sobota, 8 lutego 2020

1-DNIOWA DIETA OD SPORTFOOD

1-DNIOWA DIETA OD SPORTFOOD
Witam Was w tę słoneczną sobotę :)

    Dziś mam dla Was post z recenzją dotyczącą detoksu sokowego od SPORTFOOD :klik: Była to dla mnie nowość dlatego propozycja przetestowania takiej jednodniowej diety była dla mnie bardzo ciekawa. Zapraszam do lektury :)

SPORTFOOD SOKI I UTRWALANIE METODĄ HPP

    Firma SPORTFOOD w swojej ofercie ma zupy, soki, kombuchę, białka oraz zestawy diet sokowych. Wszystkie soki są wieloowocowe, świeżo wyciskane i utrwalane innowacyjną metodą HPP. Polega ona na wykorzystaniu wysokiego ciśnienia do utrwalenia i przedłużenia świeżości produktów bez konieczności ich pasteryzacji. Dzięki temu soki zachowują wszystkie składniki odżywcze i mogą być spożyte nawet do kilku dni po ich wyprodukowaniu. Warunkiem jest oczywiście przechowywanie ich w odpowiednich warunkach czyli w lodówce.

CZYM JEST DETOKS SOKOWY I JAK SIĘ DO NIEGO PRZYGOTOWAĆ?


    To niewątpliwie pyszny i skuteczny sposób na oczyszczenie organizmu z toksyn i jednocześnie pozbycie się kilku kilogramów. Diety przygotowywane są przez dietetyków i zastępują stałe posiłki w ciągu dnia. Dzięki takiej diecie nasz układ trawienny jest odciążony a metabolizm podkręcony. Dodatkowo uzupełniamy witaminy i mikroelementy. Zanim zaczniemy detoks należy się do niego odpowiednio przygotować ponieważ organizm będzie musiał się przestawić na zupełnie inny tryb niż podczas przyjmowania stałych posiłków. Soki dostarczą naszemu organizmowi mniej kalorii by mógł zacząć się oczyszczać i dlatego by uzyskać najlepszy efekt przygotowania powinno się rozpocząć dwa dni wcześniej.

Zalecenia producenta:


  • pobudź swój metabolizm i rozgrzej ciało - rozpocznij dzień od wypicia szklanki wody z cytryną i imbirem
  • zrezygnuj z używek, które zakwaszają organizm (alkohol, papierosy, cukier, fast foody)
  • ogranicz, a najlepiej zrezygnuj z nabiału i mięsa, które obciążają Twoje jelita
  • nawadniaj się (min. 2 litry wody dziennie)
  • wysypiaj się, bo sen to podstawa dobrego metabolizmu
  • stosuj lekką dietę bogatą w ryby i warzywa

    Soki przyjechały do mnie w piątek w styropianowym pudle wyposażonym we wkład chłodzący więc miałam pewność, że soki nie sfermentowały podczas transportu. Postanowiłam, że detoks przeprowadzę w poniedziałek, ponieważ miałam dzień wolny i mogłam się skupić na tym by obserwować jak detoks wpływa na mój organizm. W związku z tym, że byłam bezpośrednio po dwutygodniowej diecie pudełkowej, o której pisałam TUTAJ  nie musiałam się specjalnie przygotowywać. Musiałam tylko pamiętać, by w weekend nie skusić się na nic słodkiego i zrezygnować z wina, które lubimy sobie z P wypić wieczorem oglądając film :P Wraz z sokami otrzymałam broszurę z instrukcją spożycia, w której zawarta była informacja na temat godzin i kolejności spożycia kolejnych soków.

Producent zaleca, by trzymać się ustalonego planu oraz przestrzegać kilku zasad:


  • pij dużo wody, min. 2 litry dziennie
  • nie forsuj się
  • staraj się nie podjadać (pamiętaj, że robisz to dla siebie, więc jeśli poczujesz że musisz zaspokoić głód, to zdecyduj się na warzywo lub owoc)
  • możesz pić kawę, najlepiej bez mleka i cukru,
  • nie żuj gumy, która pobudza Twój organizm do wydzielania soków żołądkowych i wzmaga łaknienie
  • idź na spacer i ciesz się życiem

7.30 - 8.30 SZCZUPŁA TALIA


    Pierwszy sok który w składzie ma wiśnię, truskawkę, jabłko, agrest, porzeczkę czarną i czerwoną. Ten sok smakował mi najbardziej, był lekko kwaśny i czuć było kawałki owoców. wypiłam go ze smakiem i dość szybko. O dziwo nasycił mnie na tyle, że bez problemu wytrzymałam bez podjadania do kolejnego soku. 

