środa, 4 września 2019

FOTOMODELING PART. 2 - PIÓRA

FOTOMODELING PART. 2 - PIÓRA
   W dzisiejszym poście chciałabym pokazać wam efekty kolejnej sesji, która również była realizowana ze wspomnianym w pierwszym poście Marcinem.

   Na początku mojej fotomodelkowej przygody nie miałam w sobie jeszcze na tyle dużo odwagi żeby odezwać się do kogoś obcego i umówić się na zdjęcia. Co za tym idzie Marcin był w tym czasie osobą z którą najczęściej współpracowałam. Potem poznałam też Andrzeja i Grześka, ale o tym w kolejnych postach, bo mamy kilka ciekawych sesji za sobą.

   Sesja odbyła się o bandyckiej porze bo pamiętam, że zaczynaliśmy około 4.30 rano! Ale byłam tak podekscytowana, że to nie był problem. Na szczęście był sierpień i było ciepło. Do tej sesji przygotowaliśmy się znacznie lepiej i nie była tak spontaniczna jak ta pierwsza. Koncepcją były zdjęcia nad wodą i we mgle. Niestety mgła się nie pokazała ale znaleźliśmy mały staw w lesie. Marcin specjalnie przygotował naszyjnik z piór, na miejscu wymalował mnie białą farbą a ja ogarnęłam makijaż i resztę stylizacji.


   Wbrew pozorom to ważne, żeby przed sesją dokładnie omówić cały pomysł żeby uniknąć nieporozumień. Czasem oczekiwania fotografa mogą się bardzo różnić od wyobrażeń modelki. A uwierzcie mi, aparat wyłapie wszystko. Jeśli modelka nie czuje tematu lub krępuje się przed aparatem to wszystko będzie widać. Przynajmniej na początku, kiedy jeszcze nie do końca panuje nad mimiką i ułożeniem ciała. Jeśli pomysł, który przedstawia fotograf zupełnie Ci się nie podoba, powiedz mu o tym. Być może wspólnie wymyślicie coś lepszego.


   W moim przypadku większość sesji odbywała się w formie tzw TFP. Oznacza to, że obie strony poświęcają swój czas na realizację sesji zdjęciowej. To prawie jak wymiana barterowa. Fotograf ma aparat, lampy, blendy, modelka wizerunek, stylizację czy makijaż. Oboje także mają umiejętności, które wykorzystują wzajemnie. W związku z tym że nikt nikomu za to nie płaci, sesja najczęściej odbywa się bez podpisywania umowy. Oznacza to także, że każda że stron może umieścić te zdjęcia w swoim portfolio ale żadna że stron nie może (lub nie powinna) wykorzystywać zdjęć do celów komercyjnych. 








A na koniec dwa zdjęcia z tzw "backstage" w trakcie przygotowań do sesji już na miejscu :)

o takiej godzinie obowiązkowo kawa

Marcin jest mistrzem w strzelaniu mi kompromitujących zdjęć :P


Może macie jakieś pytania w tym temacie, na które mogłabym Wam odpowiedzieć? Może jesteście czegoś ciekawi i chcielibyście żebym poruszyła tę kwestię? Napiszcie w komentarzu :)

czwartek, 22 sierpnia 2019

50 rzeczy, dzięki którym czuję się szczęśliwa

50 rzeczy, dzięki którym czuję się szczęśliwa

   Ostatnio  wędrując po blogach i przeglądając posty napotkałam na blog  Ann's Space. Znalazłam tam post z TAGiem o 50 rzeczach, które sprawiają że jestem szczęśliwa. Pomyślałam, że to dobry pomysł żebyście mogli mnie trochę lepiej poznać :)
 

