian sodu intensywnie nawilża oraz olej kamelinowy, któy koi podrażnienia i łagodzi uczucie swędzenia. 




    Jak już wcześniej pisałam, ostatnio miałam problemy ze skórą głowy i często dokuczało mi uczucie swędzenia. Mimo wielu prób delikatnego pozbycia się problemu nic mi nie pomagało, dlatego też dość sceptycznie podeszłam do tego produktu. Nigdy wcześniej nie miałam takich problemów, dlatego chwytałam się wszelkich sposobów, dlaczego więc nie dać szansy czemuś nowemu? Serum Phytoapaisant o żelowej konsystencji i z bardzo precyzyjnym aplikatorem jest właściwie bezzapachowe i bardzo łatwo się stosuje. Wystarczyło wycisnąć kroplę lub dwie bezpośrednio na swędzącą skórę. Czy skóra przestawała swędzieć? Może nie od razu i nie całkowicie, ale tak. Niemal natychmiast po zaaplikowaniu serum dyskomfort swędzącej skóry znacząco się zmniejszył, co było dla mnie dużym i miłym zaskoczeniem. Przy regularnym stosowaniu stan mojej skóry głowy znacznie się poprawił. Myślę, że to zasługa zarówno serum Phytoapaisant, jak i szamponu Phytoprogenium.  Faktem. który warto podkreślić jest to, że serum absolutnie w żaden sposób nie wpływa na przetłuszczenie czy sklejanie włosów. Po wchłonięciu serum w zasadzie w ogóle nie byłam w stanie wyczuć, gdzie je nałożyłam. To naprawdę świetny produkt, który jest ratunkiem dla podrażnionej skóry głowy a który nie wymaga specjalnych "narzędzi" czy "rytuałów". Jest mega prosty w zastosowaniu i działa niemal błyskawicznie. Ja to kupuje, to ze mną zostaje na dłużej i to polecam z czystym sumieniem. 




    To było kolejne, miłe i owocne spotkanie z marką PHYTO. Lubię kosmetyki, których działanie jest namacalne, bo mogę je z czystym sumieniem polecać :) Tak samo polecam zakupy w sklepie TOPESTETIC bo zarówno asortyment, jak i obsługa sklepu są na najwyższym poziomie. Wystarczyło, że opisałam aktualny stan moich włosów oraz skóry głowy, a Pani Kosmetolog dobrała odpowiednie kosmetyki, by poprawić ich kondycję. Muszę powiedzieć, że to był strzał w 10. Jako gratis do przesyłki otrzymałam szczotkę do włosów w stylu słynnego TT, która świetnie sprawdza się do wczesywania odżywki. Oczywiście nie mogło zabraknąć próbek ;)





Który kosmetyk z tego TRIO najbardziej Was zainteresował? Znaliście wcześniej tę markę? Dajcie koniecznie znać w komentarzu :)


POPRZEDNI POST Z TEJ SERII: PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 3 - ARGANICARE OD TOPESTETIC


piątek, 29 maja 2020

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 2 - MATRIX OD HAIRSTORE + KOD RABATOWY!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 2 - MATRIX OD HAIRSTORE + KOD RABATOWY!

    Ok!
    Przyszedł czas na kolejny post z serii dotyczącej pielęgnacji moich włosów. Dziś będzie o kosmetykach firmy MATRIX, które znajdziecie w szerokiej ofercie sklepu HAIRSTORE.PL :klik:. Zaglądaliście już?

Psst! czytajcie do końca, bo będzie też coś dla Was ;)


MATRIX TOTAL RESULTS CURL PLEASE

    Domyślam się, że duża część z Was zna firmę MATRIX. To marka oferująca profesjonalne fryzjerskie produkty do pielęgnacji i koloryzacji włosów. Osobiście poznałam ją kilka lat temu zupełnie przypadkiem ale bardzo dobrze się u mnie wtedy sprawdziły. Byłam bardzo ciekawa, czy po latach używanie tych kosmetyków przyniesie równie zadowalające efekty. Zielona linia CURL PLEASE jest przeznaczona do włosów kręconych i falowanych. Szata graficzna jest typowa dla większości produktów pielęgnacyjnych tej marki. Każda linia ma swój kolor i dzięki temu łatwo odróżnić je od innych. Poręczne opakowania z solidnym zatrzaskiem dobrze trzymają się mokrej dłoni podczas mycia. Zapach kosmetyków bardzo mi odpowiada. Jest bardzo świeży, mocny i lekko "męski". Jeśli użyjecie całej serii, zapach na pewno będzie lekko wyczuwalny na włosach przez kilka dni. 