10.30-11.30 ELIKSIR MIŁOŚCI



    Drugim etapem było smoothie: truskawka, jeżyna, jabłko, kokos i czarny sezam. W smaku bardzo delikatny z lekką nutą kokosa. Tę butelkę zabrałam ze sobą na zakupy więc popijałam przez całą godzinę. Koktajl wydawał mi się bardziej syty jednak przed kolejnym etapem dopadł mnie ogromny głód ale zgodnie z zaleceniami zamiast zjeść kanapkę sięgnęłam po marchewkę i kalarepę.

13.30-14.30 PIĘKNA SKÓRA


    Kolejne smoothie, tym razem z pomarańczą, miętą, gruszką, jabłkiem i siemieniem lnianym. Zdecydowanie zajął u mnie drugie miejsce pod względem smaku. Lekko wyczuwalna mięta dodawała orzeźwienia. Ten sok wypiłam dość szybko, bo mimo zjedzonej warzywnej przekąski nadal odczuwałam głód. 

17.00-18.00 ŚWIĘTY SPOKÓJ 


    Sok o smaku truskawki, banana i jabłka. Nie specjalnie lubię soki bananowe więc podeszłam do niego sceptycznie ale przecież to 100% sok naturalny więc smakował zupełnie inaczej niż "sklepowe soki". Bardzo pyszny i syty. Idealny na podwieczorek. 

20.00-20.30 WIECZNA MŁODOŚĆ


    Ostatni sok ze szpinakiem, selerem, pietruszką, jarmużem, ogórkiem i jabłkiem. Z tym sokiem najdłużej się męczyłam bo nie trafił w moje gusta smakowe. Pietruszka i seler to składniki, które omijam szerokim łukiem bo zwyczajnie nie lubię tych smaków. Krzywiłam się niesamowicie a P miał ze mnie niezły ubaw. Jabłko niestety nie dało rady zniwelować tego intensywnego smaku :P


    Wrażenia z całego dnia na takiej diecie są bardzo ciekawe. W związku z tym, że jestem małym żarłokiem w okolicach godziny 13 i 20 niestety odczuwałam głód, co nie było przyjemne. Zazwyczaj staram się jeść tak, by tego głodu nie odczuwać ponieważ jest to dla mnie niewątpliwy dyskomfort. Dobre strony są takie, że moje ciało bardzo dobrze zareagowało na ten detoks. Nie czułam się ospała, miałam dużo energii. Dobrze spałam, i następnego dnia rano czułam się bardzo dobrze, mój układ trawienny nie zafundował mi żadnych rewelacji a brzuch był "lżejszy". Nie zaobserwowałam spadku wagi ponieważ nie borykam się z nadmiarowymi kilogramami jednak zauważyłam, że moja skóra także odczuła skutki detoksu. Skóra twarzy jeszcze kilka dni później wydawała się bardziej wypoczęta i promienna. Oczywiście, taki jednodniowy detoks nie da nam spektakularnych efektów jednak myślę, że to idealne rozwiązanie dla kogoś, kto chce zacząć się odchudzać. Świetny reset dla organizmu, który pozwoli przestawić się na nowy, zdrowszy tryb odżywiania. Osobiście postanowiłam, że do swojej diety wprowadzę więcej soków czy smoothie zamiast szybkich przekąsek a raz na jakiś czas postaram się przygotowywać sobie taki mały, całodniowy detoks. 

Jakie Wy macie zdanie na temat takich diet? lubicie robić sobie takie owocowe lub warzywne smoothie?

