Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natural cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natural cosmetics. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 stycznia 2022

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 26 - A.FLORENCE SKINCARE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 26 - A.FLORENCE SKINCARE OD TOPESTETIC
Witajcie kochani w Nowym Roku!
Mam nadzieję, że wchodzicie w 2022 z taką samą motywacją, energią i nadzieją jak ja :)

    Przyznam się bez bicia, że w tym świąteczno- noworocznym okresie dużo odpoczywałam i odrobinę się leniłam ale też mocno świętowałam :P Było mi to jednak bardzo potrzebne i dzięki temu mam dobry nastrój i siłę do działania :)




W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Wam o alternatywie dla mleczek, płynów i olejków do demakijażu. Zapraszam Was na recenzję balsamu do demakijażu.



A.FLORENCE SKINCARE :klik:

    Ta brytyjska marka stawia na naturalne ekstrakty, oleje, witaminy oraz kwasy, by zapewnić skórze to, co w naturze najlepsze. Proces tworzenia kosmetyków jest kontrolowany i dopieszczany na każdym jego etapie. Od samego pomysłu, przez pozyskiwanie składników po produkcję i pakowanie. Produkty powstają w londyńskim studio w małych partiach, by zapewnić produktom jak najdłuższą świeżość i moc zawartych w nich składników. Wszystkie surowce, z których powstają produkty marki A.FLORENCE SKINCARE są organiczne, wegańskie, wolne od GMO, nie zawierają też zbędnych substancji zapachowych. Także opakowania są z surowców nadających się do recyklingu, np. szkło, bawełna, drewno)



BALM-TO-MILK :klik:

    Organiczny, bezwodny i bezwonny balsam do demakijażu to produkt do codziennego oczyszczania skóry twarzy z makijażu oraz nagromadzonych w ciągu dnia zanieczyszczeń. Dzięki naturalnym składnikom może być stosowany do każdego typu skóry, również bardzo wrażliwej czy trądzikowej. W składzie możemy wyróżnić między innymi zeolity, czyli wulkaniczne minerały, które są ujemnie naładowane i dzięki temu absorbują zanieczyszczenia z naszej skóry; działający antyoksydacyjnie, wygładzająco i nawilżająco olej babassu; olej z pachnotki ma działanie przeciwzapalne i antybakteryjne, glinka różowa wchłania sebum; olej z nasion słonecznika; witaminę E.




    W swojej kosmetycznej podróży przerobiłam naprawdę dużo różnych kosmetyków do demakijażu. Od mleczek, płynów micelarnych, których (o zgrozo!) zdarzało mi się nie zmywać, przez chusteczki do demakijażu aż po emulsje i oleje, które szczególnie sobie ukochałam. Dlatego też z dużym entuzjazmem i nieskrywaną ciekawością podeszłam do testowania tego balsamu. Od samego początku zaskoczył mnie swoją konsystencją, bo oczekiwałam czegoś o formule kremu. A to po odkręceniu wieczka oczom ukazuje się kosmetyk w bardzo stałej, sztywnej formie. Nic bardziej mylnego. Zaraz po nabraniu odrobiny na dłonie dosłownie rozpłynął się i był gotowy do nałożenia na twarz. Demakijaż tym produktem jest bardzo łatwy i przyjemny, o ile nie przeszkadza Ci olejowa formuła ;) Makijaż, nawet ten mocny, szybko się rozpuszcza. Następnie wystarczy zwilżyć dłonie wodą i masować twarz jeszcze przez chwilę. Ma to na celu zemulgowanie oleju i doprowadzenie go do mlecznej formy, co z kolei bardzo ułatwia zmycie go z twarzy.




    Mimo zawartości olejów balsam nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. To na pewno przekona tych, którzy rezygnują z demakijażu olejami przez uczucie tłustej skóry po ich aplikacji. Skóra twarzy jest wyraźnie oczyszczona, gładka i dobrze przygotowana na kolejne etapy pielęgnacji. Byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak łatwy jest demakijaż z użyciem tego balsamu. Choć kocham oleje za ich delikatność, to balsam marki A. Florence Skincare odważnie przejmuje pałkę pierwszeństwa właśnie dzięki tej łatwości stosowania.

    Do zalet balsamu BALM-TO-MILK można śmiało zaliczyć to, że skóra nie szczypie, nie jest podrażniona ani ściągnięta, oczy również nie są zamglone czy zaczerwienione. Brak tłustej warstwy, o czym już wspomniałam. Na plus przemawia też fakt, że nie ma potrzeby używania wielorazowych szmatek czy wacików, wystarczą nam bowiem same dłonie i czysta woda. Urocza bambusowa szpatułka pozwala na wydobycie odpowiedniej porcji balsamu ze słoiczka, bez wpychania do niego paluchów. Zaskakująca jest też wydajność balsamu,  wystarczy naprawdę niewielka ilość, by oczyścić całą twarz. Producent dopuszcza powtórzenie oczyszczania w przypadku mocniejszego makijażu, jednak osobiście nie czułam takiej potrzeby. Wystarczyło wziąć odrobinę więcej balsamu i nawet eyeliner bez problemu się rozpuszczał. 



    W mojej ocenie balsam do demakijażu marki A.FLORENCE SKINCARE to naprawdę świetny kosmetyk. Spełnił wszystkie moje oczekiwania a nawet więcej. Zapewnia mojej skórze porządny demakijaż, oczyszczenie i pielęgnację w jednym. Buzia jest gładka, miękka a pory oczyszczone. Sama aplikacja i masaż są równie przyjemne, jak skóra po. Czy polecam? Zdecydowanie tak! 

