Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 stycznia 2022

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 26 - A.FLORENCE SKINCARE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 26 - A.FLORENCE SKINCARE OD TOPESTETIC
Witajcie kochani w Nowym Roku!
Mam nadzieję, że wchodzicie w 2022 z taką samą motywacją, energią i nadzieją jak ja :)

    Przyznam się bez bicia, że w tym świąteczno- noworocznym okresie dużo odpoczywałam i odrobinę się leniłam ale też mocno świętowałam :P Było mi to jednak bardzo potrzebne i dzięki temu mam dobry nastrój i siłę do działania :)




W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Wam o alternatywie dla mleczek, płynów i olejków do demakijażu. Zapraszam Was na recenzję balsamu do demakijażu.



A.FLORENCE SKINCARE :klik:

    Ta brytyjska marka stawia na naturalne ekstrakty, oleje, witaminy oraz kwasy, by zapewnić skórze to, co w naturze najlepsze. Proces tworzenia kosmetyków jest kontrolowany i dopieszczany na każdym jego etapie. Od samego pomysłu, przez pozyskiwanie składników po produkcję i pakowanie. Produkty powstają w londyńskim studio w małych partiach, by zapewnić produktom jak najdłuższą świeżość i moc zawartych w nich składników. Wszystkie surowce, z których powstają produkty marki A.FLORENCE SKINCARE są organiczne, wegańskie, wolne od GMO, nie zawierają też zbędnych substancji zapachowych. Także opakowania są z surowców nadających się do recyklingu, np. szkło, bawełna, drewno)



BALM-TO-MILK :klik:

    Organiczny, bezwodny i bezwonny balsam do demakijażu to produkt do codziennego oczyszczania skóry twarzy z makijażu oraz nagromadzonych w ciągu dnia zanieczyszczeń. Dzięki naturalnym składnikom może być stosowany do każdego typu skóry, również bardzo wrażliwej czy trądzikowej. W składzie możemy wyróżnić między innymi zeolity, czyli wulkaniczne minerały, które są ujemnie naładowane i dzięki temu absorbują zanieczyszczenia z naszej skóry; działający antyoksydacyjnie, wygładzająco i nawilżająco olej babassu; olej z pachnotki ma działanie przeciwzapalne i antybakteryjne, glinka różowa wchłania sebum; olej z nasion słonecznika; witaminę E.




    W swojej kosmetycznej podróży przerobiłam naprawdę dużo różnych kosmetyków do demakijażu. Od mleczek, płynów micelarnych, których (o zgrozo!) zdarzało mi się nie zmywać, przez chusteczki do demakijażu aż po emulsje i oleje, które szczególnie sobie ukochałam. Dlatego też z dużym entuzjazmem i nieskrywaną ciekawością podeszłam do testowania tego balsamu. Od samego początku zaskoczył mnie swoją konsystencją, bo oczekiwałam czegoś o formule kremu. A to po odkręceniu wieczka oczom ukazuje się kosmetyk w bardzo stałej, sztywnej formie. Nic bardziej mylnego. Zaraz po nabraniu odrobiny na dłonie dosłownie rozpłynął się i był gotowy do nałożenia na twarz. Demakijaż tym produktem jest bardzo łatwy i przyjemny, o ile nie przeszkadza Ci olejowa formuła ;) Makijaż, nawet ten mocny, szybko się rozpuszcza. Następnie wystarczy zwilżyć dłonie wodą i masować twarz jeszcze przez chwilę. Ma to na celu zemulgowanie oleju i doprowadzenie go do mlecznej formy, co z kolei bardzo ułatwia zmycie go z twarzy.




    Mimo zawartości olejów balsam nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. To na pewno przekona tych, którzy rezygnują z demakijażu olejami przez uczucie tłustej skóry po ich aplikacji. Skóra twarzy jest wyraźnie oczyszczona, gładka i dobrze przygotowana na kolejne etapy pielęgnacji. Byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak łatwy jest demakijaż z użyciem tego balsamu. Choć kocham oleje za ich delikatność, to balsam marki A. Florence Skincare odważnie przejmuje pałkę pierwszeństwa właśnie dzięki tej łatwości stosowania.

    Do zalet balsamu BALM-TO-MILK można śmiało zaliczyć to, że skóra nie szczypie, nie jest podrażniona ani ściągnięta, oczy również nie są zamglone czy zaczerwienione. Brak tłustej warstwy, o czym już wspomniałam. Na plus przemawia też fakt, że nie ma potrzeby używania wielorazowych szmatek czy wacików, wystarczą nam bowiem same dłonie i czysta woda. Urocza bambusowa szpatułka pozwala na wydobycie odpowiedniej porcji balsamu ze słoiczka, bez wpychania do niego paluchów. Zaskakująca jest też wydajność balsamu,  wystarczy naprawdę niewielka ilość, by oczyścić całą twarz. Producent dopuszcza powtórzenie oczyszczania w przypadku mocniejszego makijażu, jednak osobiście nie czułam takiej potrzeby. Wystarczyło wziąć odrobinę więcej balsamu i nawet eyeliner bez problemu się rozpuszczał. 