niedziela, 2 lutego 2020

MAKIJAŻ PERMANENTNY - MIKROPIGMENTACJA BRWI METODĄ OMBRE

MAKIJAŻ PERMANENTNY - MIKROPIGMENTACJA BRWI METODĄ OMBRE

   Jeszcze kilka lat temu nikt się nie spodziewał, że niedoceniane i "zaniedbane" brwi wysuną się na prowadzenie jeśli chodzi o kanony piękna. Brwi same w sobie u wielu kobiet przeszły sporą metamorfozę pod względem ich regulacji i z perspektywy czasu większość pewnie zadaje sobie pytanie "OH GOD WHY?!" (Przynajmniej w moim przypadku tak jest kiedy myślę o tych wyskubanych, cienkich brwiach :P )  Od kiedy brwi stały się w makijażu tak ważne większość kobiet (w tym ja) nie wyobraża sobie wyjścia z domu bez muśnięcia brwi pomadą, cieniem czy kredką. Niektóre decydowały się na hennę a szczęściarami były te, które miały naturalnie gęste i ciemne brwi. Ja niestety mimo ciemnych włosów brwi mam raczej jasne i rzadkie. Przeszłam długą drogę upiększając swoje brwi z różnym skutkiem jednak stał się to mój totalny "MUST HAVE" i bywały dni, gdzie malowałam tylko brwi a resztę twarzy zostawiałam saute.

   Na pewno każda z was pamięta, pierwsze makijaże permanentne. Czarne kreski na czole niczym tatuaże (bo to w zasadzie były tatuaże), które do tego przebijały na niebiesko. Widząc takie koszmarki za każdym razem powtarzałam sobie, że wolę wydawać miliony monet na produkty do brwi niż dać sobie zrobić taką krzywdę. Co więc się zmieniło? A no pojawienie się metody Ombre w makijażu permanentnym. Z moją siostrą często wymieniamy się nowinkami w makijażu i pielęgnacji i to ona pokazała mi fb Linergistki Moniki Suchockiej z Gdyni, nad której pracami dosłownie się rozpłynęłam. Ten makijaż wyglądał tak, jakby go nie było. Naturalny efekt bez grama przesady skradł moje serce. 

O SAMYM MAKIJAŻU PERMANENTNYM SŁÓW KILKA

   Makijaż permanentny a bardziej profesjonalnie - Pigmentacja, to nic innego jak wprowadzenie barwnika do wierzchniej warstwy skóry. Dlatego, że pigment nie jest wprowadzony i osadzony w głębszych warstwach skóry trwałość takiego makijażu to około 1-2 lata w zależności od rodzaju skóry. Tłusta będzie opornie przyjmowała barwnik i przez przez tendencję do szybszego rogowacenia makijaż może wymagać częstszych korekt. Skórę suchą charakteryzuje nieco cieńszy naskórek dzięki czemu łatwiej przyjmuje pigment, lepiej wchłania barwnik a sam makijaż będzie trwalszy.


WSKAZANIA I PRZECIWWSKAZANIA

   Pigmentacja jest wykonywana nie tylko w celach estetycznych czyli poprawy kształtu i koloru brwi. Daje także możliwość np rekonstrukcji lub korekty brwi kobietom, które straciły je w wyniku choroby. Makijaż permanentny, jak każdy tego typu zabieg, ma szereg przeciwwskazań. Dzielą się one na przeciwwskazania czasowe, przypadki wymagające konsultacji lekarskiej oraz przeciwwskazania bezwzględne. Do tych czasowych należą m.in. menstruacja, ciąża, okres laktacji, aktywna infekcja lub przeziębienie, poparzenie słoneczne, aktywna opryszczka oraz terapia przeciwtrądzikowa retinoidami. Przypadki wymagające konsultacji lekarskiej to na pewno hemofilia, choroby serca, tarczycy, bielactwo, zmiany dermatologiczne w miejscu planowanego zabiegu takie jak np. znamiona (tzw. pieprzyki), grzybica, atopowe zapalenie skóry, łuszczyca oraz urazy naskórka. Bezwzględnymi przeciwwskazaniami do wykonania zabiegu są nowotwory, brodawki, liszaje oraz skłonności do alergii kontaktowych. Oczywiście poddając się zabiegowi nie powinniśmy pić alkoholu przynajmniej na dwa dni przed. Alkohol rozrzedza krew i przez to może się zdarzyć, że podczas zabiegu zaczniemy krwawić mimo, że zazwyczaj to się nie zdarza. 

ZABIEG I CO PO ZABIEGU?