    Zarówno balsam, jak i inne kosmetyki tej marki znajdziecie oczywiście w ofercie sklepu TOPESTETIC, dzięki któremu powstała ta recenzja. Sama przesyłka niezmiennie kryła w sobie garść próbek i gadżet z logiem marki - mega pojemna i poręczna lniana torba, z którą zakupy czy wakacyjne wypady na plażę będą jeszcze przyjemniejsze <3 





Jaką formę demakijażu wybieracie najczęściej? Stosowaliście już kiedyś balsamy do demakijażu? Może macie coś godnego polecenia? :)



środa, 25 sierpnia 2021

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN PART 2

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN PART 2
Witajcie! 

Nadaję do Was z drugiego tygodnia urlopu. Zaczynając urlop założyłam sobie, że będę wpadać tu częściej i dodam przynajmniej dwa posty. Plany jednak lubią się zmieniać i sama nie wiem jak to się stało, że za chwilę muszę wracać do pracy :P Praktycznie codziennie miałam coś do załatwienia ale zdążyłam się też trochę zrelaksować. Na zakończenie urlopu (czyli już jutro :P)  jadę na mazury na plener fotograficzny, którego już nie mogę się doczekać :D
   

    Z nowinek mam dla Was też update mieszkaniowy! Dostaliśmy pozytywną decyzję kredytową, podpisaliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, czekamy już tylko na wypłatę kredytu i możemy zaczynać przeprowadzkę! <3 Cieszę się jak dziecko i nie mogę się już doczekać. Chociaż wiem, że będzie z tym dużo roboty to czuję ogromną ulgę i nieopisaną radość. Myślę o rozpoczęciu na blogu nowej serii postów dotyczących remontu, urządzania przestrzeni, dodatków itp. Co o tym myślicie? :)



Tymczasem mam dla Was drugą część wpisu o moich nowościach od Nature Queen. W poprzedniej części pisałam o nowym Serum antyoksydacyjno- rozświetlającym :klik: Dziś zaprezentuję Wam pozostałe kosmetyki z tamtej przesyłki :)




OCZYSZCZAJĄCA PIANKA DO MYCIA TWARZY :klik:


    Lekka pianka bez SLS i SLES, nadaje się do każdego typu skóry. Z założenia ma oczyszczać i jednocześnie pielęgnować skórę twarzy, wygładzać drobne zmarszczki i lekko napinać skórę. Ekstrakt z ogórka ma odpowiadać za oczyszczanie, ekstrakt z chabra bławatka działa przeciwzapalnie i przeciwstarzeniowo. Panthenol łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie, ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej pobudza produkcję kolagenu w skórze, łagodzi, koi i nawilża. Ekstrakt z jaśminu i alantoina koją skórę i wszelkie podrażnienia a kwas mlekowy ma delikatnie usuwać martwy naskórek oraz zapobiegać przebarwieniom. 




    Pianka od razu poszła w ruch, ponieważ kosmetyki do mycia twarzy schodzą u nas na pniu od kiedy dzielę się nimi z moim P. Mam też dzięki temu dodatkowego testera, którego skóra jest dużo bardziej wrażliwa niż moja. Jeśli jakiś kosmetyk ma wywołać podrażnienia, to na jego twarzy będzie to widać niemal natychmiast. W przypadku tego produktu nie zauważyliśmy żadnych podrażnień czy wyprysków. Pianka dobrze oczyszcza skórę, nie szczypie w oczy, łatwo się rozprowadza i zmywa. Skóra nie jest ściągnięta czy nadmiernie wysuszona, co jest dużym plusem. Duża pojemność i wydajność sprawia, że pianka  starczy nam na długi czas :)



KWAS HIALLURONOWY 3% :klik:


    W tym produkcie znajdziemy tylko trzy składniki: wodę, hialuronian sodu i kwas hialuronowy. Produkt zamknięty w szklanej butelce z pipetą, która pozwala na bezproblemową aplikację. Do głównych zadań tego kosmetyku należą głębokie nawilżanie, regeneracja i ochrona skóry, ujędrnianie i spowalnianie procesów starzenia skóry. Może być stosowany solo, pod krem lub jako dodatek do innego kosmetyku w celu wzbogacenia jego składu. Dopiero zaczęłam stosować ten produkt, więc na temat faktycznych efektów jego działania niewiele jestem w stanie na ten moment powiedzieć. Kwas hialuronowy ma konsystencję lekkiego żelu, przez co zdecydowanie łatwiej aplikować go na zwilżoną hydrolatem skórę. Stosuję go na noc, gdyż tworzy na skórze dość dziwną powłoczkę, która z pewnością irydowałaby mnie w ciągu dnia. 





HYDROLAT Z OCZARU WIRGINIJSKIEGO :klik:


O hydrolatach marki Narure Queen pisałam już kiedyś tutaj :klik:. Od kilku lat są niezastąpionym elementem mojej codziennej pielęgnacji. Hydrolat z oczaru wirginijskiego najlepiej sprawdzi się w przypadku skóry zanieczyszczonej ale także naczynkowej i wrażliwej. Jest to hydrolat o najsilniejsztm działaniu antyoksydacyjnym, wspomaga regenerację skóry, zapobiega powstawaniu zaskórników regulując wydzielanie sebum. Działa antybakteryjnie i lekko ściągająco. Pachnie przeciętnie, naturalnym chwastem :D



OLEJ JOJOBA :klik:


    Zimnotłoczony, nierafinowany olej jojoba szczególnie polecany jest w pielęgnacji skóry wrażliwej i skłonnej do niedoskonałości. Jest to olej bogaty w witaminy E i F, kwasy tłuszczowe, skwalen i fitosterole. Chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, przyspiesza regenerację, łagodzi podrażnienia, działa przeciwgrzybiczo i przeciwbakteryjnie.