    W mojej ocenie balsam do demakijażu marki A.FLORENCE SKINCARE to naprawdę świetny kosmetyk. Spełnił wszystkie moje oczekiwania a nawet więcej. Zapewnia mojej skórze porządny demakijaż, oczyszczenie i pielęgnację w jednym. Buzia jest gładka, miękka a pory oczyszczone. Sama aplikacja i masaż są równie przyjemne, jak skóra po. Czy polecam? Zdecydowanie tak! 

    Zarówno balsam, jak i inne kosmetyki tej marki znajdziecie oczywiście w ofercie sklepu TOPESTETIC, dzięki któremu powstała ta recenzja. Sama przesyłka niezmiennie kryła w sobie garść próbek i gadżet z logiem marki - mega pojemna i poręczna lniana torba, z którą zakupy czy wakacyjne wypady na plażę będą jeszcze przyjemniejsze <3 





Jaką formę demakijażu wybieracie najczęściej? Stosowaliście już kiedyś balsamy do demakijażu? Może macie coś godnego polecenia? :)



środa, 24 listopada 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 25 - RESIBO OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 25 - RESIBO OD TOPESTETIC
Witam Was w ten chłodny jesienny wieczór.
    Odrobinę zaniedbałam bloga, ale na swoje usprawiedliwienie mam swoją kiepską kondycję ostatnimi czasy. Cały ubiegły tydzień przeleżałam w domu pod kocem pracując zdalnie. W tym czasie walczyłam z gorączką, kaszlem i okropnym katarem tracąc na koniec głos. Dziś, choć jeszcze pokasłuję i mam chrypkę, czuję się dużo lepiej a i do biura miło było wrócić :) 

    Nie próżnowałam jednak jeśli chodzi o testowanie produktów. Przez ostatni miesiąc testowałam kolejny kosmetyk polskiej marki RESIBO, ale o tym za chwilę. Najpierw chciałam wspomnieć o tym, jak przebiegał proces dobrania odpowiedniego kosmetyku do potrzeb mojej skóry.




    Miałam okazję przeprowadzić bardzo miłą rozmowę z Panią Kosmetolog z załogi sklepu TOPESTETIC. Najpierw zostałam poproszona o opisanie swojej cery, jej problemów, jej charakterystyki oraz skłonności do podrażnień czy alergii. Po mojej krótkiej opowieści Pani kosmetolog zadała kilka dodatkowych, szczegółowych pytań by wyeliminować wszelkie niedopowiedzenia. Pytania były dociekliwe, ale dzięki temu zebrane zostały wszystkie niezbędne informacje o mojej skórze twarzy. Pani kosmetolog poprosiła także, bym opowiedziała o mojej aktualnej  pielęgnacji i kosmetykach które lubię. Przyznam, że ta rozmowa bardzo mnie zaskoczyła. Oczywiście pozytywnie, bo Pani kosmetolog bardzo szybko analizowała moje wypowiedzi i wyciągała trafne wnioski. 


GAME CHANGER - RESIBO :klik:

    To lekki, przeciwstarzeniowy krem, w którym główną rolę odgrywają retinol i bakuchiol. Połączenie tych dwóch składników ma pobudzać produkcję kolagenu i elastyny, regulować wydzielanie sebum, wygładzać skórę twarzy a także niwelować przebarwienia. Dawka tych dwóch składników jest na tyle silna, by z łatwością zauważyć ich działanie na skórze. Jest jednocześnie bardzo łagodna, by nie powodować podrażnień skóry. Game Changer polecany jest dla skóry, na której pojawiają się pierwsze oznaki starzenia, dla skóry dojrzałej a także cery tłustej, trądzikowej i skłonnej do niedoskonałości.




    W składzie kremu znajdziemy olej z otrąb ryżowych, który działa nawilżająco tworząc na skórze ochronny film, tokoferol, olej z nasion słonecznika i ekstrakt z kory drzewa chinowego działa oczyszczająco i reguluje wydzielanie sebum. Do tego flawonoidy, kwas kofeinowy i kwas ferulowy. Najważniejszymi składnikami są tu oczywiście uwodorniony retinol oraz bakuchiol. Pierwszy - retinol H10- stymuluje syntezę kwasu hialuronowego, co znacząco wpływa na poziom nawilżenia skóry i poprawę elastyczności skóry. Bakuchiol z kolei pobudza skórę do produkcji kolagenu i elastyny, co pomaga redukować zmarszczki. Ogranicza także produkcję melaniny a tym samym zapobiega powstawaniu przebarwień.