   Sam zabieg rozpoczyna się od rozmowy z linergistką, analizy kolorystycznej oraz rysunku wstępnego. Określenie typu urody klientki oraz dobranie odpowiedniego koloru (lub mieszanki) pigmentu jest niezwykle ważne, ponieważ źle dopasowany kolorystycznie pigment może później przebijać czerwonymi lub niebieskimi tonami. Linergistka dobiera odpowiedni kształt do twarzy klientki i jej łuków brwiowych. W przypadku Moniki Suchockiej, u której byłam już kilka razy na tym zabiegu trwa to dłuższą chwilę gdyż Monika nie używa w tym celu nitek czy szablonów lub miarek. Po wytyczeniu trzech strategicznych punktów czyli początku, szczytu oraz końca wyrysowuje kontur idealnie dopasowany do twarzy oraz do naturalnego łuku brwiowego. W związku z tym, że twarz nie jest idealnie symetryczna, rysunek musi być odpowiednio dopasowany. Twarz jest bardzo dobrze ukrwiona i unerwiona dlatego skóra przed zabiegiem musi zostać znieczulona maścią. Zabieg w zależności od skóry i od tego, czy jest to pierwsza pigmentacja, dopigmentowanie czy korekta może trwać od 1 do 2 godzin. 
   Po zabiegu należy pamiętać o odpowiedniej pielęgnacji  makijażu i okolicy pozabiegowej. Skórę należy smarować cienką warstwą kremu Alantan lub Bepanthen 2 razy dziennie przez kilka dni po zabiegu. Przez minimum dwa tygodnie zabronione jest opalanie, korzystanie z sauny, nadmiernego wysiłku, kąpieli w basenie lub w morzu oraz zabiegów kosmetycznych w miejscu po pigmentacji. W czasie regeneracji nie wolno myć skóry mydłem ani stosować żadnych kosmetyków kolorowych lub zawierających składniki aktywne. Gojenie makijażu permanentnego to żmudny proces który trzeba przetrwać. Efekt zaraz po wykonaniu makijażu może się wydawać groteskowy. Po kilku dniach, gdy skóra się zabliźni i powstanie strupek, co jest naturalnym procesem naprawy uszkodzonego naskórka, skóra może swędzieć. Trzeba wówczas pamiętać, by nie drapać ani nie drażnić naskórka ponieważ może to spowodować nierównomierne przyjęcie się pigmentu lub jego rozlanie się pod skórą. Strupek po kilku dniach zacznie pękać i odchodzić. To chyba najgorszy etap gojenia się makijażu ponieważ strup odchodzi częściami i wygląda to niezbyt atrakcyjnie. Co ważne, trzeba czekać aż strupki odejdą same, pod żadnym pozorem nie można ich zrywać ponieważ może to uszkodzić makijaż. Finalny efekt nie będzie widoczny od razu po zejściu strupka a po około 28 dniach. W tym czasie pigment utrwali się i proces regeneracji zostanie zakończony.

CO DALEJ?

Dalej pozostaje nam się cieszyć pięknymi i równymi brwiami co rano. Dla mnie to ogromna wygoda, ponieważ odeszła mi spora część codziennego makijażu a twarz nawet saute wygląda zdrowo i naturalnie. Efekt nie jest przerysowany a bardzo naturalny i nie rzuca się w oczy. Wiele osób było zdziwionych kiedy otwarcie mówiłam o tym, że mam makijaż permanentny. Jestem bardzo zadowolona i nie żałuję że 2 lata temu pierwszy raz poddałam się zabiegowi. Monika jest profesjonalistką i artystką, która potrafi upiększyć każdą buzię :) Na dowód poniżej zdjęcia mojego przed i po :)


Mój makijaż permanentny po 1,5 roku od ostatniej pigmentacji.

Makijaż zaraz po pigmentacji

Z pełną świadomością i odpowiedzialnością polecam Monikę Suchocką i jej usługi mikropigmentacji. A jeśli któraś z was uważa swoje brwi za nie do końca udany eksperyment matki natury to warto zastanowić się nad poddaniem się takiemu zabiegowi :) 

środa, 29 stycznia 2020

CATERING DIETETYCZNY LIGHTBOX - DIETA, KTÓRA CI ODPOWIADA!

CATERING DIETETYCZNY LIGHTBOX - DIETA, KTÓRA CI ODPOWIADA!
   Cześć kochani! Przez ostatnie dwa tygodnie miałam możliwość korzystania z oferty firmy cateringowej, która specjalizuje się w cateringu dietetycznym. Mimo że jestem z tych, którzy bardzo lubią gotować to gdy nadarzyła się taka okazja, postanowiłam spróbować.