Tak więc zapraszam do czytania
50 RZECZY, DZIĘKI KTÓRYM JESTEM SZCZĘŚLIWA
  1. P <3
  2. moja rodzina
  3. dobre jedzenie
  4. głupoty z P
  5. mój siostrzeniec
  6. zakupy w lumpeksie
  7. ładna pogoda
  8. zachód słońca na plaży
  9. Święta Bożego Narodzenia
  10. kwiaty
  11. śnieg
  12. spacer po plaży z P
  13. oglądanie zdjęć z dzieciństwa
  14. dawanie prezentów
  15. kiedy wszystko idzie po mojej myśli
  16. spotkania z przyjaciółmi
  17. jazda samochodem gdy w głośnikach RHCP <3
  18. pakowanie prezentów
  19. jesienny wieczór z P, gdy możemy bezkarnie siedzieć pod kocem i pić grzańca
  20. śpiew ptaków o poranku
  21. taniec i śpiew w samej bieliźnie gdy nikt nie patrzy
  22. gdy moje włosy mają "good hair day"
  23. lody
  24. niespodzianki
  25. spacery po lesie
  26. planszówki z rodziną
  27. oglądanie spadających gwiazd
  28. psy
  29. herbata z miodem, goździkami, cytrusami i malinami
  30. Gdynia
  31. wschód księżyca na bulwarze
  32. owoce prosto z krzaka
  33. przytulanie
  34. całusy w czółko
  35. kiedy dostaję zdjęcia z sesji
  36. spanie do południa
  37. makijaż
  38. jazda rowerem
  39. strojenie choinki z Tatą
  40. gotowanie
  41. kino
  42. pieczenie ciast z mamą
  43. leniuchowanie z P
  44. pomaganie
  45. robienie niespodzianek
  46. nowe kosmetyki
  47. wycieczki
  48. robienie głupich zdjęć
  49. wschód słońca
  50. gdy moi najbliżsi są zdrowi

A to jedna z tych piosenek, które mnie dobrze nastrajają <3

A co Was uszczęśliwia? Jakie małe rzeczy poprawiają Wam nastrój? 
Lubicie TAGi? 


Jeśli macie ochotę zrobić ten TAG, lub jeśli już to zrobiliście dajcie mi znać. Bardzo chętnie poczytam :) 

środa, 14 sierpnia 2019

FOTOMODELING PART.1 - POCZĄTKI

FOTOMODELING PART.1 - POCZĄTKI
   Tak jak pisałam w pierwszym poście zapoznawczym bardzo interesuje mnie fotomodeling. Jak chyba większość z nas, miałam w swoim życiu epizod, w którym urządzałyśmy sobie z przyjaciółkami "sesje zdjęciowe". Przebierałyśmy się, malowałyśmy i robiłyśmy sobie zdjęcia. To była nasza kreatywna forma spędzania wolnego czasu we wszystkie przerwy wakacyjne, ferie itp.
   Kiedy już skończyłam liceum, zaczęłam pracę i studia zaoczne, skończył się czas na takie rozrywki. Zainteresowałam się wtedy nieco bardziej "profesjonalnym" modelingiem. Założyłam konto na maxmodels... Wśród wielu "nieprofesjonalnych" propozycji (a takich jest niestety mnóstwo na tego typu portalach) znalazła się jedna, na którą się skusiłam. Fotograf, który się ze mną skontaktował był z mojej okolicy więc pomyślałam, że zaryzykuję. Do dziś uważam, że to jedna z lepszych decyzji :)

MARCIN MIELNIK vel. MISZCZ
   Idąc na sesję byłam bardzo podekscytowana ale miałam pewne obawy. Pierwsza sesja, nieznajomy typ, itp. Byłam trochę skrępowana ale nie trwało to długo. Marcin okazał się bardzo sympatycznym, zabawnym i wyrozumiałym facetem. Starał się, żebym czuła się jak najbardziej swobodnie i żebym nie była spięta, bo przecież to wszystko widać na zdjęciach. To Marcin dawał mi pierwsze wskazówki na temat pozowania i wprowadził mnie później w towarzystwo fotograficzne. Do dziś utrzymujemy kontakt pomimo tego, że już dawno nie robiliśmy razem zdjęć. Uwielbiam jego prace i jego towarzystwo, bo nie muszę się krępować. Mogę być sobą i do woli się wydurniać a na naszych sesjach było zawsze bardzo dużo śmiechu ;)

Poniżej przedstawiam wam efekty tej pierwszej ale nie jedynej sesji z Marcinem (i mojej pierwszej sesji pro "ever" :P )z 2012 roku. Mam ogromny sentyment do tych zdjęć mimo, że ani trochę nie wyglądam na nich profesjonalnie.