    Seria Curl Please składa się z Szamponu, odżywki i lotionu, czyli stylizatora. Każdy z tych kosmetyków zawiera olejek jojoba i ma wpływać na wzmocnienie i definicję skrętu, odżywienie włosów i ograniczenie puszenia się. 
    Szampon :klik: niestety nie należy do najdelikatniejszych, ponieważ zawiera w składzie SLS. Nie powoduje jednak podrażnień, swędzenia czy łupieżu. Dobrze się pieni, świetnie oczyszcza włosy i co najważniejsze, nie plącze ich. Używanie tego szamponu nie wpłynęło negatywnie na moje włosy, ale nie używam go co mycie. 
    Odżywka :klik: to produkt o średnio gęstej konsystencji. Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach, nie spływa, nie kapie i nie plącze włosów. Po spłukaniu włosy są gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Zawsze czeszę włosy na mokro i bardzo często na odżywce, bo wtedy dużo łatwiej jest mi je rozczesać a dodatkowo mogę wczesać odżywkę dokładniej we włosy. 
    Lotion :klik: to kosmetyk do stylizacji włosów na mokro. Konsystencja jest lekka, bardziej kremowa ale nie tłusta. Produkt nie skleja włosów i ich nie obciąża. Jest to jeden z moich ulubionych form stylizowania włosów. Wystarczy je potem tylko wysuszyć i odgnieść ewentualne sucharki.




    Czy efekt zaspokoił moje oczekiwania? Tak. Choć nie jest to taki sam efekt, jaki uzyskiwałam stosując te kosmetyki kilka lat temu. Wtedy moje włosy miały dużo mocniejszy skręt i nie trzeba im było dużo by ten skręt się utrzymywał. Niestety w związku z kuracją przeciwtrądzikową przyjmowałam bardzo silne leki (znany pod nazwą np. IZOTEK - izotretynoina), które w znaczny sposób wpłynęły na cały mój organizm. Najbardziej niestety oberwało się włosom, które nawet już po dwóch latach od zakończenia kuracji nie wróciły do stanu sprzed kuracji. (kiedyś napiszę post o całej kuracji i jej skutkach ubocznych)
    Mimo to, jestem zadowolona z efektów. Już po jednym zastosowaniu tych kosmetyków włosy były lepiej zdefiniowane a skręt bardziej widoczny i sprężysty. Włosy dłużej utrzymują skręt, nie są obciążone czy przyklapnięte. Są lśniące i się nie puszą. Wróciła nadzieja na odzyskanie dawnego skrętu :) Wiem, że to będzie mój sposób na szybkie mycie z dobrym efektem i pomimo nie najlepszego składu będę wracać do tych kosmetyków ;)




Znacie te produkty? Jakie inne kosmetyki marki MATRIX stosowaliście? Macie włosy kręcone, proste czy falowane? Jak je pielęgnujecie?



Jeśli nie załapaliście się na ostatni kod rabatowy, to dziś mam dla Was kolejny :)
Kod na 10% zniżki na zakupy w sklepie Hairstore.pl. Kod jest ważny do 8.06.2020 włącznie i obejmuje wszystkie produkty. Nawet te przecenione! :) Wystarczy, że podczas akceptacji zamówienia wpiszecie kod:


BLOGSYS2



czwartek, 21 maja 2020

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 1 - ANWEN OD HAIRSTORE

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 1 - ANWEN OD HAIRSTORE
    Dzień dobry kochani!

    Jak wspominałam w ostatnim poście, przygotowuję dla was kilka postów na temat pielęgnacji włosów. No i dziś przyszedł czas na pierwszy z nich. 


PEELING SKÓRY GŁOWY

    Od kiedy zaczęłam zgłębiać tajniki świadomej pielęgnacji włosów dowiedziałam się wielu rzeczy, których nie byłam świadoma. Jedną z takich rzeczy jest to, jak istotny dla włosów jest peeling skóry głowy.
    Dlaczego jest tak ważny? A no dlatego, że to od skóry głowy wszystko się zaczyna i od skóry głowy w dużej mierze zależy ogólna kondycja naszych włosów a także ich gęstość. Peeling przede wszystkim ma za zadanie oczyścić skalp z wszelkich zanieczyszczeń, resztek kosmetyków, łoju oraz zrogowaciałego naskórka. 
    Co dobrego niesie za sobą regularne wykonywanie peelingu skóry głowy oprócz wspomnianego już oczyszczenia? 
  • poprawę ukrwienia skóry
  • uniesienie włosów u nasady
  • stymulację wzrostu i zapobieganie wypadania włosów
  • zapobieganie przetłuszczaniu się włosów
  • przeciwdziałanie łupieżowi
  • regulację pracy gruczołów łojowych i zapobieganie ich zapychania
  • dotlenienie i wzmocnienie cebulek włosów
  • poprawa ogólnej kondycji włosów
Czy jeszcze kogoś muszę przekonywać? ;)

