Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skincare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skincare. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 29 - POLEMIKA OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 29 - POLEMIKA OD TOPESTETIC
Czołem kochani! 
    Sierpień zasuwa jak szalony i zaskakuje mnie co chwila. Choć prawie pół miesiąca spędziłam "sama", bo P dużo wyjeżdżał służbowo, to i tak będzie to dla mnie niezapomniane lato <3 
Napiszę Wam o tym kiedyś w bardziej osobistym wpisie, bo chcę tu mieć to wspomnienie :)


Ale oczywiście... przychodzę dziś do Was z recenzją kosmetyczną z współpracy ze sklepem TOPESTETIC! A jakże :D



POLEMIKA :klik:


    Polemika to miłość matki do swych dzieci, których imiona składają się na jej nazwę - Pola i Mika. Ta polska marka powstała z miłości, ciekawości i potrzeby dbania o bliskich. Polemika, czerpiąc z dobrodziejstw natury, daje nam bezpieczną i skuteczną pielęgnację skóry. Odpowiedzialne podejście do natury, którym kieruje się marka, to nie tylko staranna selekcja najlepszych składników, ale także troska o środowisko i jego zrównoważony rozwój, poprzez stosowanie opakowań nadających się do recyklingu. 
    Sama marka, jak i jej produkty, zostały docenione i posiadają certyfikaty jakości, m.in. Viva!, Kobieca Marka Roku 2020, Peta approved, vegan i wiele innych. 


PRZECIWSTARZENIOWY KREM POD OCZY :klik:


    Ten przeciwstarzeniowy krem pod oczy ma dwa proste zadania. Redukować oznaki starzenia i rozświetlać okolicę oczu. Systematyczne stosowanie kremu pozwoli upiększać i w odpowiedni sposób pielęgnować delikatną skórę wokół oczu. Formuła oparta na naturalnych składnikach (aż 98,05%) jest jednocześnie lekka i skuteczna w walce ze skutkami upływającego czasu. W składzie znajdziemy: tłoczony na zimno olej ze słodkich migdałów; wyciąg z zielonej herbaty, który działa łagodząco; olej z nasion bawełny działa odżywczo, ochronnie i regenerująco; masło shea; mikę, która odpowiada za efekt natychmiastowego rozświetlenia; masło kakaowe, które wzmacnia cement międzykomórkowy; sproszkowane liście herbaty Matcha, które mają silne działanie przeciwstarzeniowe; wosk z borówki Berry Wax zmiękcza skórę i pełniąc funkcję okluzyjną uszczelnia skórę i wpływa na jej nawilżenie; wyciąg z alg; kwas hialuronowy o dwóch wielkościach cząsteczek; olej z nasion słonecznika; kofeina; tokoferol oraz kwas cytrynowy.





    Zacznę może od tego, że krem zamknięty jest w bardzo wygodnym i praktycznym opakowaniu. Dozownik pozwala wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku bez potrzeby pchania paluchów do słoiczka. Bardzo lubię takie rozwiązania,, ponieważ są bardzo higieniczne. Krem ma bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach a jego konsystencja jest niezwykle lekka. Na okolicę obojga oczu wystarczy już niewielka kropelka kosmetyku. Produkt szybko się wchłania i pozostawia skórę niezwykle miękką i rozświetloną. Oczywiście bardzo dobrze nawilża i pielęgnuje skórę nie powodując podrażnień czy wyprysków. Mimo zawartości oleju ze słodkich migdałów i masła shea nie pozostawia po sobie tłustej warstwy i całkowicie się wchłania. Dzięki temu makijaż oka dobrze trzyma się skóry, nie spływa ani nie roluje się w załamaniu powieki. Jednak działanie kremu, które najbardziej mi przypadło do gustu to efekt rozświetlenia, który jest natychmiastowy. Zawartość drobno zmielonej miki pozwala uzyskać piękny efekt glow i nadać skórze blasku. Efekt jest piękny! Bardzo subtelny, ale na mnie zrobił bardzo dobre wrażenie. Po zastosowaniu kremu moje cienie wokół oczu są wyraźnie rozjaśnione i ostatnio często pomijam nakładanie korektora na tę okolicę, gdyż efekt glow pięknie podkreśla oko i odświeża spojrzenie. Co więcej, często w lekkim, dziennym makijażu nakładam odrobinę kremu także na kości policzkowe i łuk kupidyna. Daje to piękny, subtelny a przede wszystkim naturalny efekt rozświetlonej skóry całej twarzy i podkreśla opaleniznę. Przeciwstarzeniowy krem pod oczy urzekł mnie tym pięknym blaskiem.