Moje ulubione zdjęcie z tej sesji :) 








   Chcę na stałe wprowadzić cykl o sesjach zdjęciowych na bloga więc dajcie znać, czy taki pomysł wam się podoba :) Przy okazji zapraszam was także na profil Marcina :)

wtorek, 30 lipca 2019

kosmetyczne recenzje part 1 - MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA

kosmetyczne recenzje part 1 - MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA
Dzień dobry wszystkim, nie było mnie chwilę ale wracam z nowym postem. Opiszę Wam moje wrażenia z testowania kosmetyków świetnej marki.

Pierwszy raz z produktami MDM spotkałam się rok temu i to całkiem przypadkiem. Oczywiście sama nazwa obiła mi się o uszy dużo wcześniej, jednak nie zapadła mi w pamięci na tyle żeby zakupić cokolwiek.

Ministerstwo Dobrego Mydła to rodzinna manufaktura, która zaczęła od produkcji naturalnych mydeł. Obecnie oferują także kule kąpielowe, hydrolaty, sera, oleje, peelingi, balsamy ale także surowce, jak na przykład glinka, z której możecie zrobić własną maseczkę. Do produkcji kosmetyków stosują naturalne składniki bardzo wysokiej jakości. Składy są przemyślane i bardzo często opracowywane przez wiele miesięcy zanim trafią do sprzedaży. Nie są to najtańsze kosmetyki, ale jakość mówi sama za siebie.

Pierwszym kosmetykiem, który trafił w moje ręce było serum Róża-Malina. Nie będę ukrywać - wygrałam konkurs na fb ale dzięki temu poczułam absolutną miłość do tych kosmetyków.
 


Serum pachnie obłędnie! I ten zapach utrzymuje się bardzo długo na twarzy. Doskonale nawilża i nie obciąża skóry twarzy, pięknie wygładza i sprawia, że skóra jest promienna. Bardzo mi pomogło podczas kuracji antytrądzikowej. Dzięki niemu przestałam czuć ciągłe ściągnięcie skóry a moja buzia nabrała blasku i została trwale i dogłębnie nawilżona. Pokochałam to serum miłością absolutną. 
W składzie serum znajdują się między innymi olej z dzikiej róży, olej z nasion malin, skwalan z trzciny cukrowej, witaminy E, C, A, koenzym Q10.
Serum należy stosować na oczyszczoną i delikatnie wilgotną, stonizowaną skórę. Do tego doskonale nadają się hydrolaty i właśnie hydrolat (między innymi) zamówiłam zaraz po otrzymaniu paczki konkursowej.


Pierwszy był mocno pachnący łąką (czy jak twierdzi moja siostra śmierdzący chwastem :P) hydrolat z rozmarynu. Wybrałam go ze względu na właściwości przeciwzapalne. Obecnie naprzemiennie stosuję hydrolat lipowy i oczarowy. Wszystkie są ekologiczne, pachną surową łąką i wszystkie pochodzą z destylarni na południu Francji. Doskonale nadają się jako tonik lub podkład pod krem, serum czy maskę.

W związku z wspomnianym już wcześniej trądzikiem, podczas tej walki ucierpiała nie tylko moja skóra ale również włosy. Żeby pomóc im nieco w regeneracji postanowiłam zakupić także olej. Wahałam się między olejem kokosowym a olejem ze słodkich migdałów ale w związku z opiniami na forach kręconowłosych na temat oleju kokosowego wybrałam ten ze słodkich migdałów. Stosuję go do olejowania włosów i skóry głowy. Jest bogaty w witaminy z grupy B a także witaminy A, D, E. Świetnie się też nadaje do masażu ;)



Niekiedy mieszam ten olej z rozpuszczonym nierafinowanym masłem shea, które pachnie... masłem i orzechami. Nieco dziwnie ale nadal przyjemnie. Masełko ma dość ciężka formułę w związku z czym niekoniecznie nadaje się do codziennej pielęgnacji. Świetnie się za to sprawdza jako balsam na spierzchnięte usta, suche dłonie czy krem pod oczy na noc.