    GAME CHANGER ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania i jest właściwie bezzapachowy. Z uwagi na zawartość retinolu, jest to krem dedykowany wieczornej pielęgnacji skóry twarzy. Ponadto, jeśli nie stosowaliście tego składnika wcześniej, należy zacząć od stosowania go co trzy dni, by budując tolerancję stopniowo zwiększać częstotliwość stosowania. Ważne jest również to, by pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej w ciągu dnia (minimum SPF30), gdyż skora w trakcie stosowania retinolu może być dużo bardziej wrażliwa.




    To nie jest mój pierwszy post na temat kosmetyków marki Resibo. Wcześniej pisałam o nich tu :klik: i tu :klik:. Niezmiennie zachwycił mnie design opakowania i z dużym smutkiem przyjęłam ostatnią informację o zmianie szaty graficznej produktów marki Resibo, bo uwielbiam te kartonikowe tubki z cudnymi roślinnymi motywami. Co jest jednak najważniejsze to to, że bez względu na wygląd opakowania, formuła kosmetyków zostaje ta sama :)

 
    Krem Game Changer już od jakiegoś czasu budził moje zainteresowanie, gdyż chciałam spróbować retinolu w pielęgnacji. Trochę się jednocześnie obawiałam, że skończę z podrażnieniami czy wysypem pryszczy. Nic takiego na szczęście nie miało miejsca, o ile trzymałam się zasady stosowania co 2-3 dni. Od początku moja skóra bardzo dobrze tolerowała retinol i nie pojawiały się na mojej buzi żadne niespodzianki. Po tygodniu zwiększyłam częstotliwość stosowania z trzech dni na dwa i tu też o dziwo nie było żadnych nieproszonych gości ;) Ośmieliło mnie to do tego stopnia, że pewnego dnia postanowiłam zastosować krem dwa wieczory z rzędu. Pewnie Was nie zaskoczę jeśli powiem, że nie był to dobry pomysł :P
    Choć nie było dramatu, to zauważyłam na mojej skórze pojawiło się kilka czerwonych punkcików. Zrzucam to jednak na karb ciekawości, bo jestem z tych co muszą sprawdzić pewne rzeczy na własnej skórze, żeby się przekonać. Tak właśnie było, bo po powrocie do stosowania co drugi dzień moja skóra szybko wróciła do normy i tak jest do teraz :) 




    Przy regularnym stosowaniu moja skóra jest odczuwalnie gładsza, dużo mniej mam nowych wyprysków, te istniejące zaskórniki zostały zniwelowane a pory zwężone. Nie wiem, czy jaśniejsza skóra to zasługa retinolu, bo jesienią moja twarz zawsze "zmienia ubarwienie" i staje się bardzo blada, zauważyłam jednak rozjaśnienie piegów, których nabawiłam się latem ;) 
Moje trzecie spotkanie z kosmetykami Resibo było równie satysfakcjonujące, co dwa poprzednie. Marka ma moje pełne zaufanie i na pewno będę po te kosmetyki regularnie wracać. Może się powtórzę, ale cieszy mnie to, że jest na polskim rynku tak świetna marka.






    Moje całkowite zaufanie ma też sklep TOPESTETIC. Pani Kosmetolog stanęła na wysokości zadania i wybrała dla mnie naprawdę świetny produkt, który odpowiada aktualnym potrzebom mojej skóry. Dołączone do zamówienia próbki pozwolą przetestować kolejne produkty a dzięki gratisowej rękawiczce demakijaż olejami będzie jeszcze bardziej przyjemny :)



Jak to jest z Wami, kochani? Stosujecie kremy z retinolem lub bakuchiolem? Może boicie się spróbować? Jeśli tak jest, to rozmowa z kosmetologami z ekipy sklepu Topestetic na pewno rozwieje wszelkie wątpliwości czy obawy :)




wtorek, 7 września 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 24 - SENSUM MARE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 24 - SENSUM MARE OD TOPESTETIC
    Przyszedł wrzesień i już czuć jesień w powietrzu. Niestety... bo dopiero co przyzwyczaiłam się do lżejszych ubrań a już muszę znowu zakładać sweterki :(
 
    Ostatni czas przysporzył mi wielu atrakcji. Tych planowanych ale też tych niespodziewanych. Urlop minął jak z bicza strzelił, o plenerze foto już dawno zapomniałam a lato śmignęło jeszcze szybciej. Sprawa mieszkania znalazła już swój finał, kredyt został uruchomiony i już za moment zaczynamy przeprowadzkę, lecimy na weekend do Kijowa a na to wszystko zmieniam pracę! Większość z Was pewnie myśli, że tylko wariaci postanawiają zmienić pracę zaraz po zakupie mieszkania.  
 