   Firma Lightbox ma w ofercie kilka podstawowych wariantów diety: Optimum, Slim i Sport, które są dostępne w wersji FLEX, co oznacza, że możemy sami wybierać sobie dania. Z dodatkowych wariantów mamy tez dietę wegańską, bezlaktozową itp. Każda z diet ma kilka opcji kaloryczności bo jak wiadomo dzienne zapotrzebowanie kaloryczne każdego człowieka może się różnić w zależności od płci oraz trybu życia. Jadłospis dla każdej diety (na cztery tygodnie wprzód) można sprawdzić na stronie więc widzimy co będzie serwowane.

OPTIMUM
   Jest inspirowana bardzo zdrową i smaczną kuchnią śródziemnomorską.  W zależności od naszego zapotrzebowania możemy wybrać 1800, 2000 i 2500kcal. Jest to zbilansowana dieta dla osób, które nie chcą (lub nie muszą) zrzucać kilogramów ani też nie budują masy czy formy. Jednym zdaniem jest to dieta odpowiednia dla kogoś, kto chce jeść zdrowo i regularnie ale nie ma czasu na gotowanie.

SLIM
   Jak sama nazwa wskazuje, stworzona jest dla osób, które chcą się pozbyć kilku nadprogramowych kilogramów. Dostępna jest w trzech wariantach kalorycznych: 1000, 1200 oraz 1500kcal. Jadłospis jest ułożony w taki sposób, by wspomagać chudnięcie bez uczucia głodu :P Niskokaloryczne składniki i bezpłatna opieka dietetyka zapewnia bezpieczne i skuteczne odchudzanie.

SPORT
   Jest przeznaczona dla osób bardzo aktywnych fizycznie. Wiadomo, że w sporcie dieta ma bardzo duże znaczenie a posiłki muszą dostarczać organizmowi odpowiedniej ilości (i jakości) składników by mięśnie podczas wysiłku miały odpowiedni zapas energii. Dieta Sport jest bogata w białko i możemy wybrać z trzech wartości kalorycznych : 2500, 3000 oraz 4000kcal

NO FISH
   Można powiedzieć, że jest to dieta Optimum ale bez ryb i owoców morza - no bo nie każdy to lubi ;) Do wyboru 1000, 1200, 1500, 2000 i 2500kcal więc jest to także dieta dla osób odchudzających się.

VEGE
   To ukłon w stronę osób, które nie jadają mięsa. Jest to dieta laktoowowegetariańska (czyli taka, w której dopuszcza się spożywanie niektórych produktów odzwierzęcych takich jak jaja, mleko czy miód) i także jest oparta na diecie śródziemnomorskiej tu możemy wybrać spośród pięciu wartośli kalorycznych: 1000, 1200, 1500, 2000 i 2500kcal.

VEGE + FISH
   Jest to dieta Vege urozmaicona o bogate w składniki odżywcze ryby i owoce morza. Wartości kaloryczne takie same czyli 1000, 1200, 1500, 2000 i 2500kcal.

LACTOSE FREE
   To oczywiście propozycja dla osób, które nie trawią laktozy. Jest to specjalistyczna dieta, w której znajdziemy nabiał bez laktozy od sprawdzonych dostawców. Wybór kaloryczności jest szeroki z myślą o osobach, które się odchudzają: 1000, 1200, 1500, 2000 i 2500kcal.

   Ze wszystkich tych opcji wybrałam Diete Optimum 2000 bo nie mam problemu z nadprogramowymi kilogramami a i na siłownię mi ostatnio nie po drodze. Był to więc najbardziej optymalny wybór by utrzymać organizm w dobrej formie i dostarczyć mu wartościowych składników. Codziennie rano w okolicach godziny 6 rano pod moimi drzwiami czekał kartonik z pięcioma posiłkami na cały dzień. Dzięki temu miałam pewność, że posiłki były świeże i mogłam bez zbędnych ceregieli rozpocząć dzień pysznym i pożywnym śniadaniem. Co dodatkowo mnie zaskoczyło to to, że do trzech z pięciu posiłków była dołączona saszetka herbaty owocowej, zielonej lub miętowej. Dla mnie bomba, bo bardzo lubię takie herbaty a kawa mogłaby nie istnieć :P Czasem w kartoniku znalazł się też batonik "dobra kaloria" lub autorski batonik od Lightbox. To świetna alternatywa dla wszystkich tych słodkich batonów zerkających na nas z półek sklepowych.