PEELING- MASKA :klik:


    To połączenie maski i peelingu jest propozycją dla osób zmagających się z lekkimi niedoskonałościami skóry twarzy. Jako peeling łączy sobie trzy czynniki eksfoliujące - enzymatyczny, mechaniczny i chemiczny. Pozwala to uzyskać efekt oczyszczenia, rozjaśnienia i wygładzenia już po pierwszym użyciu. Jako maska ma działanie silnie nawilżające, dzięki czemu skóra staje się bardziej elastyczna, miękka i odżywiona. Skład opiera się w 96,93% na naturalnych składnikach, z których możemy wymienić: mikrokrystaliczną celulozę, która pełni tu rolę czynnika mechanicznego; masło shea; odżywiający i regenerujący skórę olej z awokado; olej ze słodkich migdałów; ekstrakt z zielonej herbaty Matcha; skwalan będący składnikiem płaszcza lipidowego; tokoferol; oliwę z oliwek oraz jej pochodne i ekstrakty; wyciąg z rozmarynu działający przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo; papaina, która jest tu czynnikiem chemicznym; mocznik; prolinę, serynę i alaninę; które są aminokwasami i działają przeciwzapalnie; pantenol; sole kwasu hialuronowego; olej z nasion słonecznika oraz kwas cytrynowy
    Produkt należy stosować na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy, po czym delikatnie wmasować przez około minutę i pozostawić na skórze na kolejne 5 do 15 minut. Po tym czasie zmyć ciepłą wodą i osuszyć skórę. Dla uzyskania najlepszych efektów zaleca się stosowanie 2-3 razy w tygodniu.





    Bardzo ładna, minimalistyczna szata graficzna nawiązująca do natury zachęca, by sięgnąć po ten produkt. Matowa tubka z zamknięciem na klik jest bardzo wygodna w użyciu. Zapach, konsystencja i kolor znajdującego się w tubce kosmetyku jednoznacznie kojarzy się z naturą, gdyż na próżno szukać w nim barwników, sztucznych zapachów czy drobinek niewiadomego pochodzenia. Peeling- maska ma dość gęstą, kremową konsystencję, ale mimo to łatwo się rozprowadza na skórze. Nie zastyga na skorupę, ale żeby dobrze zmyć kosmetyk z twarzy trzeba chwilę pomasować skórę mokrymi dłońmi. Niestety ilość celulozowych drobinek jest mocno ograniczona, co dla mnie jest małym minusem i odczucia jakie zapewniają, bardziej przypominają masaż niż złuszczanie. Jednak nie skreśla to tego produktu, gdyż jako peeling enzymatyczno - chemiczny sprawdza się naprawdę przyzwoicie. Po zastosowaniu kosmetyku skóra jest wyraźnie wygładzona, lekko rozjaśniona i miękka. Czuć mocne nawilżenie i leciutki, otulający film, co dodatkowo potęguje efekt. Przyznam, że po pierwszym użyciu miałam takie "meh". No bo te drobinki powinny choć trochę drapać a nie drapały i nie czułam w zasadzie żadnego działania. Owszem, skóra była milutka i mięciutka, ale nie zauważyłam tak bardzo oczekiwanego oczyszczenia skóry. Dopiero po kilku użyciach zaczęłam zauważać, że skóra staje się gładsza, i jest na niej widocznie mniej zaskórników. Wystarczyło więc dać mu więcej czasu ;)





Spotkanie z Polemiką było bardzo przyjemnym doświadczeniem. Dobrze jest poznać kolejną świetną, a do tego polską markę, która oferuje skuteczne kosmetyki. Oczywiście całą gamę kosmetyków tej i innych marek znajdziecie w sklepie TOPESTETIC. Doceniam to, że bez względu na wartość zamówienia, przesyłka zawsze jest darmowa i realizowana ekspresowo. Jeśli chodzi o gadżety i próbki, to zawsze znajdziecie ich kilka w swojej paczuszce :)



środa, 24 listopada 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 25 - RESIBO OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 25 - RESIBO OD TOPESTETIC
Witam Was w ten chłodny jesienny wieczór.
    Odrobinę zaniedbałam bloga, ale na swoje usprawiedliwienie mam swoją kiepską kondycję ostatnimi czasy. Cały ubiegły tydzień przeleżałam w domu pod kocem pracując zdalnie. W tym czasie walczyłam z gorączką, kaszlem i okropnym katarem tracąc na koniec głos. Dziś, choć jeszcze pokasłuję i mam chrypkę, czuję się dużo lepiej a i do biura miło było wrócić :) 

    Nie próżnowałam jednak jeśli chodzi o testowanie produktów. Przez ostatni miesiąc testowałam kolejny kosmetyk polskiej marki RESIBO, ale o tym za chwilę. Najpierw chciałam wspomnieć o tym, jak przebiegał proces dobrania odpowiedniego kosmetyku do potrzeb mojej skóry.