...no i macie racje xD 

Na szczęście moja zmiana pracy nie jest podyktowana koniecznością, a chęcią poprawy swojej sytuacji materialnej, zawodowej i generalnie zmiany pracy na bardziej ambitną. Trzymajcie więc kciuki! <3



W dzisiejszym poście przeczytacie moją recenzję kosmetyków do demakijażu i oczyszczania twarzy, które mogłam poznać dzięki sklepowi internetowemu Topestetic 


SENSUM MARE :klik:


    Polską markę kosmetyków naturalnych SENSUM MARE poznałam w zeszłym roku i pisałam o niej w tym wpisie :klik: Założyciele marki - Maciej i Łukasz, inspiracje do tworzenia swoich kosmetyków czerpią z siły kobiet. Misją kosmetyków SENSUM MARE jest wydobywanie naturalnego piękna, które każda kobieta w sobie ma. Marka zdobyła wiele nagród branżowych np. Glammies 2018 i 2020, Kobieca Marka Roku 2019 czy Naturalny Hit Roku Ekotyki 2020.





DELIKATNA EMULSJA DO DEMAKIJAŻU ALGOPURE :klik:


    Wyjątkowo delikatna emulsja skutecznie rozpuszcza makijaż twarzy oraz oczu, poradzi sobie nawet z produktami wodoodpornymi. Dzięki zawartości aż 14 składników aktywnych, kompleksu z alg morskich i wody z lodowca nawilża, pielęgnuje skórę i chroni ją przed podrażnieniami. Dzięki temu emulsja świetnie sprawdzi się nawet u posiadaczek skóry wrażliwej. Kosmetyk może być stosowany na dwa różne sposoby. Z pomocą wacików kosmetycznych lub wilgotnych dłoni. W obu przypadkach warto pozostawić kosmetyk przez kilka sekund na skórze, by mógł bez problemu rozpuścić makijaż. 




    Delikatna emulsja do demakijażu ALGOPURE zawiera aż 97,2% składników pochodzenia naturalnego. Zagłębiając się nieco w skład możemy w nim znaleźć między innymi olej jojoba, który wzmacnia skórę wpływając na warstwę cementu międzykomórkowego, ekstrakt z alg, które bogate są w witaminy, mikro i makroelementy, proteiny, polisacharydy i lipidy a ich zadaniem jest nawilżanie, regeneracja i działanie przeciwzapalne; wyciąg z glonów, w tym z glona czerwonego, który chroni skórę, wyciąg z plechy algi działa antyoksydacyjnie; wyciąg z suszonej plechy morszczyna pęcherzykowatego, wyciąg z czerwonej algi dzięki zawartości wapnia i magnezu regeneruje i odżywia skórę, tokoferol (Wit. E) oraz olej z nasion słonecznika. 




    Emulsja do demakijażu ALGOPURE ciekawiła mnie już od jakiegoś czasu. Zanim zakochałam się w demakijażu olejami uwielbiałam wszelkiego rodzaju mleczka do demakijażu i właśnie tej konsystencji produktu się spodziewałam. Nie byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam produkt o konsystencji mleczka  ale jakby bardziej treściwy, miękki i mniej wodnisty. Coś między klasycznym mleczkiem a balsamem. To miła odmiana i nowość dla mojej skóry. Postanowiłam wypróbować aplikację wilgotnymi dłońmi bez użycia wacików. Aplikacja jest bardzo przyjemna, emulsja delikatnie sunie po twarzy, nie szczypie ani nie podrażnia skóry. Oczywiście, jak każdy kosmetyk, nie jest bez wad. Świetnie radzi sobie z makijażem twarzy, nawet tym mocnym. Lekki, codzienny makijaż oka również zmywa bez zarzutu. Jednak w przypadku mocnego makijażu oczu musiałam się odrobinę bardziej napracować i powtórzyć aplikację. Mocny makijaż nie zdarza mi się często, więc ode mnie za to tylko mały minusik. Wadą emulsji ALGOPURE jednak jest to, że w przypadku oczyszczania z użyciem dłoni potrafi lekko szczypać w oczy. Być może wynika to ze zbyt dużej ilości kosmetyku. Nie odczujemy tego jednak przy aplikacji za pomocą jedno lub wielorazowych wacików kosmetycznych. Zaraz po zmyciu kosmetyku z twarzy szczypanie znika a skóra jest miękka i delikatna, nie ma też uczucia "mgły" na oczach jak zdarza się to czasem w przypadku demakijażu olejami.


DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY ALGOPURE :klik:


    w 100% wegański żel do mycia twarzy delikatnie ale i skutecznie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń oraz resztek makijażu, Dzięki zawartości wyciągu z alg morskich i wody z norweskiego lodowca odżywia, nawilża i chroni skórę. Żel doskonale sprawdzi się w codziennej pielęgnacji skóry twarzy, również tej wrażliwej. Dzięki swojej formule żel zapewnia skórze ukojenie i uczucie świeżości

 


    W składzie żelu ALGOPURE na próżno szukać SLS, SLES czy innych tym podobnych detergentów. Tak jak w przypadku emulsji do demakijażu znajdziemy tu ekstrakty i wyciągi z alg, wyciągi z glonów i plechy a jako substancje myjące mamy łagodne środki powierzchniowo- czynne jak na przykład kokamidopropylobetaina.  




    Bardzo polubiłam ten delikatny żel do mycia twarzy ALGOPURE. Konsystencja żelu jest bardzo klasyczna i wystarczy jedna kropelka wielkości ziarna grochu, by umyć całą twarz, szyję i dekolt. Żel świetnie domywa resztki makijażu i nie szczypie w oczy. Zapach ma bardzo delikatny ale też charakterystyczny dla kosmetyków SENSUM MARE, przypomina męskie perfumy. Doskonale odświeża skórę po nocy, działa pobudzająco o poranku i kojąco przed snem. Kosmetyk nie pieni się szczególnie mocno, mimo to bardzo dobrze rozprowadza się na wilgotnej skórze twarzy i łatwo się zmywa. Nie zauważyłam podrażnień, wysuszenia czy uczucia ściągnięcia, co bardzo mnie cieszy. Prawdę mówiąc nie wiem co więcej napisać poza tym, że jest to naprawdę świetny kosmetyk. Spełnia wszystkie swoje podstawowe zadania, dobrze pachnie, nie podrażnia skóry. Klasyczna tuba z charakterystycznym dla marki minimalistycznym designem wygląda bardzo elegancko. Podtrzymuję to, co napisałam w poprzedniej recenzji kosmetyków SENSUM MARE - piękno tkwi w prostocie.





    Sklep TOPESTETIC jak zawsze stanął na wysokości zadania, a dzięki poradom dermokonsultantek mogę być spokojna o właściwy dobór kosmetyków do potrzeb mojej skóry. Gadżety i próbki, które znalazłam w przesyłce na pewno przydadzą się przy okazji wyjazdu do Kijowa :)



Jak widzicie, moje drugie spotkanie z marką SENSUM MARE wypadło naprawdę nieźle. Dobrze wiecie, że nie ma kosmetyków idealnych ale czasem wystarczy zmienić sposób aplikacji, by osiągnąć oczekiwany i zadowalający efekt. Jestem naprawdę zadowolona i ciekawa kolejnych kosmetyków tej marki. Może jesteście w stanie coś polecić? Dajcie koniecznie znać :)




Poprzedni post z tej serii: KOSMETYCZNE RECENZJE PART 23 - RESIBO OD TOPESTETIC

piątek, 30 lipca 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 23 - RESIBO OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 23 - RESIBO OD TOPESTETIC

    Cześć Wam! Mam nadzieję, że lato mija Wam przyjemnie i nie tak szybko jak mi :) Bo u mnie nic się nie zmieniło i nadal co chwila gdzieś pędzę. Ten tydzień zaczęłam służbowym wyjazdem integracyjnym do Poznania i w okolice rzeki Wełny. Były kajaki, paintball, bubble football, kupa śmiechu i pyszne jedzenie. I choć jestem turbo zmęczona to trzydniowy tydzień pracy naprawdę rekompensuje mi podróż i nieprzespane noce :P Dziś, w związku z tym że P pojechał na swoje wyścigi motocyklowe, ja jadę odwiedzić rodziców :) a jakie Wy macie plany na weekend
 
 

 
Dzisiejszy post miał pojawić się w ubiegłym tygodniu, jednak przez te moje rozjazdy ciężko mi zrealizować wszystkie plany w założonym terminie. Nie wiem, jak Wy ale ja wolę wrzucić dopieszczony post niż dodawać coś na szybko, byle tylko było :P 


RESIBO :klik:

    Choć nie jest to moje pierwsze spotkanie z marką, a pierwszy raz o kosmetykach Resibo pisałam tutaj :klik: to chciałabym przybliżyć Wam nieco samą markę, jak i jej ideologię.
 