OLEJ Z PESTEK MALIN :klik:


    Polecany do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień oraz dojrzałej skóry olej świetnie sprawdzi się także w pielęgnacji włosów wysokoporowatych. Dzięki niskiej temperaturze tłoczenia bez rafinacji zachowuje wszystkie cenne właściwości. Pobudza produkcję kolagenu i elastyny, redukuje pracę gruczołów łojowych, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Jest też jednym z naturalnych filtrów UV. Jest jednak na tyle niewielki filtr, że nie poleca się go stosować samodzielnie.


    Oba oleje można stosować bezpośrednio na skórę twarzy, głowy oraz włosy. Nadają się do regularnego stosowania lub miejscowego użycia tylko w razie potrzeby. Mogą także stanowić składnik ręcznie robionych masek.


Znacie któryś z przedstawionych powyżej kosmetyków? Może któryś konkretnie się Wam spodobał i macie ochotę go wypróbować? Jeśli macie już jakieś doświadczenia z marką Nature Queen dajcie koniecznie znać. Chętnie poczytam o waszych odczuciach i dowiem się, o jakie nowości powiększyły się wasze kosmetyczne zasoby :)






Poprzedni post z tej serii: NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN

piątek, 30 lipca 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 23 - RESIBO OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 23 - RESIBO OD TOPESTETIC

    Cześć Wam! Mam nadzieję, że lato mija Wam przyjemnie i nie tak szybko jak mi :) Bo u mnie nic się nie zmieniło i nadal co chwila gdzieś pędzę. Ten tydzień zaczęłam służbowym wyjazdem integracyjnym do Poznania i w okolice rzeki Wełny. Były kajaki, paintball, bubble football, kupa śmiechu i pyszne jedzenie. I choć jestem turbo zmęczona to trzydniowy tydzień pracy naprawdę rekompensuje mi podróż i nieprzespane noce :P Dziś, w związku z tym że P pojechał na swoje wyścigi motocyklowe, ja jadę odwiedzić rodziców :) a jakie Wy macie plany na weekend
 
 

 
Dzisiejszy post miał pojawić się w ubiegłym tygodniu, jednak przez te moje rozjazdy ciężko mi zrealizować wszystkie plany w założonym terminie. Nie wiem, jak Wy ale ja wolę wrzucić dopieszczony post niż dodawać coś na szybko, byle tylko było :P 


RESIBO :klik:

    Choć nie jest to moje pierwsze spotkanie z marką, a pierwszy raz o kosmetykach Resibo pisałam tutaj :klik: to chciałabym przybliżyć Wam nieco samą markę, jak i jej ideologię.
 

 
 
    Resibo to polska marka, która powstała z potrzeby znalezienia odpowiedniego kosmetyku. Zrodziła się też z przyjaźni, miłości i magii. Marka bardzo dba o kontakty z współpracownikami, partnerami i klientami, a przyjaźń jest sposobem na budowanie marki opartej na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Miłość to znak, że dbamy nie tylko o siebie, ale także o Naturę, z której czerpiemy wszystko co dobre. Dlatego kosmetyki Resibo są nie tylko naturalne, ale także wegańskie. Magia natomiast świetnie oddaje to, co dzieje się gdy już odkryjesz świat Resibo, moc i skuteczność ich kosmetyków. Produkty tej marki nie maskują niedoskonałości, a odpowiednio ją pielęgnując wspierają ją w radzeniu sobie z nimi. Pielęgnacja Resibo dostarcza skórze wszystko to, czego potrzebuje i co powinna otrzymywać każdego dnia, aby utrzymać ją w zdrowiu i dobrej kondycji
 

 

ALL CLEAN - MASKA Z GLINKĄ :klik:

    Oczyszczająca maska z glinką przeznaczona jest do każdego typu skóry bez względu na wiek, jednak szczególnie polecana jest do cery tłustej, mieszanej i tej zmagającej się z niedoskonałościami. Dobrze sprawdza się także w pielęgnacji skóry borykającej się z trądzikiem różowatym. Maska głęboko oczyszcza skórę nie podrażniając jej, zapobiega powstawaniu zaskórników regulując produkcję sebum i spowalnia procesy starzenia. Starannie dobrane składniki pozwalają na kompleksową, skuteczną ale i delikatną pielęgnację.
 
    W składzie znajdziemy mieszankę aż trzech glinek : czerwonej, różowej i białej; olej z awokado, który tworząc ochronny filtr zapobiega nadmiernemu wysuszaniu skóry i uczuciu szorstkości, pomaga leczyć blizny, zapobiega przebarwieniom, zmiękcza, wygładza i regeneruje a dzięki zawartości witamin i lipidów wnika w głębsze warstwy skóry; D-panthenol; olej jojoba; dwa rodzaje hialuronianu sodu: niskocząsteczkowy i wysokocząsteczkowy; tokoferol; wyciąg z kory mydłoki, który działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzyboczo i oczyszczająco; bogaty w białka, fosfolipidy i poliole wyciąg z owsa wzmacnia, regeneruje i nawilża skórę, wyciąg z wąkrotki azjatyckiej łagodzi, koi i pobudza produkcję kolagenu; ekstrakt z granatu działa fotoochronnie, przeciwutleniająco i przeciwzapalnie; olej z nasion słonecznika oraz olej manuka, który łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, wspomaga leczenie owrzodzeń, skaleczeń i otarć oraz działa tonizująco na skórę
 