   Dania były świeże i bardzo urozmaicone. Przez całe dwa tygodnie nie powtórzył się żaden posiłek, co bardzo mi się podobało. Były dania mięsne, rybne, naleśniki, omlety, sałatki, keksy, zupy, ciasta, pianki owocowe, jogurty i koktajle czy nawet burgery. Pisząc posta zajadam się roladką szpinakową z łososiem wędzonym i twarożkiem plus surówka ze świeżych warzyw z sosem musztardowym. Teoretycznie to miała być kolacja ale na obiad też może być :P Szczerze się przyznam, że rzadko się zdarzało, żebym zjadła posiłek w sugerowanej na opakowaniu porze i takim sposobem drugie śniadania jadałam na kolację, podwieczorki na drugie śniadanie itd :P  Nie było chyba dania, które byłoby niesmaczne. Wprawdzie do barszczu ukraińskiego dodałam troszkę pieprzu ale to tylko z powodu moich preferencji smakowych :P
   Każde pudełko jest opatrzone etykietą, na której znajdują się informację na temat posiłku: kaloryczność, wartość energetyczna oraz podział na poszczególne wartości odżywcze. Oprócz tego cały box jest zabezpieczony naklejkami więc nie ma opcji żeby ktoś się do niego dobrał zanim dotarł do moich rąk. Na naklejkach zazwyczaj znajdowały się zabawne opisy, informacje o tym jaki dziś mamy dzień czy życzenie na dobry humor. Bardzo to lubię i uważam, że to miłe więc od razu na mojej twarzy pojawia się uśmiech :)

   Jestem bardzo zadowolona z oferty firmy dlatego polecam ją i Wam :) Smaczne i zdrowe jedzenie bez zakupów, gotowania i zmywania prosto pod drzwi :)

   Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia poszczególnych posiłków z całego tygodnia (nie wszystkich :P) prosto z mojego instagrama więc wybaczcie jakość zdjęć :P zapraszam was do odwiedzenia mojego konta @sys.wys. Zdjęcia posiłków od Lightbox znajdziecie w wyróżnionej relacji #FOOD :)


Łosoś a'la wellington

Owsianka na mleku z pieczonymi jabłkami

Keks warzywny - tego się bałam ale było pyszne!

Omlet z warzywami


Mielone z boczniaka




Roladka szpinakowa z wędzonym łososiem



Omlet sernikowy - pycha!



Jogurt z granolą piernikową by Lightbox








Brownie z buraka z pianką malinową



Krem z jarmużu



środa, 15 stycznia 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART.3 - OH!TOMI OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART.3 - OH!TOMI OD TOPESTETIC
Cześć i czołem,
    jak mija wam styczeń? Mam nadzieję, że jest równie spokojny co mój :)


    Dziś pędzę do was z kolejną recenzją kosmetyczną na temat kosmetyków marki OH!TOMI ze sklepu TOPESTETIC :klik: Na tapecie mamy dwa produkty czyli peeling cukrowy oraz masło do ciała. Jeśli chodzi o skład to Marka OH!TOMI stawia na naturalne składniki i piękne nuty zapachowe, które będą wam towarzyszyć cały dzień (sprawdzone!). Kolorowe, metalowe opakowania z uroczymi rysunkami bardzo przypadły mi do gustu. Po zużyciu kosmetyku mogą zostać ponownie wykorzystane np do przechowywania drobiazgów. Pomyślałam nawet, że mogłabym spróbować zrobić w nich świeczkę DIY ;) W każdym razie, nie jest to kolejne plastikowe opakowanie, które po zużyciu kosmetyku trafia na śmietnik. ZERO WASTE i to mi się podoba :)



GRAPEFRUIT BODY SCRUB 

    Peeling grejpfrutowy na bazie cukru z olejkiem z pestek grejpfruta oraz pestek winogron, masłem shea oraz witaminami C i E. Kupicie go tutaj :klik:. Przeczytamy tam, że peeling ma poprawiać elastyczność skóry, zmiękczać ją i wygładzać. Pomaga walczyć z cellulitem i rozstępami. Intensywny zapach umila każdą chwilę spędzoną pod prysznicem. Nie poleca się stosować tego peelingu na twarz przez wzgląd na mocne złuszczanie. Poza tym nadaje się do każdego typu skóry