 
 
    Resibo to polska marka, która powstała z potrzeby znalezienia odpowiedniego kosmetyku. Zrodziła się też z przyjaźni, miłości i magii. Marka bardzo dba o kontakty z współpracownikami, partnerami i klientami, a przyjaźń jest sposobem na budowanie marki opartej na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Miłość to znak, że dbamy nie tylko o siebie, ale także o Naturę, z której czerpiemy wszystko co dobre. Dlatego kosmetyki Resibo są nie tylko naturalne, ale także wegańskie. Magia natomiast świetnie oddaje to, co dzieje się gdy już odkryjesz świat Resibo, moc i skuteczność ich kosmetyków. Produkty tej marki nie maskują niedoskonałości, a odpowiednio ją pielęgnując wspierają ją w radzeniu sobie z nimi. Pielęgnacja Resibo dostarcza skórze wszystko to, czego potrzebuje i co powinna otrzymywać każdego dnia, aby utrzymać ją w zdrowiu i dobrej kondycji
 

 

ALL CLEAN - MASKA Z GLINKĄ :klik:

    Oczyszczająca maska z glinką przeznaczona jest do każdego typu skóry bez względu na wiek, jednak szczególnie polecana jest do cery tłustej, mieszanej i tej zmagającej się z niedoskonałościami. Dobrze sprawdza się także w pielęgnacji skóry borykającej się z trądzikiem różowatym. Maska głęboko oczyszcza skórę nie podrażniając jej, zapobiega powstawaniu zaskórników regulując produkcję sebum i spowalnia procesy starzenia. Starannie dobrane składniki pozwalają na kompleksową, skuteczną ale i delikatną pielęgnację.
 
    W składzie znajdziemy mieszankę aż trzech glinek : czerwonej, różowej i białej; olej z awokado, który tworząc ochronny filtr zapobiega nadmiernemu wysuszaniu skóry i uczuciu szorstkości, pomaga leczyć blizny, zapobiega przebarwieniom, zmiękcza, wygładza i regeneruje a dzięki zawartości witamin i lipidów wnika w głębsze warstwy skóry; D-panthenol; olej jojoba; dwa rodzaje hialuronianu sodu: niskocząsteczkowy i wysokocząsteczkowy; tokoferol; wyciąg z kory mydłoki, który działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzyboczo i oczyszczająco; bogaty w białka, fosfolipidy i poliole wyciąg z owsa wzmacnia, regeneruje i nawilża skórę, wyciąg z wąkrotki azjatyckiej łagodzi, koi i pobudza produkcję kolagenu; ekstrakt z granatu działa fotoochronnie, przeciwutleniająco i przeciwzapalnie; olej z nasion słonecznika oraz olej manuka, który łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, wspomaga leczenie owrzodzeń, skaleczeń i otarć oraz działa tonizująco na skórę
 

 
 
    Maska All Clean od Resibo ma konsystencję gęstego masła, które w kontakcie ze skórą nieco się rozpływa. Nie upłynnia się całkowicie ale staje się łatwiejsze do rozsmarowania na twarzy. Sama aplikacja nie sprawia żadnego problemu a zmycie maski z użyciem ściereczki czy wielorazowego wacika jest bardzo łatwe. Produkt zamknięty jest w prostym, szklanym słoiczku z plastikową zakrętką a zawartość jest dodatkowo zabezpieczona dodatkowym wieczkiem wewnątrz. Całość zamknięta jest w charakterystycznym dla marki pudełeczku z grubego kartonu opatrzonego piękną grafiką. Uważam, że te pudełka i tubki, w których zamknięte są kosmetyki Resibo są mega urocze a ich wielką zaletą jest to, że można je ponownie wykorzystać. Maska ma bardzo ładny, dość wyraźny ale jednocześnie delikatny zapach, który otula skórę podczas pielęgnacji. Produkt nakładamy palcami lub szpatułką na twarz i pozostawiamy na około 20 minut a dzięki zawartości olejów nie ma potrzeby zwilżania maski hydrolatem czy mgiełką, gdyż nie wysycha na twarzy jak klasyczne maski na bazie glinek. Nie odczujemy tym samym nieprzyjemnego ściągnięcia a podczas tych 20 minut możemy swobodnie zająć się innymi rzeczami. 


 
 
Po zmyciu maski All Clean skóra jest miękka, dobrze nawilżona i oczyszczona. Twarz nie piecze i nie jest podrażniona, co na pewno jest jej atutem, gdyż mogą ją stosować także osoby ze skórą wrażliwą. Po wieczorze spa z maską oczyszczającą moja skóra czuje się zaopiekowana i dopieszczona i następnego dnia odwdzięcza się promiennym wyglądem. Co ważne, maska mimo swojej treściwej konsystencji nie zapycha porów i nie powoduje wyprysków czy niedoskonałości.  Nawet jeśli macie na twarzy jakąś niespodziankę, to na pewno Maska oczyszczająca pomoże Wam uporać się ze stanem zapalnym i zregenerować skórę. Jest to maska idealna przed większym wyjściem, by szybko poprawić jej wygląd ale efekty widoczne przy regularnym stosowaniu mogą zaskoczyć i przekonają nawet tych, którzy za maskami w tej formie nie przepadają ;) Tym bardziej mnie to cieszy, ponieważ miałam podobne odczucia co do Instant Beauty Mask, którą testowałam jako pierwszy produkt tej marki.
 
