Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmetics. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 kwietnia 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 20 - SENELLE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 20 - SENELLE OD TOPESTETIC
Hej!

    Mam nadzieję, że Święta Wielkanocne minęły Wam spokojnie i udało się Wam choć trochę odpocząć ;) My w tym roku odwiedziliśmy razem i moją rodzinę i bliskich mojego P. Święta objazdowe, ale w związku z tym, że starszyzna jest już zaszczepiona można było wszystkich odwiedzić bez obaw :)



Dziś przygotowałam dla Was kolejny post kosmetyczny, który powstał przy współpracy ze znanym Wam już na pewno sklepem TOPESTETIC. W dzisiejszej recenzji opowiem Wam o marce SENELLE oraz dwóch produktach z ich oferty. Ciekawi? No to zapraszam dalej ;)

SENELLE :klik:


    Naturalne surowce i dbałość o piękno kobiet to coś, co bardzo dobrze opisuje tę polską markę. Jej twórcom zależy na tym, by każda kobieta odnalazła w kosmetykach Senelle cząstkę siebie. Ta polska marka stawia na naturalne składniki i innowacje w sposobie ich pozyskiwania. Senelle produkuje kosmetyki odpowiednie dla wegan i wegetarian i nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach. Ponadto marka została wybrana Kobiecą Marką roku 2018.

DEIKATNY ŻEL SAPONINOWY :klik:


    Żel do mycia twarzy na bazie hydrolatu z róży damasceńskiej sprawdzi się w codziennej pielęgnacji skóry twarzy bez względu na jej typ czy wrażliwość. Oprócz tego, że oczyszcza skórę, to także tonizuje ją i nawilża jednocześnie regulując wydzielanie sebum. Żel saponinowy został zapakowany w prostą butelkę z klasyczną pompką, która dozuje odpowiednią porcję kosmetyku. W składzie, oprócz wspomnianego już destylatu z róży damasceńskiej, znajdziemy wyciąg z owoców brzoskwini, szyszek chmielu oraz kory mydłoki. Alantoina i pantenol działają kojąco, regenerująco i przeciwzapalnie a kwas cytrynowy rozjaśnia i wygładza skórę.



    Zacznę może od tego, że opakowanie niczym szczególnym się nie wyróżnia i znając mnie, nie sięgnęłabym po ten żel w sklepie, gdyż często kupuję "oczami" :P No i błąd, bo żel zaskakuje działaniem od pierwszego użycia. Żel pachnie nietypowo, choć w dziwny sposób znajomo, konsystencję ma klasyczną. Mimo, że żel nie pieni się zbyt mocno, dobrze rozprowadza się na skórze i łatwo spłukuje.
    Co do działania to naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona. Świetnie oczyszcza skórę i domywa resztki makijażu, nie szczypie w oczy i nie podrażnia skóry. Twarz po umyciu jest wygładzona, nie jest ściągnięta ani wysuszona. Żel jest bardzo wydajny i już jedna pompka wystarczy na umycie całej twarzy. Wydajność żelu to duży atut, od kiedy mój P dał się przekonać do mycia twarzy żelem do tego przeznaczonym :P Co ciekawe, saponinowy żel do mycia twarzy pomaga goić wszelkie wypryski czy drobne rany lub zadrapania. W dwóch słowach - świetny kosmetyk. Na pewno kiedyś do niego wrócę.

REWITALIZUJĄCE SERUM OLEJOWE :klik:


    Klasyczna, szklana buteleczka wyposażona w pipetę kryje w sobie serum, którego zadaniem jest między innymi wygładzanie, redukcja zmarszczek, rozjaśnienie i poprawa kolorytu skóry. Olejowe serum do twarzy jest odpowiednie dla każdego typu cery a szczególnie dobrze sprawdzi się w przypadku cery szarej, pozbawionej blasku i zmęczonej. Może być stosowane zarówno na dzień, jak i na noc, solo lub pod krem. Skład serum bogaty jest w różnego rodzaju oleje : ten z nasion słonecznika jest emolientem, który działa nawilżająco i ochronnie, olej ze słodkich migdałów wykazuje działanie wtórnie nawilżające zapobiegając utracie wody, olej z nasion pomidorów odbudowuje warstwę hydrolipidową skórę i pełni rolę naturalnego filtra słonecznego. Olej z lnu zmiękcza i regeneruje skórę, działa łagodząco i przeciwzmarszczkowo, olej jojoba wzmacnia i odżywia skórę a wyciąg z kory i nasion kakaowca poprawia jej napięcie. Zastosowana w tym serum stabilna witamina C Tetra E ma silne działanie przeciwstarzeniowe, rozjaśnia przebarwienia i blizny i ujędrnia skórę przez syntezę kolagenu. Oprócz tego wszystkiego mamy tu jeszcze tocopherol, wyciąg z korzenia dębu, olej kokosowy a także wyciąg z lawendy.

 
    Serum ma bardzo delikatny, przyjemy zapach, który kojarzy mi się ze słonecznym latem. Mocno olejowa formuła na pewno nie każdemu przypadnie do gustu, choć według mnie jest to kwestia przyzwyczajenia ;) Wystarczą trzy małe kropelki zaaplikowane bezpośrednio na skórę, by otulić twarz i szyję warstwą kosmetyku. Oczywiście serum zawsze aplikuję na skórę zwilżoną hydrolatem, gdyż pozwala to równomiernie rozprowadzić kosmetyk na całej powierzchni. Początkowo stosowałam serum i rano i wieczorem, obecnie nakładam je jedynie na noc. Wszystko dlatego, że po kilku dniach serum zaczęło mnie zapychać. Niestety niektóre oleje występujące w składzie mogą działać komedogennie. Konkretnie to olej ze słodkich migdałów i olej z nasion słonecznika. Po ograniczeniu do stosowania serum wyłącznie na noc skóra zdecydowanie się uspokoiła a wypryski zniknęły. Poza tym serum działa naprawdę świetnie. Skóra jest napięta i gładka. Twarz wygląda promiennie a drobne zmarszczki są wypełnione. Mam nadzieję, że z biegiem czasu efekty będą coraz bardziej widoczne. Tego mi było trzeba na wiosnę :)

 
Jestem bardzo ciekawa, czy znaliście wcześniej kosmetyki marki SENELLE, bo sklep TOPESTETIC na pewno doskonale znacie  ;)

 

Poprzedni post z tej serii: KOSMETYCZNE RECENZJE PART 19 - JOWAE OD TOPESTETIC

wtorek, 8 września 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 15 - BIOLOGIQUE RECHERCHE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 15 - BIOLOGIQUE RECHERCHE OD TOPESTETIC
    Dzień dobry kochani! Wróciłam z weekendowych wojaży i choć było intensywnie to naładowałam akumulatory i mam mnóstwo siły i chęci do działania ;) Dzisiejszy post miałam w planach dodać w zeszłym tygodniu, jednak w związku z przygotowaniami do wyjazdu nie znalazłam na to czasu. 