    Po otwarciu słoiczka od razu można poczuć cudowny, bardzo intensywny, cytrusowy zapach grejpfruta. Bardzo mi się spodobał bo dodaje energii z rana i nie czuję w nim ani grama sztuczności. Pomarańczowy kolor jest równie intensywny co zapach :) Dzięki sporym drobinkom cukru peeling bardzo dobrze złuszcza skórę i umożliwia wchłonięcie zawartych w składzie olejków :) Dzięki temu wychodząc spod prysznica nie musisz nakładać dodatkowego balsamu a zapach utrzymuje się przez cały dzień. Po regularnym stosowaniu skóra jest wyraźnie bardziej napięta i elastyczna. Peeling nie zostawia tłustej warstwy na ciele ale całkiem przyzwoicie nawilża. Moja skóra bardzo dobrze wchłonęła wszystkie nawilżacze i stała się odczuwalnie bardziej miękka i delikatna. Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, ponieważ zimą mam duży problem z suchą skórą w na nogach. Polecam jeśli lubicie mocne zdzieraki o pięknych zapachach :)


SUNSHINE BODY BUTTER

    Masło do ciała pachnące jaśminem i zieloną herbatą. Masełko kupicie tutaj :klik: W składzie mamy masło shea oraz masło kakaowe, olej z awokado i masę witamin (A, B1, B2, C, D oraz E). Nadaje się do każdego typu skóry. Producent zapewnia, że po użyciu nasze ciało będzie pachniało niczym słoneczny dzień a skóra będzie jedwabiście miękka.


    Formuła masła jest dość zwarta i początkowo nie do końca przypadła mi do gustu. Lubię mieć długie paznokcie i kosmetyki w takiej formie są dla mnie problematyczne. Nigdy nie wiem jak się za nie zabrać a jak już wsadzę tam paluchy to zostaje mi to pod paznokciami. Czy tylko ja mam takie "problemy"? :P 
Jednak działanie samego kosmetyku rekompensuje mi tą nieporęczną formułę. Po nabraniu kosmetyku na dłoń pod wpływem ciepła rozpływa się on na ciele i jest bardzo łatwy w rozprowadzeniu. Pozostawia skórę intensywnie nawilżoną i pięknie pachnącą przez cały dzień. Bałam się, że na ciele zostanie tłusta i lepka warstwa ale na szczęście masło bardzo dobrze się wchłania. Po regularnym stosowaniu skóra jest wyraźnie odżywiona i przyjemnie miękka. Kiedy pierwszy raz zastosowałam to masło po porannym prysznicu to cały dzień się "wąchałam". Zapach jest bardzo przyjemny, dużo bardziej delikatny ale mimo to wyraźny. Delikatnie słodki ale jednocześnie rześki. Lubię takie połączenia zapachowe :)


    Kosmetyki OH!TOMI nie powodowały u mnie żadnych podrażnień czy odczynów alergicznych. Dzięki pięknym zapachom zabiegi pielęgnacyjne były dużo bardziej przyjemne. Nie wiem jak wy, ale ja bardzo często w wyborze kosmetyków do ciała kieruję się "nosem" a jeśli zapach mi nie pasuje to oddaję kosmetyki mamie czy siostrze. Jednak te pastelowe słoiczki przytulam mocno do siebie bo mój nos je bardzo bardzo polubił :D 


    Oczywiście jak mogłabym nie wspomnieć o dodatkowej ekstra zawartości mojej paczki. Sklep TOPESTETIC.PL jak zawsze w ekspresowym tempie dostarczył mi paczkę naładowaną gratisami. wraz z kosmetykami OH!TOMI otrzymałam oczywiście gadżety czyli długopis, notes i smycz ale również mały, materiałowy, rozkoszny woreczek a w nim próbki kosmetyków do ciała :) Podoba mi się to, że są one dołączane tematycznie :) A woreczek (znowu ZERO WASTE <3) na pewno posłuży mi na wyjazdach by przechować wszystkie te małe próbki, które zawsze walały się po torbie :P 





To był mój pierwszy raz z tą marką i jestem ciekawa, kto z was miał już tę przyjemność? Jak wrażenia? A może dopiero się tej marce przyglądacie? Dajcie koniecznie znać! :) 


niedziela, 12 stycznia 2020

FOTOMODELING PART.5 - RUSAŁKA

FOTOMODELING PART.5 - RUSAŁKA
   Dawno nie było posta fotomodelkowego więc dziś przygotowałam właśnie taki :)

   Mimo, że bardzo lubię zimę (ale taką ze śniegiem i mrozem) to już nie mogę się doczekać wiosny, cieplejszych dni i lżejszych ubrań. Wiosną chcę zacząć działać na moim taraso-ogródku, gdzie chcę zrobić sobie miejsce do wypoczynku a także zasadzić zioła :)