 
 

    Nawet nie wiecie jak się cieszę, że kolejne już spotkanie z marką Resibo przyniosło mi kolejny zachwyt nad kosmetykiem jak i samą marką. Cieszy mnie fakt, że w naszym kraju powstają tak świetne produkty, które nie tylko dbają o nas i naszą skórę ale także o naturę. Kosmetyki Resibo to przyjemność nie tylko z używania kosmetyków i dostrzegania efektów ich działania, ale to także wrażenia wizualne dzięki przepięknym roślinnym grafikom nadrukowanym na opakowaniu. Lubię, gdy opakowanie i zamknięty w nim kosmetyk są spójne i razem tworzą estetycznie piękną całość. Ciekawi mnie, czy Wy też zwracacie na to uwagę, czy jednak ważniejsze dla Was jest wnętrze opakowania ;)
 


Maskę All Clean oraz inne kosmetyki marki Resibo znajdziecie oczywiście na stronie sklepu Topestetic. Robiąc zakupy w sklepie zawsze możecie liczyć na poradę kosmetologów a do każdej przesyłki wrzucane są próbki i gadżety. Ostatnio odkryłam także, że jest opcja pakowania na prezent, co bardzo mi się przydało gdy kupowałam prezent dla Pauliny, przyszłej mamy na Baby Shower :D Jak otworzyłam pudełko to zobaczyłam, że zamówiony zestaw kosmetyków przyszedł zapakowany w szary papier przewiązany sznurkiem, co mega mnie ucieszyło. Lubię takie minimalistyczne opakowania i obawiałam się zobaczyć fikuśny, kolorowy papier czy torebkę na prezenty :P Swoją droga Paulina dostała ode mnie zestaw z kosmetykami marki Resibo :D Przypadek? Nie sądzę! :P


 Życzę Wam miłego weekendu, dużo odpoczynku i korzystajcie z lata, póki jeszcze jest :D 
 

 

Poprzedni post z tej serii: KOSMETYCZNE RECENZJE PART 22 - SHY DEER OD TOPESTETIC

sobota, 6 marca 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 19 - JOWAE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 19 - JOWAE OD TOPESTETIC

    Muszę Wam się przyznać, że marzec mnie zaskoczył. Przyszedł szybko i niespodziewanie, niosąc ze sobą powiew wiosny, której od dawna już nie mogę się doczekać. Odczułam moc upływającego czasu i trochę oprzytomniałam. Przez natłok różnych spraw, pracę i treningi czas ucieka mi jak szalony. Nie ma co jednak marudzić, prawda? W końcu do lata jest już coraz bliżej <3


Dziś mam dla Was relację, z mojego pierwszego spotkania z marką JOWAE które dostępne są na stronie znanego już Wam sklepu TOPESTETIC.




    JOWAE to francusko-koreańska marka produkująca fitoaktywne kosmetyki naładowane składnikami aktywnymi pochodzenia roślinnego. Sercem produktów marki Jowae są lumifenole, które pomagają skórze odzyskać równowagę. Wszystkie kosmetyki przechodzą rygorystyczne testy pod okiem dermatologów, by ich skuteczność była na jak najwyższym poziomie, nie rezygnując jednocześnie z naturalnych składników. Biorąc to, co najlepsze z natury marka dba również o środowisko. Opakowania podlegają recyklingowi a wszystkie informacje o kosmetykach są nadrukowane na opakowaniach, by dodatkowe ulotki z nie były potrzebne. Spójna szata graficzna bardzo przypadła mi do gustu, gdyż jest bardzo estetyczna i przyjemna dla oka.


ZŁUSZCZAJĄCY KREM DOTLENIAJĄCY :klik:

    Krem o konsystencji lekkiej pianki nadaje się do każdego typu skóry i należy go stosować dwa razy w tygodniu na wilgotną skórę. Delikatna konsystencja z niewielkimi drobinkami z kukurydzy ma pomóc skórze odzyskać blask, nie powodując podrażnień. Działa delikatnie złuszczająco, usuwa martwy naskórek i pozostałe na skórze zanieczyszczenia. Skóra ma być wygładzona i odświeżona. W składzie znajdziemy Lumifenole, które dzięki wysokiej zawartości przeciwutleniaczy, garbników, flawonoidów i polifenoli, pomagają skórze odzyskać równowagę i chronią ją przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Kaolin (glinka biała) oczyszcza, ujędrnia a także wchłania nadmiar sebum, gliceryna nawilża i pomaga składnikom aktywnym wnikać w głąb skóry. Na koniec znajdziemy tu także ekstrakt z korzenia peonii oraz kwas cytrynowy, który pomaga rozjaśniać przebarwienia i spłycać lekkie zmarszczki.