W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam miniatury kosmetyków marki BIOLOGIQUE RECHERCHE, które otrzymałam w gratisie wraz z ostatnią paczką ze sklepu TOPESTETIC. Ta marka to dla mnie zupełna nowość dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi wrażeniami ;)




BIOLOGIQUE RECHERCHE :klik:

    To francuska marka z przeszło 40 letnią tradycją specjalizująca się w kosmetykach biologicznych przeznaczonych do stosowania w profesjonalnych gabinetach jak i w pielęgnacji domowej. Produkty tej marki cechują się zawartością składników aktywnych o najwyższych dostępnych stężeniach (od 23 do ponad 60%) oraz wyłącznie naturalnymi substancjami zapachowymi. Marka Biologique Recherche stawia na innowacje i wykorzystywanie autorskich metod pozwalających na zachowanie oryginalnych struktur składników aktywnych. Dzięki temu kosmetyki wykazują się wysoką skutecznością nawet już po kilku dniach stosowania.




SZAMPON DOTLENIAJĄCY :klik:

    To delikatny szampon, który odżywia i wygładza włosy oraz przywraca im blask i równowagę. Działa odświeżająco na skórę głowy redukując łupież i regulując wydzielanie sebum. Drożdże piwne oraz witamina B3 odpowiadają za oczyszczanie, ocet cydrowy nadaje włosom blasku a wyciąg z jedwabiu je odbudowuje. Na próżno tu szukać SLS, dlatego szampon świetnie nadaje się do codziennego stosowania. 




    W związku z tym, że myję włosy metodą OMO, szampony stosuję średnio raz w miesiącu. Nie ukrywam, że odrobinę się bałam, gdyż naturalne szampony często słabo się pieniły i bardzo plątały moje włosy. Szampon dotleniający okazał się dla mnie naprawdę dużym zaskoczeniem. Dobrze się pieni (choć nie była to spektakularna, mięsista piana jak w przypadku szamponów z mocnymi detergentami :P ), świetnie oczyszcza skórę głowy i włosy i łatwo się wypłukuje. Nie miałam też problemu z rozczesaniem włosów. Nie zauważyłam swędzenia czy podrażnienia, a włosy były gładkie i miękkie. Jedyną rzeczą, która mnie zdziwiła, był kompletny brak zapachu.


SUCHY OLEJEK DO CIAŁA :klik:

 Głęboko nawilżający olejek, który można stosować na skórę ciała i twarzy oraz na włosy. W składzie znajdziemy oleje ze słonecznika, pestek moreli, ylang-ylang, sezamowy i kokosowy, wyciągi z gardenii, pomidora, rozmarynu, marchwi oraz olej z annato. Poleca się do skóry opalonej, odwodnionej i pozbawionej blasku.




W mojej pielęgnacji bardzo lubię stosować olejki, dlatego z nieskrywaną ciekawością podeszłam do testowania tego produktu. Podobnie jak szampon, olejek jest prawie bezzapachowy. Jedynym zapachem, który jest wyczuwalny jest delikatny aromat nasion słonecznika. Suchy olejek bardzo mnie zaskoczył, bo nie spodziewałam się takiego aksamitnego wykończenia. Po wmasowaniu olejku skóra jest miękka, świetnie nawilżona i bez wyczuwalnego tłustego filmu. Ponadto, dzięki wyciągowi z marchwi, olejek delikatnie podkręca opaleniznę co zapewnia skórze promienny wygląd. Produkt świetnie się sprawdził także jako kosmetyk do twarzy a i moje włosy bardzo go polubiły. Moje loki dzięki niemu były miękkie i sprężyste. Olejek jest bardzo wydajny, co niewątpliwie jest jego dużym atutem.





    Choć to tylko miniaturki o pojemności zaledwie 30ml to już tyle wystarczy, by przekonać się o wysokiej jakości kosmetyków w nich zamkniętych. Mogę śmiało stwierdzić, że są to kosmetyki ekskluzywne a swoim działaniem i składem zdecydowanie zasługują na to określenie. Co ciekawe, buteleczki były opatrzone plombą, dzięki czemu mam pewność, że nikt przede mną ich nie otwierał. Nie było bowiem możliwości, by otworzyć butelkę bez uszkodzenia czy zerwania zabezpieczenia. 


Sklep Topestetic niezmiennie zaskakuje mnie jakością dostępnych produktów oraz ekspresową (i darmową) przesyłką bez względu na wartość zamówienia a próbki i gadżety dodatkowo zachęcają do kolejnych zakupów. 





Poznaliście już tę markę, czy jest to dla Was nowość jak i dla mnie?
Kto z Was poznał już sklep Topesetic?

wtorek, 25 sierpnia 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 14 - CLOCHEE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 14 - CLOCHEE OD TOPESTETIC
    Musicie mi wybaczyć moją chwilową nieobecność ale ostatni czas nie sprzyjał blogowaniu :P Pogoda była piękna więc szkoda było siedzieć przed komputerem. Poza tym zwlekałam odrobinę z tym postem bo czekałam na pewien "gadżet", dzięki któremu zdjęcia na bloga wskoczą na wyższy level :D Mam nowy aparat więc jeden z trzech założeń na ten rok mogę sobie odhaczyć ;) Zdjęcia dziś bardzo surowe, bez obróbki. Jeszcze uczę się obsługi aparatu ale chyba nie jest najgorzej ;)



    Z polską marką CLOCHEE spotykam się nie pierwszy (i na pewno nie ostatni raz). Pierwszymi produktami tej marki były produkty do twarzy, o których pisałam tutaj :klik. Pięknie pachnące serum do twarzy bardzo przypadło mi do gustu i niewątpliwie stało się jednym z moich ulubionych kosmetyków do twarzy. Dziś jednak opowiem Wam, jak sprawdziły się u mnie kosmetyki do ciała tej marki.

ODŻYWCZY PEELING CUKROWY Z CYNAMONEM :klik:

    Jest to kosmetyk odpowiedni dla każdego rodzaju skóry. Oprócz oczywistego złuszczania naskórka, zapewnia skórze także nawilżenie, zmiękczenie oraz relaks. Dzięki zawartości drobinek kory cynamonu działa odprężająco jednocześnie pobudzając krążenie. Jest też świetnym pomocnikiem w walce z cellulitem


    W składzie, oprócz cukru i wspomnianej już kory cynamonu znajdziemy bogate w witaminy A, F i E i wiele cennych kwasów tłuszczowych masło shea a także olej ze słodkich migdałów, który jest naładowany witaminami (A, B1, B2, B6, D i E). Kolejną substancją nawilżającą jest olej kokosowy znany ze swoich okluzyjnych właściwości okluzyjnych. Ostatnią substancją odpowiedzialną za efekt nawilżenia jest olej z nasion słonecznika, który działa wygładzająco i przeciwrodnikowo. W składzie możemy znaleźć dodatkowo hydrolat z pomarańczy, który odżywia skórę, działa przeciwobrzękowo i wzmacnia naczynia krwionośne. Mamy tu także witaminę E, czyli Tocopherol, który działa przeciwstarzeniowo oraz wzmacnia i chroni skórę.