 
 
    Maska All Clean od Resibo ma konsystencję gęstego masła, które w kontakcie ze skórą nieco się rozpływa. Nie upłynnia się całkowicie ale staje się łatwiejsze do rozsmarowania na twarzy. Sama aplikacja nie sprawia żadnego problemu a zmycie maski z użyciem ściereczki czy wielorazowego wacika jest bardzo łatwe. Produkt zamknięty jest w prostym, szklanym słoiczku z plastikową zakrętką a zawartość jest dodatkowo zabezpieczona dodatkowym wieczkiem wewnątrz. Całość zamknięta jest w charakterystycznym dla marki pudełeczku z grubego kartonu opatrzonego piękną grafiką. Uważam, że te pudełka i tubki, w których zamknięte są kosmetyki Resibo są mega urocze a ich wielką zaletą jest to, że można je ponownie wykorzystać. Maska ma bardzo ładny, dość wyraźny ale jednocześnie delikatny zapach, który otula skórę podczas pielęgnacji. Produkt nakładamy palcami lub szpatułką na twarz i pozostawiamy na około 20 minut a dzięki zawartości olejów nie ma potrzeby zwilżania maski hydrolatem czy mgiełką, gdyż nie wysycha na twarzy jak klasyczne maski na bazie glinek. Nie odczujemy tym samym nieprzyjemnego ściągnięcia a podczas tych 20 minut możemy swobodnie zająć się innymi rzeczami. 


 
 
Po zmyciu maski All Clean skóra jest miękka, dobrze nawilżona i oczyszczona. Twarz nie piecze i nie jest podrażniona, co na pewno jest jej atutem, gdyż mogą ją stosować także osoby ze skórą wrażliwą. Po wieczorze spa z maską oczyszczającą moja skóra czuje się zaopiekowana i dopieszczona i następnego dnia odwdzięcza się promiennym wyglądem. Co ważne, maska mimo swojej treściwej konsystencji nie zapycha porów i nie powoduje wyprysków czy niedoskonałości.  Nawet jeśli macie na twarzy jakąś niespodziankę, to na pewno Maska oczyszczająca pomoże Wam uporać się ze stanem zapalnym i zregenerować skórę. Jest to maska idealna przed większym wyjściem, by szybko poprawić jej wygląd ale efekty widoczne przy regularnym stosowaniu mogą zaskoczyć i przekonają nawet tych, którzy za maskami w tej formie nie przepadają ;) Tym bardziej mnie to cieszy, ponieważ miałam podobne odczucia co do Instant Beauty Mask, którą testowałam jako pierwszy produkt tej marki.
 
 
 

    Nawet nie wiecie jak się cieszę, że kolejne już spotkanie z marką Resibo przyniosło mi kolejny zachwyt nad kosmetykiem jak i samą marką. Cieszy mnie fakt, że w naszym kraju powstają tak świetne produkty, które nie tylko dbają o nas i naszą skórę ale także o naturę. Kosmetyki Resibo to przyjemność nie tylko z używania kosmetyków i dostrzegania efektów ich działania, ale to także wrażenia wizualne dzięki przepięknym roślinnym grafikom nadrukowanym na opakowaniu. Lubię, gdy opakowanie i zamknięty w nim kosmetyk są spójne i razem tworzą estetycznie piękną całość. Ciekawi mnie, czy Wy też zwracacie na to uwagę, czy jednak ważniejsze dla Was jest wnętrze opakowania ;)
 


Maskę All Clean oraz inne kosmetyki marki Resibo znajdziecie oczywiście na stronie sklepu Topestetic. Robiąc zakupy w sklepie zawsze możecie liczyć na poradę kosmetologów a do każdej przesyłki wrzucane są próbki i gadżety. Ostatnio odkryłam także, że jest opcja pakowania na prezent, co bardzo mi się przydało gdy kupowałam prezent dla Pauliny, przyszłej mamy na Baby Shower :D Jak otworzyłam pudełko to zobaczyłam, że zamówiony zestaw kosmetyków przyszedł zapakowany w szary papier przewiązany sznurkiem, co mega mnie ucieszyło. Lubię takie minimalistyczne opakowania i obawiałam się zobaczyć fikuśny, kolorowy papier czy torebkę na prezenty :P Swoją droga Paulina dostała ode mnie zestaw z kosmetykami marki Resibo :D Przypadek? Nie sądzę! :P


 Życzę Wam miłego weekendu, dużo odpoczynku i korzystajcie z lata, póki jeszcze jest :D 
 

 

Poprzedni post z tej serii: KOSMETYCZNE RECENZJE PART 22 - SHY DEER OD TOPESTETIC

środa, 7 kwietnia 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 20 - SENELLE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 20 - SENELLE OD TOPESTETIC
Hej!

    Mam nadzieję, że Święta Wielkanocne minęły Wam spokojnie i udało się Wam choć trochę odpocząć ;) My w tym roku odwiedziliśmy razem i moją rodzinę i bliskich mojego P. Święta objazdowe, ale w związku z tym, że starszyzna jest już zaszczepiona można było wszystkich odwiedzić bez obaw :)



Dziś przygotowałam dla Was kolejny post kosmetyczny, który powstał przy współpracy ze znanym Wam już na pewno sklepem TOPESTETIC. W dzisiejszej recenzji opowiem Wam o marce SENELLE oraz dwóch produktach z ich oferty. Ciekawi? No to zapraszam dalej ;)

SENELLE :klik:


    Naturalne surowce i dbałość o piękno kobiet to coś, co bardzo dobrze opisuje tę polską markę. Jej twórcom zależy na tym, by każda kobieta odnalazła w kosmetykach Senelle cząstkę siebie. Ta polska marka stawia na naturalne składniki i innowacje w sposobie ich pozyskiwania. Senelle produkuje kosmetyki odpowiednie dla wegan i wegetarian i nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach. Ponadto marka została wybrana Kobiecą Marką roku 2018.