    Miałam okazję przeprowadzić bardzo miłą rozmowę z Panią Kosmetolog z załogi sklepu TOPESTETIC. Najpierw zostałam poproszona o opisanie swojej cery, jej problemów, jej charakterystyki oraz skłonności do podrażnień czy alergii. Po mojej krótkiej opowieści Pani kosmetolog zadała kilka dodatkowych, szczegółowych pytań by wyeliminować wszelkie niedopowiedzenia. Pytania były dociekliwe, ale dzięki temu zebrane zostały wszystkie niezbędne informacje o mojej skórze twarzy. Pani kosmetolog poprosiła także, bym opowiedziała o mojej aktualnej  pielęgnacji i kosmetykach które lubię. Przyznam, że ta rozmowa bardzo mnie zaskoczyła. Oczywiście pozytywnie, bo Pani kosmetolog bardzo szybko analizowała moje wypowiedzi i wyciągała trafne wnioski. 


GAME CHANGER - RESIBO :klik:

    To lekki, przeciwstarzeniowy krem, w którym główną rolę odgrywają retinol i bakuchiol. Połączenie tych dwóch składników ma pobudzać produkcję kolagenu i elastyny, regulować wydzielanie sebum, wygładzać skórę twarzy a także niwelować przebarwienia. Dawka tych dwóch składników jest na tyle silna, by z łatwością zauważyć ich działanie na skórze. Jest jednocześnie bardzo łagodna, by nie powodować podrażnień skóry. Game Changer polecany jest dla skóry, na której pojawiają się pierwsze oznaki starzenia, dla skóry dojrzałej a także cery tłustej, trądzikowej i skłonnej do niedoskonałości.




    W składzie kremu znajdziemy olej z otrąb ryżowych, który działa nawilżająco tworząc na skórze ochronny film, tokoferol, olej z nasion słonecznika i ekstrakt z kory drzewa chinowego działa oczyszczająco i reguluje wydzielanie sebum. Do tego flawonoidy, kwas kofeinowy i kwas ferulowy. Najważniejszymi składnikami są tu oczywiście uwodorniony retinol oraz bakuchiol. Pierwszy - retinol H10- stymuluje syntezę kwasu hialuronowego, co znacząco wpływa na poziom nawilżenia skóry i poprawę elastyczności skóry. Bakuchiol z kolei pobudza skórę do produkcji kolagenu i elastyny, co pomaga redukować zmarszczki. Ogranicza także produkcję melaniny a tym samym zapobiega powstawaniu przebarwień.

    GAME CHANGER ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania i jest właściwie bezzapachowy. Z uwagi na zawartość retinolu, jest to krem dedykowany wieczornej pielęgnacji skóry twarzy. Ponadto, jeśli nie stosowaliście tego składnika wcześniej, należy zacząć od stosowania go co trzy dni, by budując tolerancję stopniowo zwiększać częstotliwość stosowania. Ważne jest również to, by pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej w ciągu dnia (minimum SPF30), gdyż skora w trakcie stosowania retinolu może być dużo bardziej wrażliwa.




    To nie jest mój pierwszy post na temat kosmetyków marki Resibo. Wcześniej pisałam o nich tu :klik: i tu :klik:. Niezmiennie zachwycił mnie design opakowania i z dużym smutkiem przyjęłam ostatnią informację o zmianie szaty graficznej produktów marki Resibo, bo uwielbiam te kartonikowe tubki z cudnymi roślinnymi motywami. Co jest jednak najważniejsze to to, że bez względu na wygląd opakowania, formuła kosmetyków zostaje ta sama :)