    Już niewielka ilość kosmetyku wystarczy, by dokładnie oczyścić skórę twarzy oraz szyi, a jego delikatny zapach bardzo umila pielęgnację. Choć spodziewałam się znacznie większej ilości drobinek, to jednak zaskoczyło mnie ogólne działanie kremu. Wystarczyło jedno użycie, by skóra była przyjemnie wygładzona i odświeżona. Delikatne drobinki skutecznie radzą sobie z wszelkimi suchymi skórkami, dobrze oczyszczają twarz i dzięki temu jest ona przygotowana na kolejny etap pielęgnacji. Krem nie podrażnia skóry, ma przyjemną konsystencję i łatwo się zmywa. Wygodne opakowanie stojące "na głowie" pozwala na wydobycie odpowiedniej ilości kosmetyku.
    Prawdę mówiąc zaskoczył mnie brak uczucia ściągnięcia zaraz po zmyciu kosmetyku, bo tak zazwyczaj moja skóra reaguje na wszelkiego rodzaju peelingi czy kosmetyki złuszczające. Wydaje mi się, że jest to zasługa gliceryny, która zapobiega utracie wody i "wprowadza" składniki aktywne w głąb skóry. Również przez tą glicerynę nieco obawiałam się zapychania skóry, ale ku mojemu zaskoczeniu nic takiego się nie wydarzyło. Bardzo polubiłam ten krem, świetnie się u mnie sprawdził.


NAWILŻAJĄCA HYDRO-MASKA :klik:

    Lekka maska o konsystencji gęstego żelu przeznaczona jest dla wszystkich typów skóry. Dzięki swojej formule przynosi natychmiastowe ukojenie zmęczonej skórze, nawadnia ją i przywraca równowagę. Maskę poleca się stosować dwa razy w tygodniu na oczyszczoną skórę na 10 minut, po czym wmasować lub zetrzeć wacikiem. Dzięki zawartości Lumifenoli ma działanie silnie antyoksydacyjne, woda z kwiatów wiśni silnie intensywnie nawilża. Wyciąg z nasion lnu, bogaty w szereg cudownych składników aktywnych, takich jak na przykład witaminy A, E i F, fitosterole, fitoestrogeny. kwasy linolowy i oleinowy, zmiękcza skórę, chroni przed jej wysuszeniem a także łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Olej sojowy posiada właściwości zmiękczające, nawilżające i odbudowujące skórę. W składzie znajdziemy również glicerynę.



    Konsystencja hydro-maski bardzo mnie zaskoczyła. Na plus ;) Kosmetyk świetnie rozprowadza się na skórze, nie ocieka, nie zastyga na twarzy na skorupę a zapach jest bardzo przyjemny. Maska nie powoduje nieprzyjemnych odczuć, pieczenia czy swędzenia. Po nałożeniu na twarz maska staje się całkowicie bezbarwna i praktycznie niewidoczna. Moja skóra świetnie reaguje na tą maskę, i już po pierwszym tygodniu stosowania widziałam różnicę. Twarz jest widocznie wygładzona, skóra nawilżona i odżywiona. Pojawia się na niej mniej niespodzianek, skóra jest wypełniona i generalnie wygląda znacznie lepiej. Jedynym minusem, który dostrzegłam po użyciu tej maski jest sposób, w jaki ona zastyga. Po 10 minutach od nałożenia maski, jak przykazał producent, poszłam wmasować resztki maski w skórę. Buzia wchłonęła niemal cały kosmetyk i stała się lekko świecąca  (ale nie tłusta) i śliska, nie wiem dokładnie jak to określić. Nie było nic do wmasowania czy wytarcia wacikiem. Ja nie lubię tak zastygających kosmetyków, dziwnie to czuję pod palcami i jest to dla mnie pewien dyskomfort. Co nie umniejsza działaniu maski. Jest to jeden mały minusik. Oczywiście to, co mi przeszkadza nie musi przeszkadzać innym osobom, ale jak recenzować, to rzetelnie ;) 
    Ale! Jak to ja, znalazłam wyjście z całej tej sytuacji. Skoro maska po wchłonięciu i wklepaniu i tak zostaje na skórze, postanowiłam wypróbować ją jako maskę całonocną i nałożyłam ją te kilkanaście minut przed snem. No i to był strzał w 10! Rano obudziłam się bez dziwnego uczucia na skórze, a buzia była promienna i wypoczęta ;) 


    No i to by było na tyle, jeśli chodzi o moje pierwsze spotkanie z marką JOWAE. W ogólnym rozrachunku jestem bardzo usatysfakcjonowana i planuję zapoznać się bliżej z innymi kosmetykami tej marki, której całą ofertę znaleźć można na stronie sklepu TOPESTETIC. Dzięki dodanym do zamówienia próbkom mogłam już co nieco wypróbować :)


 To, że większość z Was zna już sklep TOPESTETIC, to jasne, ale czy poznaliście już kosmetyki marki JOWAE? Jestem ciekawa waszych opinii :)

Copyright © in progress , Blogger