DEIKATNY ŻEL SAPONINOWY :klik:


    Żel do mycia twarzy na bazie hydrolatu z róży damasceńskiej sprawdzi się w codziennej pielęgnacji skóry twarzy bez względu na jej typ czy wrażliwość. Oprócz tego, że oczyszcza skórę, to także tonizuje ją i nawilża jednocześnie regulując wydzielanie sebum. Żel saponinowy został zapakowany w prostą butelkę z klasyczną pompką, która dozuje odpowiednią porcję kosmetyku. W składzie, oprócz wspomnianego już destylatu z róży damasceńskiej, znajdziemy wyciąg z owoców brzoskwini, szyszek chmielu oraz kory mydłoki. Alantoina i pantenol działają kojąco, regenerująco i przeciwzapalnie a kwas cytrynowy rozjaśnia i wygładza skórę.



    Zacznę może od tego, że opakowanie niczym szczególnym się nie wyróżnia i znając mnie, nie sięgnęłabym po ten żel w sklepie, gdyż często kupuję "oczami" :P No i błąd, bo żel zaskakuje działaniem od pierwszego użycia. Żel pachnie nietypowo, choć w dziwny sposób znajomo, konsystencję ma klasyczną. Mimo, że żel nie pieni się zbyt mocno, dobrze rozprowadza się na skórze i łatwo spłukuje.
    Co do działania to naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona. Świetnie oczyszcza skórę i domywa resztki makijażu, nie szczypie w oczy i nie podrażnia skóry. Twarz po umyciu jest wygładzona, nie jest ściągnięta ani wysuszona. Żel jest bardzo wydajny i już jedna pompka wystarczy na umycie całej twarzy. Wydajność żelu to duży atut, od kiedy mój P dał się przekonać do mycia twarzy żelem do tego przeznaczonym :P Co ciekawe, saponinowy żel do mycia twarzy pomaga goić wszelkie wypryski czy drobne rany lub zadrapania. W dwóch słowach - świetny kosmetyk. Na pewno kiedyś do niego wrócę.

REWITALIZUJĄCE SERUM OLEJOWE :klik:


    Klasyczna, szklana buteleczka wyposażona w pipetę kryje w sobie serum, którego zadaniem jest między innymi wygładzanie, redukcja zmarszczek, rozjaśnienie i poprawa kolorytu skóry. Olejowe serum do twarzy jest odpowiednie dla każdego typu cery a szczególnie dobrze sprawdzi się w przypadku cery szarej, pozbawionej blasku i zmęczonej. Może być stosowane zarówno na dzień, jak i na noc, solo lub pod krem. Skład serum bogaty jest w różnego rodzaju oleje : ten z nasion słonecznika jest emolientem, który działa nawilżająco i ochronnie, olej ze słodkich migdałów wykazuje działanie wtórnie nawilżające zapobiegając utracie wody, olej z nasion pomidorów odbudowuje warstwę hydrolipidową skórę i pełni rolę naturalnego filtra słonecznego. Olej z lnu zmiękcza i regeneruje skórę, działa łagodząco i przeciwzmarszczkowo, olej jojoba wzmacnia i odżywia skórę a wyciąg z kory i nasion kakaowca poprawia jej napięcie. Zastosowana w tym serum stabilna witamina C Tetra E ma silne działanie przeciwstarzeniowe, rozjaśnia przebarwienia i blizny i ujędrnia skórę przez syntezę kolagenu. Oprócz tego wszystkiego mamy tu jeszcze tocopherol, wyciąg z korzenia dębu, olej kokosowy a także wyciąg z lawendy.

 
    Serum ma bardzo delikatny, przyjemy zapach, który kojarzy mi się ze słonecznym latem. Mocno olejowa formuła na pewno nie każdemu przypadnie do gustu, choć według mnie jest to kwestia przyzwyczajenia ;) Wystarczą trzy małe kropelki zaaplikowane bezpośrednio na skórę, by otulić twarz i szyję warstwą kosmetyku. Oczywiście serum zawsze aplikuję na skórę zwilżoną hydrolatem, gdyż pozwala to równomiernie rozprowadzić kosmetyk na całej powierzchni. Początkowo stosowałam serum i rano i wieczorem, obecnie nakładam je jedynie na noc. Wszystko dlatego, że po kilku dniach serum zaczęło mnie zapychać. Niestety niektóre oleje występujące w składzie mogą działać komedogennie. Konkretnie to olej ze słodkich migdałów i olej z nasion słonecznika. Po ograniczeniu do stosowania serum wyłącznie na noc skóra zdecydowanie się uspokoiła a wypryski zniknęły. Poza tym serum działa naprawdę świetnie. Skóra jest napięta i gładka. Twarz wygląda promiennie a drobne zmarszczki są wypełnione. Mam nadzieję, że z biegiem czasu efekty będą coraz bardziej widoczne. Tego mi było trzeba na wiosnę :)

 
Jestem bardzo ciekawa, czy znaliście wcześniej kosmetyki marki SENELLE, bo sklep TOPESTETIC na pewno doskonale znacie  ;)

 

Poprzedni post z tej serii: KOSMETYCZNE RECENZJE PART 19 - JOWAE OD TOPESTETIC

wtorek, 26 stycznia 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 18 - ORIENTANA OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 18 - ORIENTANA OD TOPESTETIC