    Ten peeling to zdecydowanie typ tłuścioszka, aczkolwiek jest to inny rodzaj tłustości, niż w przypadku peelingów na bazie parafiny. Zapach przypomina mi aromat piernika i zdecydowanie pasuje mi do jesieni i zimy, niż do lata ale był świetnym umilaczem chłodniejszych, lipcowych wieczorów. Cudownie otulał ciało. Skóra już po jednym użyciu wygląda lepiej. Kora cynamonu świetnie sprawdza się w roli delikatnego zdzieraka a cukier jej w tym skutecznie pomaga. Dodatkowo skóra jest delikatnie zbrązowiona więc wygląda zdrowiej i bardziej promiennie. Aromat cynamonu cudnie wypełnia łazienkę i dość długo utrzymuje się na skórze. Lubię ten efekt natychmiastowego nawilżenia i wygładzenia po użyciu tego peelingu. To uczucie nawilżenia utrzymuje się bardzo długo, więc codzienne stosowanie nie jest konieczne. Na pewno zostawię sobie odrobinę peelingu na chłodniejsze miesiące, bo zapach jest typowo zimowy. Na pewno spodoba się wszystkim "jesieniarom" :D

GLOW BODY BALM :klik:

    Balsam do ciała, który ma nawilżyć skórę i nadać jej zdrowego blasku dzięki zawartości złotej miki. Jest to składnik mineralny, który odbija i rozprasza światło, a dzięki temu skóra pięknie błyszczy w słońcu. Erytruloza i ekstrakt z bursztynu odpowiadają za efekt opalonej skóry bez smug i podrażnień. Mamy tu także ekstrakt z bambusa, który jest naturalnym filtrem UVA i UVB i dodatkowo poprawia metabolizm i jędrność skóry. Olej z orzechów włoskich jest odpowiedzialny za nawilżenie i ochronę skóry przed wysychaniem odbudowując jej naturalną barierę lipidową. Do tego stanowi naturalny filtr SPF 3-4. Poza tym w składzie jest jeszcze sok z liści aloesu, który wykazuje działanie przeciwzapalne, przeciwstarzeniowe, regenerujące oraz wiele innych a także Tocopherol i masło shea


    To mój pierwszy balsam z drobinkami od wielu lat, ale też pierwszy tak bardzo tymi drobinkami naładowany balsam, jaki kiedykolwiek miałam! Efekt, jaki daje na skórze jest intensywny ale nie przesadzony. Drobinki są malutkie i pięknie rozpromieniają skórę. Co dla mnie ważne, nie migrują, nie zbierają się w dołach podkolanowych czy zgięciach łokci i nie przenoszą się na ubrania. Dzięki temu, zaraz po nałożeniu balsamu mogłam założyć jasną sukienkę czy szorty bez obawy o plamy na ubraniach. Balsam jest dość treściwy ale lekki, dzięki temu szybko się wchłania. Łatwo się rozprowadza a skóra się po nim nie lepi. Balsam, oprócz rozświetlenia, zapewnia również nawilżenie na całkiem wysokim poziomie. Od razu po nałożeniu balsamu skóra wygląda piękniej, drobinki cudownie podkreślają opaleniznę i delikatnie ją "podkręcają". Balsam nie pozostawia smug i nie powoduje podrażnień. Jedyne, co nie do końca mi się podoba to zapach. Nie ma w nim nic szczególnego ale jest na tyle delikatny, że mi nie przeszkadza. To zdecydowanie mój ulubiony kosmetyk na lato i chyba muszę zrobić sobie zapas, ponieważ jest to edycja limitowana.

na zdjęciu efekt jest bardzo delikatny. na żywo wygląda o wiele lepiej 


    Kolejne spotkanie z marką CLOCHEE okazało się bardzo przyjemne. Nie zdarzyło się dotąd, by którykolwiek z kosmetyków tej marki zaszkodził mojej skórze, więc na pewno będę do niej wracać. Dodatkowo zachęca fakt, że jest to polska, ekologiczna i dbająca o zwierzęta i środowisko marka a produkty są wegańskie. Mam w "poczekalni" jeszcze jeden post o kosmetykach tej marki, co świadczy o mojej naprawdę sporej sympatii. Wszystkie kosmetyki tej marki znajdziecie w sklepie TOPESTETIC, gdzie zawsze możecie liczyć na próbki i gadżety a także darmową wysyłkę. Ja tym razem dostałam lustereczko, które bardzo mi się przyda i już znalazło swoje miejsce w mojej torebce.



Kto z Was, tak jak ja, lubi markę clochee? A kto z Was jeszcze jej nie zna? Może macie jakieś swoje ulubione kosmetyki tej marki? Koniecznie dajcie znać!

niedziela, 14 czerwca 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 12 - VITA LIBERATA OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 12 - VITA LIBERATA OD TOPESTETIC
    Jesteście #teamopalanko czy #teamsamoopalacz? Wolicie długimi godzinami wygrzewać się w słońcu czy raczej wybieracie szybką opaleniznę przy pomocy samoopalacza?

    Ja zdecydowanie uwielbiam się opalać, choć wolę to robić w ruchu niż leżąc na kocu. Zwyczajnie mnie to nudzi :P Lubię, gdy latem moja skóra nabiera koloru ale nie wysiedzę na kocu więcej niż 15 minut. No i te białe paski od bikini... Rodzice co roku się ze mnie śmieją, że mieszkam nad morzem a jestem blada. Plażę mam pod nosem ale no jakoś się nie składa, żeby się na niej wylegiwać ;) A na solarium nigdy nie byłam, to nie moja bajka.

Dlatego dziś mam dla Was recenzję naprawdę świetnego produktu samoopalającego z oferty sklepu Topestetic :klik:. Zapraszam do czytania :) 





VITA LIBERATA :klik:

    To irlandzka firma produkująca naturalne kosmetyki samoopalające. I chociaż brzmi to nieco absurdalnie, to tak właśnie jest. Marka ta w swoich produktach stosuje naturalne i organiczne składniki. Delikatne formuły kosmetyków mają nie tylko opalać skórę, ale także ją pielęgnować. Nie znajdziecie tu parabenów, alkoholi czy innych szkodliwych substancji, gdyż marka jest pionierem jeśli chodzi o samoopalacze pozbawione toksyn. Dzięki autorskim technologiom ADVOGANIC możliwe jest uzyskanie pięknej opalenizny z wykorzystaniem organicznych substancji. Warto wspomnieć, że marka Vita Liberata nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach.




JAK SPRAWIĆ, BY OPALENIZNA WYGLĄDAŁA DOBRZE?