MINT IT UP :klik:


    To odświeżający szampon marki Anwen z drobinkami pestek moreli. W składzie znajdziemy SLS, jednak w tym przypadku jest to pożądany składnik. Już mówię dlaczego. Nawet jeśli stosujecie naturalną, świadomą pielęgnację, metodę OMO lub CG, od czasu do czasu powinniście umyć włosy i głowę tzw "rypaczem" by oczyścić je ze wszystkich substancji, które mogły się osadzić, oblepić czy nadbudować na ich powierzchni. Właśnie dlatego ten detergent znajduje się w składzie szamponu. Oczywiście SLS nie jest jedyną substancją oczyszczającą. Oczyszczanie wspomaga zawarty w składzie enzym roślinny - bakteria Bacillus. Pomaga ona usunąć zrogowaciały naskórek i sprawia, że skóra lepiej będzie wchłaniać substancje aktywne z innych kosmetyków. Mamy tu także mocznik, który nawilża skórę a także pochodną lukrecji, która łagodzi skórę i zapobiega jej podrażnieniom działając przeciwzapalnie. Olejek z mięty, poza pięknym zapachem, działa stymulująco na porost włosów i poprawia krążenie. 


    Szampon dobrze się pieni i już po jednym użyciu odczuwalnie oczyszcza skórę głowy. Pięknie pachnie miętą, ale wyczuwam w tym zapachu coś w stylu świerku (kojarzycie zapach świeżo ściętej choinki? To jest właśnie ten aromat :P ) Skóra głowy po użyciu szamponu jest dobrze odświeżona a włosy fajnie odbite od nasady. Ten efekt uwielbiam, ponieważ nie lubię mieć "przyklapniętych" włosów. Drobinek pestek moreli jest dość mało i w sporej części wplątują się we włosy, ale na szczęście nie jest to jedyny składnik oczyszczający ;) Po użyciu odżywki (lub jak w moim przypadku, dwóch :P ) łatwo się wypłukują. Szampon nie podrażnia i nie powoduje swędzenia a olejek z mięty wywołał u mnie delikatne, przyjemne mrowienie. Nie stosuję go co mycie, raczej co drugie lub trzecie.

    Jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Brakowało w mojej pielęgnacji oczyszczającego szamponu peelingującego więc ten szampon na stałe znajdzie miejsce w mojej pielęgnacji.  

HAIRSTORE.PL :klik:

    To sklep, w którym znajdziecie bardzo szeroki wachlarz produktów do włosów i nie tylko. W sklepie są dostępne także akcesoria fryzjerskie a także sprzęty do stylizacji włosów. Bogata oferta szamponów, masek, odżywek i stylizatorów opatrzona jest przystępnymi cenami. Liczne rabaty również zachęcają do zakupów. Zachęcam Was do zajrzenia na stronę. Osobiście znalazłam tam kilka kosmetyków, których długo szukałam. Takie moje "perełki" o których będzie następny post :) Nie mogłabym oczywiście zapomnieć o ekspresowej dostawie :)

Używaliście już tego szamponu? A może polecicie mi inne tego typu produkty? :) 

Znacie sklep Hairstore? :) 



UWAGA!!

Przy okazji tego postu mam dla Was kod rabatowy na zakupy w sklepie Hairstore.pl 
Kod jest ważny do 27.05.2020 włącznie i obejmuje wszystkie produkty. Nawet te przecenione! :)
Rabat wynosi 10%.Wystarczy, że podczas akceptacji zamówienia wpiszecie:

BLOGSYS

czwartek, 2 kwietnia 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 8 - PHYTO OD TOPESTETIC.PL

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 8 - PHYTO OD TOPESTETIC.PL
    Hej Wam wszystkim!
Cieszę się, że pod poprzednim postem mogłam choć trochę dowiedzieć się, co u Was słychać :) Lubię, gdy Wasze komentarze nawiązują do tekstu i możemy wejść we wspólną interakcję ;)
Tak jak pisałam ostatnio, wkopałam maliny i mięte w ogródku i codziennie sprawdzam "czy może już coś wzeszło?" :D A mój P się ze mnie śmieje, że siedzę i grzebię w ziemi jak jakaś kura :D
Mam nadzieję, że mimo ostatnich śniegów i lekkich przymrozków coś z tego wyrośnie ;)