    Czołem Wam wszystkim! Jak Wam mija styczeń? U mnie w miarę spokojnie, choć cały czas mam wrażenie, jakby moja doba miała za mało godzin. Dni uciekają jak szalone... czy tylko ja tak mam? :P
Nie wiem jak u Was, ale w Gdyni zima od początku nowego roku dopisała tak bardzo, że byliśmy nawet na sankach. Fajnie było się poczuć znów jak dziecko i zmęczyć się trochę na śniegu :D


Dziś mam dla Was post o ciekawym zestawie kosmetyków, który miałam przyjemność ostatnio testować. Ciekawi? To zapraszam do dalszej lektury ;)


ORIENTANA :klik:

    Orientana to kolejna polska marka, która stawia na naturalne składniki roślinne i mineralne. Do produkcji kosmetyków tej marki wykorzystywane są rośliny azjatyckie, ekstrakty botaniczne i wszystkie te surowce posiadają certyfikaty świadczące o ich wysokiej jakości. Marka Orientana nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach ani nie wykorzystuje składników odzwierzęcych pozyskanych ze szkodą dla zwierząt. Nie znajdziecie w tych kosmetykach także parabenów, PEGów, silikonów, oleju mineralnego, barwników syntetycznych i tym podobnych substancji. 

 
    W zestawie, który otrzymałam znajdowały się trzy produkty z serii naturalnych kosmetyków ze śluzem ślimaka. W jego skład wchodzą: krem do twarzy, krem pod oczy i eliksir do skórek i paznokci. Warto wspomnieć, że wykorzystany do ich produkcji śluz ślimaka pozyskany został bez szkody dla samych ślimaków ;)

NATURALNY KREM DO TWARZY :klik:

    Krem o bardzo szerokim spektrum działania dedykowany do każdego rodzaju skóry, może być stosowany na dzień i na noc. Producent zapewnia, że krem poprawi elastyczność i jędrność skóry, pomoże pozbyć się przebarwień, plam pigmentacyjnych i blizn, spłyci zmarszczki, zregeneruje zmęczoną skórę i utrzyma poziom jej nawilżenia na optymalnym poziomie. Pierwsze skrzypce w składzie kremu gra wysokoskoncentrowany, oczyszczony śluz ślimaka, który łagodzi, koi i wygładza. Śluz ślimaka zawiera w sobie kolagen, elastynę, witaminy A, C i E, naturalną alantoinę a także naturalne antybiotyki. Oprócz śluzu ślimaka w składzie możemy znaleźć też olej ze słodkich migdałów, który charakteryzuje się działaniem wtórnie nawilżającym dzięki ograniczaniu ucieczki wody z głębszych warstw skóry. Olej kameliowy tworzy na skórze ochronny film, działa natłuszczająco i regenerująco wpływając na elastyczność skóry. Poza tym mamy tu tez masło shea, tocopherol i kwas cytrynowy.


    Dzięki bardzo lekkiej konsystencji krem bardzo dobrze i szybko się wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustej warstwy a buzia się po nim nie świeci. Używałam tego kremu zarówno na dzień, jak i na noc ale zdecydowanie bardziej mi pasuje jako krem na dzień. Na noc wolę bardziej treściwe i otulające kremiki ;) Delikatny zapach kremu lekko otula skórę ale dość szybko się ulatnia. Krem dobrze nawilża i w żaden sposób nie podrażnia skóry. Obawiałam się, że może mnie zapychać przez zawartość oleju ze słodkich migdałów, który może działać komedogennie, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Naturalny krem ze śluzem ślimaka dobrze radził sobie jako baza pod makijaż. Nic nie spływało, nie rolowało się ani nie ścierało. Szczerze powiem, że to bardzo dobry krem i jestem zadowolona z jego działania. Widocznie wyrównał koloryt mojej skóry, na której zimą lubią pojawiać się przebarwienia. 

NATURALNY KREM POD OCZY :klik:

    Bardzo lekki krem, który ma za zadanie nawilżać i pielęgnować delikatną skórę wokół oczu. Producent deklaruje działanie regenerujące, drenujące a także poprawę elastyczności skóry wokół oczu a także rozjaśnienie cieni pod oczami. Krem nadaje się do każdego rodzaju skóry tak samo na dzień, jak i na noc a jego głównym składnikiem jest oczywiście śluz ślimaka. Zaraz obok niego znajdziemy skwalan będący składnikiem płaszcza lipidowego naszej skóry, olej ze słodkich migdałów a także olej abisyński, który jest bardzo stabilnym przeciwutleniaczem, łagodzi podrażnienia i działa przeciwstarzeniowo. Dodatkowo kofeina wykazująca działanie pobudzające i odżywiające, tocopherol a także wyciąg ze skórki cytryny, który jednocześnie złuszcza, regeneruje i rozjaśnia skórę.


    Naturalny krem pod oczy ze śluzem ślimaka jest bardzo przyjemnym produktem o wyjątkowo lekkiej formule i delikatnym zapachu. Opakowanie z pompką jest bardzo praktyczne i higieniczne i pozwala wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku. Krem pod oczy jest bardzo wydajny i ilość widoczna na zdjęciu poniżej wystarcza na okolicę obojga oczu. Mimo lekkiej konsystencji krem odczuwalnie nawilża skórę wokół oczu delikatnie ją napinając. Makijaż oka trzyma się dobrze i nie roluje się w załamaniu powieki a to dzięki temu, że krem nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Naturalny krem pod oczy stosowałam na dzień i na noc i muszę przyznać, że moje standardowo opuchnięte po nocy powieki prezentowały się znacznie lepiej, za co duży plus ode mnie. Jedynym rozczarowaniem jest to, że krem w żaden sposób nie wpłynął na moje cienie wokół oczu. Oczywiście jestem świadoma, że żaden krem nie zlikwiduje mojego problemu (ot, takie geny), aczkolwiek miałam nadzieję na choć lekkie ich rozjaśnienie. W ogólnym rozrachunku krem pod oczy wypada naprawdę dobrze i jeśli nie macie problemu z sińcami wokół oczu to na pewno będziecie zadowoleni. 