    Jest kilka rzeczy, o których należy pamiętać podczas aplikacji kosmetyków samoopalających. Jestem pewna, że osoby stosujące samoopalacze regularnie nie mają z tym problemów, jednak początkującym te rady mogą się przydać.
    Coś, co pomoże nam uzyskać ładną i równomierną opaleniznę jest odpowiednie przygotowanie skóry. Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić przed aplikacją samoopalacza to peeling. Należy jednak pamiętać, by nie był to peeling z substancjami natłuszczającymi, ponieważ na tłustej skórze produkt nie będzie działał. Zamiast peelingu możemy wyszczotkować ciało specjalną szczotką z naturalnego włosia.
    Kolejnym ważnym elementem jest odpowiednia ilość produktu. Nie należy z tym przesadzać, bo zaaplikowanie zbyt dużej ilości kosmetyku jest gwarancją smug i zacieków. Lepiej zaaplikować mniej kosmetyku i kolejnego dnia dołożyć kolejną warstwę niż ukrywać się potem pod długim rękawem :P
    By uniknąć nierównomiernej opalenizny a także uchronić dłonie przed nienaturalnym zabarwieniem warto zaopatrzyć się w specjalną rękawicę. Możecie ją kupić na stronie sklepu TOPESTETIC w zestawie lub osobno :klik:. Materiał, z którego jest zrobiona pozwala na dokładne rozprowadzenie kosmetyku po całym ciele bez obaw o smugi i dodatkowo chroni dłonie.
    Jednocześnie nie możemy zapominać o grzbietach stóp i dłoni, które w przeciwieństwie do ich spodów, opalają się tak samo jak reszta ciała. Jeśli używacie rękawicy to wystarczy, że przetrzecie nią grzbiety dłoni i stóp zaraz po aplikacji na inne części ciała bez dokładania produktu.
    Przez około 6-8 godzin po nałożeniu kosmetyku skóra nie powinna mieć kontaktu z wodą. Opalenizna musi się rozwijać więc zmycie kosmetyku przed upływem 6 godzin może znacząco wpłynąć na efekt końcowy. Wiele osób nakłada samoopalacz na noc i zmywa go rano, ponieważ samoopalacze Vita Liberata nie brudzą ubrań ani pościeli.
    Kolejną ważną rzeczą jest, by nie pomijać twarzy! Wszystkie samoopalacze tej marki można aplikować również na twarz. Jeśli boicie się mocnego efektu, możecie zmieszać samoopalacz z kremem nawilżającym na dzień lub na noc.





INVISI - WODNA PIANKA SAMOOPALAJĄCA :klik:


    To wodna pianka, która dzięki zastosowanej technologii Fresh Dry szybko się wchłania i wysycha. Dzięki temu już po kilkunastu minutach możemy założyć ubranie bez obawy przed ich zabrudzeniem. Pianka jest przezroczysta, bezwonna i pozbawiona substancji wywołujących specyficzny zapach często wyczuwany po aplikacji samoopalaczy. Produkt w 90% składa się z substancji organicznych. Znajdziemy tu aloes, ekstrakt z korzenia lukrecji, ekstrakt z liści malin, wyciąg z soku granatu, wyciągi z liści miłorzębu japońskiego i z liści ogórka a także wyciągi z oczaru wirginijskiego, papai, melona, kwas hialuronowy i hydrolizowany jedwab.




    Przyznam szczerze, że to moje pierwsze spotkanie z tego typu kosmetykiem, dlatego byłam go bardzo ciekawa. Pierwszy raz zastosowałam go od razu po otrzymaniu paczki. Niestety pierwsza aplikacja nie poszła mi zbyt dobrze :P Szczotkuję ciało regularnie, więc po porannym prysznicu nałożyłam kosmetyk na całe ciało. Ale chyba miałam jakieś zaćmienie bo użyłam nie tej strony rękawicy co trzeba xD BRAWO JA! Zrobiłam sobie lekkie smugi, gdzieniegdzie pojawiły się ciemniejsze plamy. Wyobraźcie sobie jak bardzo się z siebie śmiałam wysyłając siostrze zdjęcia mojej "idealnej opalenizny" :P Ale pomyślałam "ok! to dobry pretekst, żeby sprawdzić jak ta opalenizna będzie się zachowywać i schodzić". I wiecie co? Obietnice producentów, że opalenizna schodzi równomiernie i w miarę naturalnie zostały spełnione! W czasie około tygodnia opalenizna zaczęła blaknąć aż w końcu sama nie wiem kiedy zniknęła. Oczywiście plamy, które sobie zrobiłam schodziły najdłużej xD.
    Druga aplikacja poszła mi znacznie lepiej, bo użyłam właściwej strony rękawicy, czyli tej "gąbkowej" :D




    Kosmetyk bardzo dobrze się rozprowadza ale nie ma się co ociągać bo dość szybko wysycha. Skóra nie jest lepka ale nie jest też ściągnięta. Nie czułam pieczenia ani nie pojawiły się u mnie żadne podrażnienia. Po około 6-8 godzinach ciało nabiera koloru i wtedy należy zmyć kosmetyk. Przyznam, że gdy kosmetyk jest na skórze to delikatnie czuć ten zapach specyficzny dla samoopalaczy. Jednak znika on po zmyciu pianki. Podoba mi się to, że efekt można budować i nakładając kosmetyk codziennie można uzyskać naprawdę świetny efekt. Opalenizna nie jest nienaturalnie pomarańczowa, tylko lekko brązowa. Wiem, że kosmetyk bardzo mi się przyda jesienią i zimą, by przedłużyć nieco efekt opalenizny. Produkt nie brudzi ubrań ani pościeli, co bardzo mi się podoba :) mogę iść spać i rano obudzić się pięknie opalona :D Od siebie dodam tylko, że warto mieć kogoś, kto wysmaruje wam plecy ;)


    Uznaję więc pierwszy raz z samoopalaczem za bardzo udany (pomimo małych przygód na samym początku:P ) czy wrócę kiedyś do niego? myślę, że tak! Z czystym sumieniem polecam Wam tę piankę.


    Wszystkie produkty tej marki znajdziecie w ofercie sklepu Topestetic, gdzie oprócz darmowej i ekspresowej wysyłki możecie liczyć na próbki i gadżety. W razie wątpliwości, dermokonsultanci na pewno odpowiedzą na wszystkie pytania.


No i na koniec małe porównanie bez edycji kolorów, filtrów czy presetów ;)


...przed 

...i po dwukrotnej aplikacji 



Osobiście jestem zadowolona z uzyskanego efektu :D 




No to jak to z Wami? Opalanie czy samoopalacz? a może jedno i drugie? ;) Jakie inne kosmetyki samoopalające moglibyście polecić?

czwartek, 4 czerwca 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 11 - BE THE SKY GIRL OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 11 - BE THE SKY GIRL OD TOPESTETIC
    Nie mogę uwierzyć, że już czerwiec... Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, by czas tak szybko uciekał. Mam nadzieję, że w drugim półroczu czas trochę zwolni . Na szczęście wszystkie obostrzenia się trochę luzują. Byłam nawet ostatnio ze znajomą na kawie i zgodnie stwierdziłyśmy, że ten rok jest do zresetowania.

    Ja dziś mam dla Was post o kolejnym kosmetyku ze sklepu TOPESTETIC :klikTo kosmetyk, który idealnie nadaje się na nadchodzącą porę roku, czyli lato! <3
Najpierw jednak kilka słów o...