   Zdjęcia z dzisiejszego posta powstały we wrześniu 2013 roku i są w bardzo słonecznym, ciepłym klimacie. Za to je lubię :) Fotografował Grzesiek Chełkowski i o ile mnie pamięć nie myli, to była nasza druga wspólna sesja. Umówiliśmy się bardzo wcześnie rano, by uchwycić poranną rosę i piękne, ciepłe światło. Jestem strasznym śpiochem ale wstawanie na sesję o tak bandyckich godzinach jak 4 rano nigdy nie były dla mnie problemem. Przygotowaniom do sesji zawsze towarzyszy taka ekscytacja, którą pamiętam z czasów podstawówki gdy nie mogłam się doczekać wycieczki szkolnej :P znacie to uczucie?

   Co ciekawe, miesiąc przed tą sesją skręciłam kostkę i nadal poruszałam się o kulach. Ziemia na polu była bardzo miękka i moje kule w niej grzęzły no i... Grzesiek musiał mnie po tym polu nosić z miejsca na miejsce. Śmiałam się nawet, bo w pewnym momencie mając torbę z aparatem i wszystkimi akcesoriami przerzucił mnie sobie przez ramię jak przysłowiowy worek xD

   Słońce mimo wczesnej godziny świeciło jak wściekłe i dużo zdjęć musiało powstać na "raz, dwa, trzy". Czyli ustawiałam się z zamknietymi oczami i otwierałam je gdy Grzesiek policzył do 3. To był jedyny sposób bym na zdjęciu miała otwarte oczy.

   Sesja miała być utrzymana w sielskim, delikatnym klimacie z odrobiną niewymuszonej, subtelnej nagości. Efekt, jaki osiągnęliśmy bardzo mi się podoba a zdjęcia przywołują na myśl ciepły leniwy poranek. Z polnych traw i innych roślin zaplotłam nawet wianek ;)

   W związku z tym, że na tej sesji powstały zdjęcia z tzw "nagością zakrytą" to chciałabym poruszyć ważną kwestię dotyczącą  takich właśnie sesji fotograficznych.

   Zawsze, zanim zgodzę się na udział w proponowanej mi sesji zdjęciowej omawiam wszystko dokładnie. Od wspomnianej daty i godziny przez makijaż, fryzurę i stylizację po zakres pozowania. To ważne, żeby wszystko dokładnie ustalić by nie było później nieprzyjemnych sytuacji czy rozczarowań z żadnej ze stron biorących udział w sesji.

   Pamiętajcie. Sesje, w których pojawia się nagość i model/modelka ma odsłonić nieco więcej ciała muszą odbywać się za jego/jej zgodą. Nie może być tak, że fotograf nagle mówi coś w stylu "ok... teraz ściągnij bluzkę". To nie do przyjęcia.

   Nie każdy czuje się ze swoim ciałem na tyle dobrze, by pozować do nagich czy częściowo nagich zdjęć i fotograf nie może tego wymuszać nawet jeśli płaci modelce za zdjęcia. Na szczęście nigdy nie trafiłam na takiego, ale są fotografowie (choć ja bym ich tak nie nazwała...), którzy wykorzystują w ten sposób naiwne i niedoświadczone modelki. Dlatego ważne jest, by wiedzieć kiedy i w jaki sposób powiedzieć "NIE". Nawet w czasie sesji.

   Każdy odpowiada za siebie i może pokazywać swoje ciało komu i w jaki sposób chce ale nikt nie może nikogo do tego zmuszać.

   W związku z tym, że to wizerunek modelki widnieje na zdjęciu może ona w każdym momencie wycofać zgodę na jego upublicznienie przez fotografa, o czym warto pamiętać.

   Wracając do samych zdjęć... poniżej znajdziecie zdjęcia, na których tej nagości nie widać. Ja osobiście uważam że nagość i akt w fotografii to nic złego i niewiele ma wspólnego z szeroko pojętą erotyką ale nie będę takich zdjęć udostępniać na blogu.




Moje ulubione <3



Chętnie poznam Wasze zdanie zarówno na temat zdjęć z dzisiejszego posta jak i fotografii aktu. Jest to dla was akceptowalne czy raczej uważacie to za pewnego rodzaju "wynaturzenie" czy dewiacja?

Copyright © in progress , Blogger