NATURALNY ELIKSIR DO PAZNOKCI I SKÓREK :klik:

    Unikalna receptura eliksiru zapewnia intensywne nawilżenie, zmiękczenie i wygładzenie skórek wokół paznokcia. Regularne stosowanie eliksiru zapobiega "zadzieraniu" się skórek a także wpływa na ogólną kondycję i wygląd paznokcia. Standardowy dla tej serii śluz ślimaka występuje w składzie obok papainy, która złuszcza martwy naskórek i wygładza a także nawilżającego mocznika. Ponadto w składzie są także alanina, prolina i seryna działające przeciwzapalnie.


    Ten eliksir to mój zdecydowany ulubieniec z całej tej trójki. Wygodne opakowanie z bardzo poręczną końcówką w kształcie silikonowego pisaka pozwala na precyzyjną aplikację. Lekki i przezroczysty eliksir całkiem szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Od pierwszego użycia skórki są bardziej miękkie. Na czas testowania tego eliksiru zrezygnowałam z hybryd, by lepiej obserwować jego działanie i jestem pozytywnie zaskoczona efektami. Zimą zawsze mam problem z suchymi i zadartymi skórkami ale eliksir ze śluzem ślimaka skutecznie wyeliminował ten problem. Skórki mam ładne, gładkie i nawilżone, co przełożyło się na moje paznokcie. Podczas ostatniego zdejmowania hybrydy frezarką niestety w niektórych miejscach delikatnie nadpiłowałam płytkę, przez co miejscami była ona osłabiona. Eliksir spowodował szybsze wzrastanie paznokci i po przepiłowanej płytce nie ma już  śladu. Tą małą tubkę zawsze ma ze sobą w torebce, by móc zaaplikować eliksir w wolnej chwili bez względu na to, gdzie przebywam. 



    Były to moje pierwsze doświadczenia zarówno z kosmetykami marki Orientana, jak i ze śluzem ślimaka i jestem bardzo zadowolona. W sklepie TOPESTETIC znajdziecie te kosmetyki w zestawie w bardzo atrakcyjnej cenie a do tego całą, szeroką ofertę marki ORIENTANA. Jeśli jeszcze nie znacie sklepu TOPESTETIC to bardzo Wam go polecam. Każda przesyłka jest darmowa a do każdego zamówienia dorzucane są próbki i gadżety sklepu.



Poznaliście już kosmetyki marki Orientana? Jakie są wasze wrażenia? Jest jakiś kosmetyk tej marki, który szczególnie przypadł Wam do gustu? Dajcie koniecznie znać! :)

niedziela, 15 listopada 2020

MOJA PIELĘGNACJA -HYDROLATY NATURE QUEEN

MOJA PIELĘGNACJA -HYDROLATY NATURE QUEEN
Nie wiem jak to się dzieje, że czas tak zasuwa :P Zawsze jesień u mnie była taką nudną, dłużącą się porą roku. Długie wieczory pozwalały na odpoczynek, oglądanie seriali czy czytanie książek. Tymczasem od miesiąca nie mam czasu dosłownie na nic :P Zaniedbałam i bloga i instagrama ale nie dlatego, że mi się nie chce tylko zwyczajnie nie mam chwili, żeby usiąść i napisać te kilka słów. Ale dziś pierwsza od dłuższego czasu całkowicie wolna niedziela więc oto jestem :D



    W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam nieco temat wykorzystania hydrolatów w codziennej pielęgnacji. W związku z tym, że naturalna pielęgnacja jest od jakiegoś czasu bardzo popularna i "modna" a hydrolat jest jednym z jej elementów to uważam, że warto poznać ten naturalny zamiennik toniku czy wody micelarnej.

CO TO JEST HYDROLAT?

    Hydrolat, inaczej destylat, to nic innego, jak woda kwiatowa. Choć osobiście bardziej pasuje mi tu określenie woda ziołowa lub woda roślinna. Jest to produkt uboczny powstający podczas produkcji olejków eterycznych. Powstaje w wyniku destylacji świeżych roślin lub ich części (np. kwiatów) parą wodną. Jednym słowem jest to woda, która zawiera rozpuszczone cząsteczki roślinne z niewielką zawartością olejków eterycznych (około 0,5%- 1%). Na rynku możemy znaleźć hydrolaty z najróżniejszych roślin i dzięki temu możemy wybierać spośród nich te, które najbardziej nam odpowiadają pod względem zapachu jak i właściwości. Hydrolaty można stosować bez względu na typ skóry, jej wrażliwość czy wiek. W związku z ich różnorodnością każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.


JAK STOSOWAĆ?

    Wody roślinne możemy stosować na różne sposoby. Podstawowym i najprostszym sposobem jest wykorzystanie jej jako toniku. Dzięki atomizerowi możemy spryskać twarz bezpośrednio lub zaaplikować produkt na wacik czy dłonie i za ich pomocą rozprowadzić po twarzy. Hydrolaty stanowią świetny podkład pod krem, olejek czy serum. W ciągu dnia możemy w łatwy sposób odświeżyć skórę a przechowywany w lodówce pozwoli na dodatkowe ukojenie podczas ciepłych dni. Woda kwiatowa może stanowić składnik masek glinkowych lub podkład pod olejowanie włosów. 