PROMIENIOWANIU I OCHRONIE PRZECIWSŁONECZNEJ 

    Ten temat wraca jak bumerang co roku, gdy zbliża się lato. Niestety nadal część z nas nie bierze pod uwagę tego, że ochronę przeciwsłoneczną powinniśmy stosować przez cały rok. Oczywiście, latem promieniowanie jest najsilniejsze ale to nie znaczy, że zimą nie powinniśmy się nim przejmować. Nie od dziś wiadomo, że skóra poddana nadmiernej ekspozycji bez ochrony szybciej się starzeje. Staje się sucha, bardziej wiotka i szybciej pojawiają się na niej zmarszczki. A tego przecież nie chcemy ;) 
    Promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez słońce możemy podzielić na trzy rodzaje pod względem długości fali: UV-A, UV-B i UV-C, gdzie UV-A ma najdłuższą a UV-C najkrótszą falę. Co złego promieniowanie może zrobić naszej skórze? UV-A uszkadza włókna kolagenowe, co powoduje fotostarzenie się skóry, UV-B powoduje rumień (zaczerwienienia), odczyn alergiczny a także nowotwory złośliwe skóryUV-C ma najmniejszy wpływ na nasz organizm, ponieważ niemal całkowicie pochłaniane jest przez warstwę ozonową. 
    Jaki krem więc wybrać? Na pewno taki, który będzie chronił naszą skórę zarówno przed promieniowaniem UV-A jak i  UV-B. Jeśli chodzi o filtry, to możemy wybierać między mineralnymi a chemicznymi.
    Filtry mineralne (fizyczne) to substancje, które pozostając na skórze odbijają promieniowanie. Są odpowiednie dla skóry wrażliwej, alergików, kobiet w ciąży i dzieci a także dla osób z łuszczycą czy AZS. Niestety mogą bielić skórę.
    Filtry chemiczne nie odbijają a pochłaniają promieniowanie i zamieniają energię słoneczną w cieplną. Mimo lżejszej konsystencji i braku efektu bielenia skóry filtry chemiczne mogą podrażniać skórę. Kremy z takim filtrem należy także zaaplikować na około 30 minut przed wyjściem na słońce.

 

BE THE SKY GIRL :klik:

    To kolejna polska marka, która stawia na naturalne składniki, ekstrakty i oleje. Nie znajdziecie tu parabenów, silikonów, SLES itp. Wszystkie kosmetyki są wegańskie i żaden z nich nie był testowany na zwierzętach, co potwierdza certyfikat VIVA. Kosmetyki są więc nie tylko naturalne i wegańskie ale także delikatne i bezpieczne dla skóry. No i do tego dobrze pachną. Czy można chcieć więcej?
Szata graficzna wszystkich kosmetyków jest spójna i bardzo estetyczna. Białe opakowania opatrzone czytelnym nadrukiem zawierają wszystkie niezbędne informacje o znajdującym się w środku kosmetyku. Muszę powiedzieć, że to naprawdę ładny design :) 



LADY SUNSHINE :klik:

    Delikatny krem do twarzy chroniący skórę przed promieniowaniami UVA UVB (SPF 25). Sprawdzi się do każdego typu skóry. Dzięki lekkiej formule nie zapycha ani nie obciąża skóry, nadaje się także pod makijaż. Opakowanie jest wyposażone w pompkę, która pozwala na wydobycie odpowiedniej ilości kosmetyku. Podczas ekspozycji na słońce krem należy aplikować co 1-2 godziny.       Wśród składników aktywnych znajdziemy tlenek cynku oraz dwutlenek tytanu, które pełnią funkcję fizycznego filtra UVTarczyca bajkalska wzmacnia włókna kolagenowe i elastynowe a także zawiera przeciwutleniacze. Tocoferol, czyli Witamina E, jest silnym antyoksydantem a także betainę, która zapobiega utracie wody, głęboko nawilża a także łagodzi podrażnienia.  W składzie znajdziemy wiele innych substancji takich jak np. gliceryna czy kwas cytrynowy. Na końcu składu umieszczony został alkohol oraz substancje zapachowe takie jak cytronellol i limonen.




    Krem jest naprawdę bardzo lekki. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest lejący. Bardzo łatwo się rozprowadza i choć początkowo mocno bieli, ten efekt po chwili zanika. Producent obiecuje, że kosmetyk szybko się wchłania i nie powoduje bielenia, jednak nie mogę się z tym tak do końca zgodzić. Mam oliwkowy typ cery i nałożenie tego kremu na twarz daje dość nieciekawy efekt. Skóra jest lekko blada i wchodzi w taki różowy, zimny odcień. Połączenie bladoróżowej skóry z moimi lekko brązowymi u cieniami wokół oczu powoduje, że wyglądam anemicznie i cała twarz odcina się od reszty ciała choć nie jestem jeszcze opalona. Co do wchłaniania nie mam zastrzeżeń. Na skórze zostaje leciutki, nietłusty film co zupełnie mi nie przeszkadza. 
    Mam z tym kremem jednak pewien problem, którego rozwiązania jeszcze nie udało mi się znaleźć. Mianowicie po około godzinie od aplikacji kremu odczuwam lekkie ściągnięcie w okolicach czoła i policzków. Wzięłam pod uwagę konieczność ponownej aplikacji, jednak to nie do końca zniwelowało uczucie ściągnięcia. Kolejny dzień, kolejne próby. Po obejrzeniu recenzji innych kremów zaaplikowałam dwie a nie jedną "pompkę" kremu. Opóźniło to wystąpienie ściągnięcia ale problem został nierozwiązany. Zaaplikowanie na serum czy inny krem niestety powodowało mocniejsze bielenie twarzy a krem nie chciał się wchłonąć.
    Ale krem ma też swoje plusy ;) Zapach jest bardzo przyjemny, świeży i egzotyczny. Bardzo mi się podoba. Zgodnie z obietnicą producenta krem całkiem nieźle radził sobie pod makijażem. Podkład się nie ważył, nie rolował ani nie zmieniał swojego położenia. Ja jednak na codzień nie nakładam na twarz podkładu, który mógłby mi pomóc zakryć bladość twarzy więc raczej będę szukała innego kremu z filtrem. 



    Sklep Topestetic każdorazowo do zamówień dorzuca przydatne próbki i gadżety. Tym razem w paczce znalazłam biały ręcznik do twarzy. Dla mnie to super przydatny prezent. Po wygranej walce z trądzikiem bardzo zmieniło się moje podejście do higieny twarzy i osobny ręcznik do twarzy jest obowiązkowy ;)  



To jak u Was jest z tymi kremami z filtrem? Cały rok czy jednak tylko lato? ;)  Ja się przyznam bez bicia, że zimą ochronę przeciw promieniowaniu UV traktowałam trochę po macoszemu :P
Jaki inny kosmetyk tej marki polecicie??

piątek, 29 maja 2020

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 2 - MATRIX OD HAIRSTORE + KOD RABATOWY!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 2 - MATRIX OD HAIRSTORE + KOD RABATOWY!

    Ok!
    Przyszedł czas na kolejny post z serii dotyczącej pielęgnacji moich włosów. Dziś będzie o kosmetykach firmy MATRIX, które znajdziecie w szerokiej ofercie sklepu HAIRSTORE.PL :klik:. Zaglądaliście już?