    Dziś mam dla Was recenzję ciekawego produktu, jakim jest eliksir marki PHYTO, który otrzymałam w ostatniej paczce ze sklepu TOPESTETIC :klik:

PHYTO PARIS :klik:

    Kosmetyki tej marki składają się głownie z wyciągów roślinnych i stanowią one minimum 90% ich składu. Marka cechuje się głębokim szacunkiem do przyrody, dlatego jedynie w składzie kilku z kosmetyków Phyto znajdziemy wosk pszczeli, miód czy jaja.
Jak szacunek do przyrody to również polityka proekologiczna. Kartoniki wyprodukowane są z półproduktów z drewna pochodzącego ze zrównoważonych źródeł. W miejsce jednego ściętego drzewka sadzone jest nowe. Produkcja kosmetyków jest kontrolowana przez toksykologów i innych specjalistów, którzy dbają o skuteczność, bezpieczeństwo oraz eliminowanie potencjalnych skutków ubocznych w kosmetykach.

PHYTOPOLLEINE :klik:

    To odżywczy eliksir przeznaczony do stosowania na skórę głowy. Nadaje się do każdego typu włosów a jedyne przeciwwskazania to ciąża i okres karmienia piersią oraz dzień farbowania włosów i dzień po. Skład jest prosty: olej z kiełków kukurydzy i olejki eteryczne z rozmarynu, szałwii, cyprysu, kajeputa i cytryny. Eliksir ma odświeżać i tonizować skórę głowy, pobudzać krążenie i cebulki włosów a także regulować pracę gruczołów. Produkt powinno się nakładać na skórę głowy raz, dwa razy tygodniu. Po nałożeniu należy wmasować i pozostawić na 20 minut, po czym zmyć szamponem. Dla lepszego efektu można pozostawić na całą noc.


    Testowanie kosmetyku zajęło mi kilka tygodni, ponieważ moje włosy nie mają tendencji do przetłuszczania się i dlatego myję je raz w tygodniu (maksymalnie dwa razy - w razie potrzeby). Nie chciałam opisywać działania tego produktu po jednym użyciu bo uważam, że taka recenzja nie jest rzetelna.
    Nakładanie eliksiru jest bardzo proste dzięki aplikatorowi, w który wyposażona jest buteleczka a konsystencja jest standardowa jak na tego typu produkt. Eliksir ma bardzo silny, ziołowy zapach i mimo szczerych chęci, nie dałabym rady zostawić go na głowie całą noc :P Na szczęście zapach łatwo się zmywa szamponem czy odżywką. Po kilku tygodniach mogę stwierdzić, że eliksir bardzo dobrze spełnia swoje zadania. Skóra głowy jest czysta, odświeżona a włosy są jakby odbite od nasady. Strasznie nie lubię mieć "przyklapniętych" włosów więc ten efekt bardzo mi odpowiada. Podoba mi się też to, że włosy są wygładzone ale utrzymują skręt. Pojawiło się także trochę baby hair ;)

    Produkt na pewno spodoba się osobom, które mają problem z przetłuszczającą się skórą głowy. Mimo, że mnie ten problem nie dotyczy to i tak zauważyłam lekkie przesunięcie w czasie przetłuszczenia. W związku z tym, że mocno wkręcam się w naturalną pielęgnację włosów, równowagę PEH i metody mycia włosów kręconych taka wcierka to produkt, którego brakowało w mojej pielęgnacji.

Cieszę się, że mogę Wam polecić kolejny kosmetyk świetnej marki. Dzięki dermokonsultacjom jestem pewna, że kosmetyk jest odpowiednio dobrany do potrzeb moich włosów a próbki pozwolą mi zaspokoić swoją ciekawość na temat innym produktów tej marki.


Widziałam kilka recenzji produktów do włosów tej marki na waszych blogach więc dajcie koniecznie znać, jakie produkty warto przetestować. 

poniedziałek, 10 lutego 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART.4 - LA FARE 1789 OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART.4 - LA FARE 1789 OD TOPESTETIC
 Cześć kochani! Dziś kolejny post kosmetyczny i będzie on dotyczył kosmetyków do włosów, które otrzymałam w ostatniej paczce ze sklepu TOPESTETIC :klik:

    Marka La Fare :klik: to marka pochodząca z francuskiej Prowansji i produkuje ekologiczne kosmetyki. W składzie produktów jest średnio około 99% składników pochodzenia naturalnego a ponadto większość z nich pochodzi z upraw ekologicznych. Kosmetyki La Fare posiadają certyfikaty ECOCERT oraz COSME BIO.