Kolejnym nierafinowanym olejem bogatym w witaminę E i antyoksydanty jest olej z pestek śliwki. Idealnie sprawdza się do pielęgnacji skóry twarzy i całego ciała a także włosów i paznokci. Pięknie pachnie marcepanem, szybko się wchłania i łagodzi stany zapalne. Lubię go  stosować na końcówki włosów a także gdy mam bardzo wysuszoną lub podrażnioną skórę.

Zamiennie z wspomnianym na początku serum zdarza mi się stosować skwalan. W moim odczuciu jest bardziej tłusty i gorzej się wchłania i dlatego lubię to stosować na noc. Jest to czysty, bezzapachowy i bezbarwny skwalan pozyskiwany z trzciny cukrowej. Skwalan jest odpowiednikiem występującego w naszej skórze skwalenu, który to jest składnikiem naszego sebum. Skwalan głęboko wnika w skórę i wypełnia drobne zmarszczki. Wygładza skórę i nadaje jej jędrności . Nadaje się do każdego typu skóry i nie tylko do pielęgnacji skóry twarzy ale także skóry głowy jako wcierka czy serum pod oczy.



Planuję już zakup kolejnych kosmetyków z Ministerstwa Dobrego Mydła. Zastanawiam się nad balsamem w sztyfcie i nie mogę się zdecydować. Banan, Śliwka, Baobab czy Czekocynamon? Może miałyście już okazję wypróbować któryś z balsamów i możecie mi doradzić?
Jeśli spotkałyście się z kosmetykami Ministerstwa Dobrego Mydła dajcie znać! Chętnie poznam Wasze opinie. A jeśli jeszcze nie, to zachęcam Was wszystkich do wypróbowania. Warto!

niedziela, 14 lipca 2019

Cześć, to ja!

COŚ O MNIE?

Mam na imię Sylwia i pochodzę z małego miasteczka w województwie warmińsko-mazurskim. Od 5 lat mieszkam w Gdyni. To miejsce tak bardzo mi się spodobało, że chyba zostanę tu na dobre.

CO LUBIĘ?

Od dziecka byłam związana z tańcem. Przez ponad 10 lat należałam do zespołu tanecznego przy Nowomiejskim Domu Kultury. Całą moją taneczną historię opiszę kiedyś w osobnym poście, ponieważ ten temat zdecydowanie zasługuje na więcej niż dwa zdania. Ogólnie rzecz biorąc taniec i aktywność fizyczna zawsze były nieodłącznym elementem mojego życia.

Poza tańcem interesuję się również fotomodelingiem, dzięki któremu poznałam masę cudownych ludzi, którzy mają w sobie ogrom pasji. Uwielbiam fotografię analogową, jest dużo bardziej wymagająca zarówno wobec fotografa jak i modelki.

Kolejną rzeczą, która mnie ogromnie pociąga jest makijaż. Pamiętam, że jako mała dziewczynka lubiłam bawić się szminkami i kosmetykami mamy lub babci. Jestem w tym temacie całkowitym amatorem ale uwielbiam to robić!

SŁUŻBOWO?

Można śmiało powiedzieć, że jestem zaopatrzeniowcem. Pracuję w firmie z branży morskiej i zajmuję się zakupami. Szukam, zamawiam i ściągam części, które są potrzebne na produkcji, montażu lub w serwisie. Praca jak każda inna ale zespół, w którym pracuję jest niesamowity.

CO JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE?

Rodzina. To coś co mnie definiuje. Coś co ukształtowało mnie taką jaka jestem. Rodzina, a mam tu także na myśli moich niespokrewnionych bliskich, to osoby dla których jestem w stanie wiele zrobić oraz jeszcze więcej poświęcić. Cała moja rodzina, bez względu na to, jak często się widujemy, jest dla mnie najważniejsza, mimo że (jak w każdej rodzinie) bywa różnie.


Copyright © in progress , Blogger