Psst! czytajcie do końca, bo będzie też coś dla Was ;)


MATRIX TOTAL RESULTS CURL PLEASE

    Domyślam się, że duża część z Was zna firmę MATRIX. To marka oferująca profesjonalne fryzjerskie produkty do pielęgnacji i koloryzacji włosów. Osobiście poznałam ją kilka lat temu zupełnie przypadkiem ale bardzo dobrze się u mnie wtedy sprawdziły. Byłam bardzo ciekawa, czy po latach używanie tych kosmetyków przyniesie równie zadowalające efekty. Zielona linia CURL PLEASE jest przeznaczona do włosów kręconych i falowanych. Szata graficzna jest typowa dla większości produktów pielęgnacyjnych tej marki. Każda linia ma swój kolor i dzięki temu łatwo odróżnić je od innych. Poręczne opakowania z solidnym zatrzaskiem dobrze trzymają się mokrej dłoni podczas mycia. Zapach kosmetyków bardzo mi odpowiada. Jest bardzo świeży, mocny i lekko "męski". Jeśli użyjecie całej serii, zapach na pewno będzie lekko wyczuwalny na włosach przez kilka dni. 




    Seria Curl Please składa się z Szamponu, odżywki i lotionu, czyli stylizatora. Każdy z tych kosmetyków zawiera olejek jojoba i ma wpływać na wzmocnienie i definicję skrętu, odżywienie włosów i ograniczenie puszenia się. 
    Szampon :klik: niestety nie należy do najdelikatniejszych, ponieważ zawiera w składzie SLS. Nie powoduje jednak podrażnień, swędzenia czy łupieżu. Dobrze się pieni, świetnie oczyszcza włosy i co najważniejsze, nie plącze ich. Używanie tego szamponu nie wpłynęło negatywnie na moje włosy, ale nie używam go co mycie. 
    Odżywka :klik: to produkt o średnio gęstej konsystencji. Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach, nie spływa, nie kapie i nie plącze włosów. Po spłukaniu włosy są gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Zawsze czeszę włosy na mokro i bardzo często na odżywce, bo wtedy dużo łatwiej jest mi je rozczesać a dodatkowo mogę wczesać odżywkę dokładniej we włosy. 
    Lotion :klik: to kosmetyk do stylizacji włosów na mokro. Konsystencja jest lekka, bardziej kremowa ale nie tłusta. Produkt nie skleja włosów i ich nie obciąża. Jest to jeden z moich ulubionych form stylizowania włosów. Wystarczy je potem tylko wysuszyć i odgnieść ewentualne sucharki.




    Czy efekt zaspokoił moje oczekiwania? Tak. Choć nie jest to taki sam efekt, jaki uzyskiwałam stosując te kosmetyki kilka lat temu. Wtedy moje włosy miały dużo mocniejszy skręt i nie trzeba im było dużo by ten skręt się utrzymywał. Niestety w związku z kuracją przeciwtrądzikową przyjmowałam bardzo silne leki (znany pod nazwą np. IZOTEK - izotretynoina), które w znaczny sposób wpłynęły na cały mój organizm. Najbardziej niestety oberwało się włosom, które nawet już po dwóch latach od zakończenia kuracji nie wróciły do stanu sprzed kuracji. (kiedyś napiszę post o całej kuracji i jej skutkach ubocznych)
    Mimo to, jestem zadowolona z efektów. Już po jednym zastosowaniu tych kosmetyków włosy były lepiej zdefiniowane a skręt bardziej widoczny i sprężysty. Włosy dłużej utrzymują skręt, nie są obciążone czy przyklapnięte. Są lśniące i się nie puszą. Wróciła nadzieja na odzyskanie dawnego skrętu :) Wiem, że to będzie mój sposób na szybkie mycie z dobrym efektem i pomimo nie najlepszego składu będę wracać do tych kosmetyków ;)




Znacie te produkty? Jakie inne kosmetyki marki MATRIX stosowaliście? Macie włosy kręcone, proste czy falowane? Jak je pielęgnujecie?



Jeśli nie załapaliście się na ostatni kod rabatowy, to dziś mam dla Was kolejny :)
Kod na 10% zniżki na zakupy w sklepie Hairstore.pl. Kod jest ważny do 8.06.2020 włącznie i obejmuje wszystkie produkty. Nawet te przecenione! :) Wystarczy, że podczas akceptacji zamówienia wpiszecie kod:


BLOGSYS2



czwartek, 21 maja 2020

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 1 - ANWEN OD HAIRSTORE

PIELĘGNACJA WŁOSÓW PART 1 - ANWEN OD HAIRSTORE
    Dzień dobry kochani!

    Jak wspominałam w ostatnim poście, przygotowuję dla was kilka postów na temat pielęgnacji włosów. No i dziś przyszedł czas na pierwszy z nich. 


PEELING SKÓRY GŁOWY

    Od kiedy zaczęłam zgłębiać tajniki świadomej pielęgnacji włosów dowiedziałam się wielu rzeczy, których nie byłam świadoma. Jedną z takich rzeczy jest to, jak istotny dla włosów jest peeling skóry głowy.
    Dlaczego jest tak ważny? A no dlatego, że to od skóry głowy wszystko się zaczyna i od skóry głowy w dużej mierze zależy ogólna kondycja naszych włosów a także ich gęstość. Peeling przede wszystkim ma za zadanie oczyścić skalp z wszelkich zanieczyszczeń, resztek kosmetyków, łoju oraz zrogowaciałego naskórka. 
    Co dobrego niesie za sobą regularne wykonywanie peelingu skóry głowy oprócz wspomnianego już oczyszczenia? 
  • poprawę ukrwienia skóry
  • uniesienie włosów u nasady
  • stymulację wzrostu i zapobieganie wypadania włosów
  • zapobieganie przetłuszczaniu się włosów
  • przeciwdziałanie łupieżowi
  • regulację pracy gruczołów łojowych i zapobieganie ich zapychania
  • dotlenienie i wzmocnienie cebulek włosów
  • poprawa ogólnej kondycji włosów
Czy jeszcze kogoś muszę przekonywać? ;)

MINT IT UP :klik:


    To odświeżający szampon marki Anwen z drobinkami pestek moreli. W składzie znajdziemy SLS, jednak w tym przypadku jest to pożądany składnik. Już mówię dlaczego. Nawet jeśli stosujecie naturalną, świadomą pielęgnację, metodę OMO lub CG, od czasu do czasu powinniście umyć włosy i głowę tzw "rypaczem" by oczyścić je ze wszystkich substancji, które mogły się osadzić, oblepić czy nadbudować na ich powierzchni. Właśnie dlatego ten detergent znajduje się w składzie szamponu. Oczywiście SLS nie jest jedyną substancją oczyszczającą. Oczyszczanie wspomaga zawarty w składzie enzym roślinny - bakteria Bacillus. Pomaga ona usunąć zrogowaciały naskórek i sprawia, że skóra lepiej będzie wchłaniać substancje aktywne z innych kosmetyków. Mamy tu także mocznik, który nawilża skórę a także pochodną lukrecji, która łagodzi skórę i zapobiega jej podrażnieniom działając przeciwzapalnie. Olejek z mięty, poza pięknym zapachem, działa stymulująco na porost włosów i poprawia krążenie. 