    W związku z tym, że ciągle poszukuję produktów, które pomogą moim włosom powrócić do dawnej formy, te zaproponowane mi przez dermokonsultantkę w sklepie Topestetic.pl wydały mi się bardzo interesujące. Skład prezentował się obiecująco no i na próżno było w nim szukać silikonów, parabenów czy SLS.  Opakowania obu kosmetyków są utrzymane w tym samym stylu. Plastikowe flakony imitujące brązowe szkło z tłoczeniami prezentują się bardzo uroczo i odrobinę staromodnie.

DIVINE SHAMPOO :klik:

    To szampon nawilżający przeznaczony do włosów suchych i pozbawionych blasku. Zawiera proteiny migdałów, które wypełniają ubytki w strukturze włosa. Hydrolat z róży damasceńskiej nawilża, odżywia włosy oraz pobudza ich wzrost a woda z melisy lekarskiej dostarcza im niezbędnych witamin oraz minerałów. Ma za zadanie łagodzić podrażnioną skórę głowy, przywrócić włosom blask i nawilżenie, wzmocnić je oraz stymulować ich wzrost.

    Szampon nie zawiera SLS więc nie pieni się zbyt mocno, jednak wystarczająco by dobrze oczyścić włosy i skórę głowy. Pachnie obłędnie cytrusami (dzięki ekstraktom z kwiatu neroli) oraz różą. Zapach jest świeży, dość długo utrzymuje się na włosach ale nie przytłacza.

NOURISHING CONDITIONER :klik:

    To odżywka przeznaczona do włosów zniszczonych i łamliwych. W składzie znajdziemy masło shea (nawilża i poprawia elastyczność włosa), aloes (wspomaga odbudowę oraz nawilża) no i olej kokosowy (wzmacnia i odbudowuje strukturę włosa). Odżywka ma wygładzać, nawilżać i odbudowywać włosy a także ułatwiać ich rozczesywanie.

    Pachnie bardzo delikatnie i "kremowo". Można wyczuć nuty kokosa oraz specyficzny zapach masła shea. Odżywka ma konsystencję gęstego kremu dzięki czemu nie spływa z dłoni ani włosów podczas aplikacji.



     Moja opinia na temat tych kosmetyków jest dosyć złożona. Jestem jednocześnie zadowolona z efektów ich stosowania jak i odrobinę zawiedziona. Uważam, że to świetne produkty z bardzo dobrym składem jednak wydaje mi się, że lepiej sprawdziłyby się do włosów prostych. Zarówno szampon jak i odżywka sprawiły, że moje włosy widocznie nabrały blasku, stały się delikatne, jeszcze bardziej miękkie i "lejące" Niestety przez to skręt moich loków nieco się rozluźnił a włosy przy końcach lekko się puszyły. Odżywka przez zawartość oleju kokosowego dodatkowo plątała włosy podczas ich mycia. Olej kokosowy niestety nie służy większości kręconych włosów więc nie było to dla mnie niespodzianką, jednak myślałam że w zestawieniu z masłem shea ten efekt nie będzie tak silny.

    W ogólnej ocenie jestem z tych kosmetyków bardzo zadowolona, bo spełniły swoją funkcję jeśli chodzi o odżywienie i nawilżenie włosów. Po stosowaniu kosmetyków nie pojawiły się na skórze głowy żadne podrażnienia ani łupież. Na mojej głowie pojawiło się za to więcej baby hair a i dodatkowo włosy mniej mi wypadają. Jednak przez wzgląd na to, że w pielęgnacji włosów szukam czegoś, co podbije i zdefiniuje skręt a nie go rozluźni to raczej nie sięgnę po te kosmetyki kolejny raz.


    Oczywiście sklep Topestetic jak zawsze zaskoczył mnie ekspresową wysyłką oraz dużą ilością próbek kosmetyków do włosów i gadżetami. Próbki są według mnie idealne na wyjazd, ponieważ nie muszę brać pełnowartościowych produktów, które zajęłyby mnóstwo miejsca w torbie. Mogę także sprawdzić czy kosmetyk mi odpowiada zanim kupię duże opakowanie. Moim zdaniem indywidualne podejście do każdego klienta jest dużym atutem sklepu i na pewno często będę robić tam zakupy :)




  Jestem ciekawa, czy któraś prostowłosa niewiasta ma doświadczenia z tymi kosmetykami i mogłaby się nimi podzielić :)
Copyright © in progress , Blogger