Jak widzicie, zastosowań jest mnóstwo a to i tak jeszcze nie wszystkie ;) 

JAKI HYDROLAT WYBRAĆ?

    W zależności od rośliny, z jakiej powstał, hydrolat może mieć różne właściwości i działanie. Zaraz przedstawię Wam kilka propozycji.


HYDROLAT LAWENDA

    Sprawdzi się do każdego typu skóry a szczególnie do cery wrażliwej i tłustej. Łagodzi podrażnienia redukując zaczerwienienia, przyspiesza regenerację i chroni skórę przed wolnymi rodnikami. Oczyszcza, nawilża i wyrównuje koloryt skóry. Stosowany na włosy i skórę głowy pomaga w walce z łupieżem, wzmacnia cebulki włosów i zapobiega ich wypadaniu. Lubię ten hydrolat stosować podczas wieczornej pielęgnacji, ponieważ uspokaja skórę. Nie jest to najładniej pachnący hydrolat jaki miałam ale oprócz zapachu "chwastów" można wyczuć zapach prawdziwej lawendy ;)



HYDROLAT Z GORZKIEJ POMARAŃCZY NEROLI

    Zapach tego hydrolatu jest jednym z przyjemniejszych (zaraz obok hydrolatu różanego) Jest to bardzo świeży, lekko słodki ale nadal cytrusowy zapach. Wykazuje on działanie antybakteryjne, lekko ściągające, zwęża pory i reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum. Do tego rozświetla skórę nadając jej blasku. Dzięki przyjemnemu zapachowy świetnie sprawdzi się jako pachnąca mgiełka do włosów a także jako odświeżacz powietrza. Osobiście bardzo lubię spryskać nim pościel :) Ten hydrolat ma nieco silniejsze działanie, dlatego może czasem podrażnić skórę. Nie wiem z czego to wynika. bo zdarza się to raczej sporadycznie i pierwszy raz zdarzyło mi się dopiero przy drugiej buteleczce.


HYDROLAT CZARNY BEZ

    Koi skórę i przywraca jej blask. Łagodzi, nawilża, działa przeciwzapalnie i przeciwstarzeniowo. Jest idealny dla skóry odwodnionej i z problemami, gdyż pomaga jej się regenerować i przyspiesza gojenie ran. Ponadto zapobiega infekcjom i powstawaniu zaskórników. Ten destylat najlepiej mi się sprawdza w nagłych przypadkach, gdy przed okresem wyskoczy mi na twarzy jakaś niespodzianka. Lubię wtedy nasączyć nim wacik i przykładać do zaognionego miejsca jak kompres. Pachnie średnio, ale lubię go za jego działanie ;)


HYDROLAT ALOES

    Chyba najbardziej uniwersalny hydrolat, jaki miałam. Dzięki zawartości aloesu ma zbawienny wpływ na skórę i włosy. Działa łagodząco i regenerująco, przywraca odpowiednie pH, silnie odżywia skórę poprawiając ukrwienie, co znacząco wpływa na proces odnowy naskórka. Świetnie radzi sobie z łagodzeniem zmian, podrażnień czy opalonej skóry. Zapach ma bardzo delikatny, typowy dla aloesu. Ten destylat jest zdecydowanie moim ulubionym. Moja skóra świetnie na niego reaguje, wiele razy ratował moją skórę po opalanku :P Schłodzony dawał cudowne ukojenie w upalne dni. Idealnie się u mnie sprawdza jako podkład pod olej na włosy, zużywam już chyba czwartą buteleczkę :P



    Upodobałam sobie hydrolaty marki NATURE QUEEN z uwagi na sporą pojemność, ładną szatę graficzną i szeroki wybór hydrolatów. Często w drogeriach internetowych zdarzają się promocje więc zawsze robię zapasy i stosuję hydrolaty zamiennie. Podczas ostatnich zakupów kupiłam też coś dla siostry i mamy. Dla Weroniki wzięłam hydrolat z oczaru wirginijskiego, kóry ma silne działanie antyoksydacyjne. Mama Aldona dostała hydrolat z róży damasceńskiej, który jest polecany do skóry dojrzałej i ze skłonnościami do zmian trądzikowych. Mamie zdarzają się epizody trądziku różowatego i mam nadzieję, że hydrolat złagodzi jej te zmiany. Destylat z róży damasceńskiej pachnie zdecydowanie najładniej ze wszystkich, które dotychczas miałam :)



    Wody roślinne od wielu lat są obowiązkowym elementem moje pielęgnacji a stosowanie ich stało się pewnego rodzaju rytuałem. Zaraz po umyciu twarzy i otarciu jej z wody spryskuję ją lekką mgiełką, która przygotowuje skórę na kolejny krok pielęgnacji. Od kiedy stosuję hydrolaty moja skóra jest dużo bardziej spokojna, wyciszona i rzadziej zdarzają mi się podrażnienia czy wypryski. Uwielbiam to, że destylaty roślinne w tej formie mogę stosować na całą twarz nie omijając skóry wokół oczu bez obawy o podrażnienia. Wszelkie sera i olejki lepiej się wchłaniają, gdy skóra jest zwilżona kwiatową mgiełką. Cenię sobie także ich uniwersalność i brak uczucia lepkości na skórze.

Jestem ciekawa, czy Wy już znacie hydrolaty i czy lubicie je stosować. Koniecznie dajcie znać w komentarzu :)

Copyright © in progress , Blogger