    Szampon dobrze się pieni i już po jednym użyciu odczuwalnie oczyszcza skórę głowy. Pięknie pachnie miętą, ale wyczuwam w tym zapachu coś w stylu świerku (kojarzycie zapach świeżo ściętej choinki? To jest właśnie ten aromat :P ) Skóra głowy po użyciu szamponu jest dobrze odświeżona a włosy fajnie odbite od nasady. Ten efekt uwielbiam, ponieważ nie lubię mieć "przyklapniętych" włosów. Drobinek pestek moreli jest dość mało i w sporej części wplątują się we włosy, ale na szczęście nie jest to jedyny składnik oczyszczający ;) Po użyciu odżywki (lub jak w moim przypadku, dwóch :P ) łatwo się wypłukują. Szampon nie podrażnia i nie powoduje swędzenia a olejek z mięty wywołał u mnie delikatne, przyjemne mrowienie. Nie stosuję go co mycie, raczej co drugie lub trzecie.

    Jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Brakowało w mojej pielęgnacji oczyszczającego szamponu peelingującego więc ten szampon na stałe znajdzie miejsce w mojej pielęgnacji.  

HAIRSTORE.PL :klik:

    To sklep, w którym znajdziecie bardzo szeroki wachlarz produktów do włosów i nie tylko. W sklepie są dostępne także akcesoria fryzjerskie a także sprzęty do stylizacji włosów. Bogata oferta szamponów, masek, odżywek i stylizatorów opatrzona jest przystępnymi cenami. Liczne rabaty również zachęcają do zakupów. Zachęcam Was do zajrzenia na stronę. Osobiście znalazłam tam kilka kosmetyków, których długo szukałam. Takie moje "perełki" o których będzie następny post :) Nie mogłabym oczywiście zapomnieć o ekspresowej dostawie :)

Używaliście już tego szamponu? A może polecicie mi inne tego typu produkty? :) 

Znacie sklep Hairstore? :) 



UWAGA!!

Przy okazji tego postu mam dla Was kod rabatowy na zakupy w sklepie Hairstore.pl 
Kod jest ważny do 27.05.2020 włącznie i obejmuje wszystkie produkty. Nawet te przecenione! :)
Rabat wynosi 10%.Wystarczy, że podczas akceptacji zamówienia wpiszecie:

BLOGSYS

poniedziałek, 11 maja 2020

KOSMETYCZNE RECENZJE PART10 - CLOCHEE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART10 - CLOCHEE OD TOPESTETIC
    Kochani! Na wstępie chciałabym Wam wszystkim podziękować za gratulacje i życzenia :) Mały Staś jest zdrowy. Mama po cesarskim cięciu dochodzi do siebie. Tata szczęśliwy a Dziadkowie wniebowzięci. Jaś póki co zachwycony bratem i nawet zauważył, że ten ma uszy :D Niedługo wybieram się do domu rodzinnego i już nie mogę się doczekać spotkania z najmłodszym członkiem rodziny :)

    Maj jest dla mnie dość kiepskim miesiącem. Choć długo się opieraliśmy to niestety koronawirus odciska swoje piętno na perspektywie naszej dalszej pracy. Z niepokojem i niecierpliwością czekamy na rozwój wydarzeń i jest to dość stresujące. Do tego na naszym osiedlu rozpoczęły się prace związane z odnawianiem elewacji. Mimo zapewnień ze strony spółdzielni o zabezpieczeniu terenu prac muszę patrzeć jak panowie robotnicy dewastują mój ogródek i wszystko w koło... Moje maliny zostały zadeptane, nic z nich w tym roku nie będzie. Mięta i lawenda zostały zagniecione rusztowaniem. Zniszczeń w roślinach jest więcej ale nie mam siły o tym pisać.  Jestem wściekła i zrozpaczona.
    Udało mi się jednak nawiązać nową współpracę i będę przygotowywać dla was serię postów o pielęgnacji włosów. To jedna z niewielu kwestii, które pozwalają mi utrzymać pogodę ducha :) Mam nadzieję, że dla Was ten miesiąc jest trochę bardziej łaskawy ;)



    Dziś mam dla Was kolejną recenzję bardzo fajnych, naturalnych kosmetyków. Niezmiennie pochodzą one ze sklepu TOPESTETIC :klik: Zapraszam:)

CLOCHEE :klik:


    Clochee to polska marka, która stawia na naturalne, skuteczne, zdrowe i w 100% ekologiczne produkty łącząc naturę i tradycje z innowacjami. Dzięki możliwościom współczesnej technologii i nauki wyciągają z roślin, minerałów i innych surowców stosowanych przez nasze prababcie wszystko, co najcenniejsze dla naszej skóry. Oczywiście wszystko w zgodzie z naturą. Marka Clochee dba o to, by opakowania ich produktów w maksymalnym stopniu pochodziły z surowców wtórnych lub można było je poddać całkowitemu recyklingowi. Kosmetyki są w 100% wegańskie czyli nie zawierają substancji pochodzenia zwierzęcego ani nie są na zwierzętach testowane. Kosmetyki przechodzą długą drogę przed wprowadzeniem do sprzedaży a testy odbywają się tylko na ochotnikach pod pełną kontrolą dermatologów i alergologów.


DETOKSYKUJĄCA MASKA Z BIAŁĄ GLINKĄ :klik:

    Oczyszczająca maseczka z białą glinką jest odpowiednia dla każdego typu skóry. Ma odświeżać, nawilżać i odmładzać skórę. W składzie znajdziemy białą glinkę, która absorbuje nadmiar sebum i wpływa na poprawę kolorytu skóry a także wygładza i nawilża. Ekstrakt z melisy koi skórę, łagodzi podrażnienia i posiada właściwości regenerujące. Melisa działa przeciwzapalnie, pomaga regulować wydzielanie sebum a także chroni skórę przed promieniami słonecznymi. Ekstrakt z czarnej porzeczki zawiera witaminę C, flawonoidy i polifenole. Działają one przeciwzmarszczkowo, uelastyczniają i napinają skórę. Polifenole to silne antyoksydanty, które neutralizują działanie wolnych rodników. Witaminy z grupy B oraz sole mineralne oczyszczają, tonizują a do tego działają bakteriobójczo. 


    Maska ma biały kolor i bardzo gęstą konsystencję ale łatwo się rozprowadza. Saszetka zawiera dwie porcje produktu a jedna porcja wystarczy, by grubą warstwą pokryć twarz oraz szyję. Zapach jest bardzo neutralny, prawie niewyczuwalny. Zgodnie z zaleceniem należy ją stosować 2-3 razy w tygodniu, zostawić na skórze na 10-15 minut po czym zmyć letnią wodą. Nigdy wcześniej nie stosowałam maski z glinką więc byłam bardzo ciekawa efektów. Maseczka sama w sobie była bardzo przyjemna w stosowaniu. Nie tworzyła nieprzyjemnej skorupy ani się nie kruszyła. Skóra po jej zmyciu była bardzo dobrze odświeżona i nie czułam ściągnięcia. Odczuwalne było jednak napięcie, wygładzenie i nawilżenie skóry. Ten efekt bardzo mi się podobał. Skóra po maseczce bardzo dobrze wchłaniała kolejny kosmetyk pielęgnacyjny bez względu na jego formułę. Kosmetyk nie spowodował podrażnień ani nie zapchał mi skóry za to widocznie ją oczyścił i lekko rozjaśnił. Na pewno wrócę do tej maski w przyszłości, bo to naprawdę świetny kosmetyk. Polecam, jeśli jeszcze nie próbowałyście. Forma saszetki z dwiema porcjami jest bardzo poręczna, ponieważ nie pozwala wyschnąć drugiej porcji kosmetyku. Śmiało może czekać w szufladzie na kolejne spotkanie.

DROBNOZIARNISTY PEELING DO TWARZY :klik:

    Delikatny peeling nadaje się do każdego typu skóry. W bardzo delikatny ale skuteczny sposób oczyszcza skórę z martwego naskórka i zanieczyszczeń. Peeling ma przywracać skórze promienność, miękkość oraz wyrównać jej koloryt. Zawiera ekstrakt z bazylii, który walczy z wolnymi rodnikami i hamuje stany zapalne. Ekstrakt z lukrecji ma działanie przeciwzapalne i przeciwalergiczne. Redukuje powstawanie zaskórników i innych zmian skórnych, reguluje wydzielanie sebum i działa przeciwutleniająco. Dodatkowo rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry.


    Peeling bardzo mnie zaskoczył. Delikatna, kremowa konsystencja sprawiła, że w pierwszej chwili zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno jest peeling. Drobinki są tak delikatne, że są wyczuwalne dopiero podczas rozsmarowywania kosmetyku na skórze. Podczas wykonywania masażu czuć jak wielką moc mają te maleństwa i jak dobrze potrafią oczyścić skórę. Peeling dogłębnie oczyszcza wszystkie obszary skóry od czoła, policzków, szyi a także świetnie radzi sobie z załamaniem przy nozdrzach, w których większe drobinki miałyby problem. Mogłabym ten peeling przyrównać do pasty z maleńkimi drobinkami najdelikatniejszego piasku. Czułam, że z mojej skóry zniknęły wszystkie zanieczyszczenia, suche skórki czy drobne niedoskonałości. Skóra po tym peelingu jest promienna, super gładka i napięta ale nie ściągnięta. Ten kosmetyk zdecydowanie zmienił moje podejście do peelingów. Zawsze myślałam, że im większe drobinki tym lepiej, że takie duże drobinki lepiej zdzierają wszystkie te zanieczyszczenia z mojej twarzy a tu proszę, taka niespodzianka. Uważam, że ten peeling zadziałał na moją skórę lepiej niż większość peelingów, które miałam, okazję stosować dotychczas i na pewno do niego wrócę. Kosmetyk nie spowodował podrażnień czy zaczerwienień a skóra była dobrze przygotowana na kolejny etap pielęgnacji. Trzeba tylko pamiętać, by obficie zmyć twarz letnią wodą, bo te niewidoczne drobinki lubią zostać na twarzy. Tak samo jak w przypadku maski, peeling jest zamknięty w saszetce z dwiema oddzielnymi porcjami a jedna porcja u mnie starczyła na dwa zastosowania. Podzieliłam się z P, bo od kiedy siedzimy w domu to staram się wprowadzać go w świat pielęgnacji skóry twarzy. Początkowo się opierał, ale gdy zauważył efekty to mu się spodobało :P Muszę mu tylko czasem przypominać, bo ma jeszcze problem z systematycznością ;)

ANTYOKSYDACYJNE SERUM Z WITAMINĄ C :klik:


    Serum nadaje się do każdego typu skóry, także tej wrażliwej i dojrzałej. Ma silne działanie antyoksydacyjne dzięki czemu hamuje procesy starzenia się skóry i opóźnia pojawienie się zmarszczek. Serum ma wygładzać skórę, poprawiać jej elastyczność a także wzmacniać naczynia krwionośne. Wszystko to dzięki naturalnym ekstraktom roślinnym. Róża pomarszczona jest źródłem witaminy C, która działa przeciwutleniająco, hamuje aktywność wolnych rodników i wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe. Zmniejsza także zaczerwienienia i wycisza skórę w przypadku jej nadreaktywności. Olej z pestek śliwki dzięki zawartości kwasu oleinowego, linolowego a także witaminy E doskonale wpływa na poprawę nawilżenia skóry i odbudowę naskórka. Serum jest hipoalergiczne, nie zawiera konserwantów a jego lekka formuła jest niekomedogenna.

 

    Bardzo lubię sera i uwielbiam kosmetyki bogate w witaminę C, dlatego w tym kosmetyku pokładałam wielkie nadzieje i oczekiwania. Zamknięte w przezroczystej butelce z grubego szkła serum ma lekko żółty, słomkowy kolor i prawie niewyczuwalny zapach. Konsystencja jest typowa choć nieco bardziej gęsta niż moje ostatnie serum. Szklana pipetka pozwala na dozowanie takiej ilości kosmetyku jakiej oczekujemy. Bardzo lubię ten sposób dozowania bo mogę nakładać kosmetyk zarówno na dłoń jak i bezpośrednio na skórę twarzy w takiej ilości, jaka mi odpowiada. Serum może być stosowane zarówno samodzielnie jak i z innymi kosmetykami. Stosowałam je na różne sposoby. Pod krem na dzień, pod krem na noc, zamiast kremu na dzień, zamiast kremu na noc. W każdej konfiguracji działało świetnie i nie obciążało skóry. Serum bardzo dobrze nadaje się jako podkład do wykonania masażu twarzy zarówno rollerem jak i dłońmi. Dobrze sprawdzało się też pod makijażem. Serum może zostawiać na skórze delikatny film jednak ja należę do osób, którym to zupełnie nie przeszkadza. Moje oczekiwania zostały zaspokojone, gdyż moja skóra po zastosowaniu serum jest otulona, nawilżona, delikatnie napięta. Zauważyłam też rozjaśnienie przebarwień, które pozostały mi po trądziku, więc to kolejny plus. Choć nie mam zbyt wielu zmarszczek (jedynie kilka mimicznych) to zauważyłam lekkie ich wypełnienie. Serum bardzo świetnie się wchłania, pod warunkiem, że nałożymy je w odpowiedniej ilości. Podczas aplikacji, pod wpływem ciepła dłoni i skóry można wyczuć delikatny zapach, który (możecie się śmiać :P ) przypomina mi zapach żelków miśków z Haribo :D Jest piękny! Jeśli lubicie tego typu kosmetyki, to bardzo wam polecam to serum. Działanie jest widoczne gołym okiem, jestem pewna, że będziecie zadowoleni :)


    Tym razem w paczce znalazłam również opaskę, która jest bardzo pomocna przy wszelkich zabiegach na twarz. Zawsze miałam problem z włosami klejącymi się do wszystkich maseczek czy wpadającymi pod wodę podczas zmywania kosmetyku. Jest bardzo miła w dotyku i ma wszyty rzep, dzięki któremu dostosujecie opaskę do obwodu swojej głowy :)
Sklep TOPESTETIC kolejny raz mnie nie zawiódł a kosmetyki okazały się strzałem w 10! Dlatego jeśli jeszcze Was tam nie było, to koniecznie zajrzyjcie :)

Dajcie znać, czy tak samo jak ja lubicie sera i kosmetyki z witaminą C. Chętnie poznam Wasze opinie o innych kosmetykach tej marki :)


Copyright © in progress , Blogger