 
    Krem Game Changer już od jakiegoś czasu budził moje zainteresowanie, gdyż chciałam spróbować retinolu w pielęgnacji. Trochę się jednocześnie obawiałam, że skończę z podrażnieniami czy wysypem pryszczy. Nic takiego na szczęście nie miało miejsca, o ile trzymałam się zasady stosowania co 2-3 dni. Od początku moja skóra bardzo dobrze tolerowała retinol i nie pojawiały się na mojej buzi żadne niespodzianki. Po tygodniu zwiększyłam częstotliwość stosowania z trzech dni na dwa i tu też o dziwo nie było żadnych nieproszonych gości ;) Ośmieliło mnie to do tego stopnia, że pewnego dnia postanowiłam zastosować krem dwa wieczory z rzędu. Pewnie Was nie zaskoczę jeśli powiem, że nie był to dobry pomysł :P
    Choć nie było dramatu, to zauważyłam na mojej skórze pojawiło się kilka czerwonych punkcików. Zrzucam to jednak na karb ciekawości, bo jestem z tych co muszą sprawdzić pewne rzeczy na własnej skórze, żeby się przekonać. Tak właśnie było, bo po powrocie do stosowania co drugi dzień moja skóra szybko wróciła do normy i tak jest do teraz :) 




    Przy regularnym stosowaniu moja skóra jest odczuwalnie gładsza, dużo mniej mam nowych wyprysków, te istniejące zaskórniki zostały zniwelowane a pory zwężone. Nie wiem, czy jaśniejsza skóra to zasługa retinolu, bo jesienią moja twarz zawsze "zmienia ubarwienie" i staje się bardzo blada, zauważyłam jednak rozjaśnienie piegów, których nabawiłam się latem ;) 
Moje trzecie spotkanie z kosmetykami Resibo było równie satysfakcjonujące, co dwa poprzednie. Marka ma moje pełne zaufanie i na pewno będę po te kosmetyki regularnie wracać. Może się powtórzę, ale cieszy mnie to, że jest na polskim rynku tak świetna marka.






    Moje całkowite zaufanie ma też sklep TOPESTETIC. Pani Kosmetolog stanęła na wysokości zadania i wybrała dla mnie naprawdę świetny produkt, który odpowiada aktualnym potrzebom mojej skóry. Dołączone do zamówienia próbki pozwolą przetestować kolejne produkty a dzięki gratisowej rękawiczce demakijaż olejami będzie jeszcze bardziej przyjemny :)



Jak to jest z Wami, kochani? Stosujecie kremy z retinolem lub bakuchiolem? Może boicie się spróbować? Jeśli tak jest, to rozmowa z kosmetologami z ekipy sklepu Topestetic na pewno rozwieje wszelkie wątpliwości czy obawy :)




wtorek, 7 września 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 24 - SENSUM MARE OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 24 - SENSUM MARE OD TOPESTETIC
    Przyszedł wrzesień i już czuć jesień w powietrzu. Niestety... bo dopiero co przyzwyczaiłam się do lżejszych ubrań a już muszę znowu zakładać sweterki :(
 
    Ostatni czas przysporzył mi wielu atrakcji. Tych planowanych ale też tych niespodziewanych. Urlop minął jak z bicza strzelił, o plenerze foto już dawno zapomniałam a lato śmignęło jeszcze szybciej. Sprawa mieszkania znalazła już swój finał, kredyt został uruchomiony i już za moment zaczynamy przeprowadzkę, lecimy na weekend do Kijowa a na to wszystko zmieniam pracę! Większość z Was pewnie myśli, że tylko wariaci postanawiają zmienić pracę zaraz po zakupie mieszkania.  
 
...no i macie racje xD 

Na szczęście moja zmiana pracy nie jest podyktowana koniecznością, a chęcią poprawy swojej sytuacji materialnej, zawodowej i generalnie zmiany pracy na bardziej ambitną. Trzymajcie więc kciuki! <3



W dzisiejszym poście przeczytacie moją recenzję kosmetyków do demakijażu i oczyszczania twarzy, które mogłam poznać dzięki sklepowi internetowemu Topestetic 


SENSUM MARE :klik:


    Polską markę kosmetyków naturalnych SENSUM MARE poznałam w zeszłym roku i pisałam o niej w tym wpisie :klik: Założyciele marki - Maciej i Łukasz, inspiracje do tworzenia swoich kosmetyków czerpią z siły kobiet. Misją kosmetyków SENSUM MARE jest wydobywanie naturalnego piękna, które każda kobieta w sobie ma. Marka zdobyła wiele nagród branżowych np. Glammies 2018 i 2020, Kobieca Marka Roku 2019 czy Naturalny Hit Roku Ekotyki 2020.





DELIKATNA EMULSJA DO DEMAKIJAŻU ALGOPURE :klik:


    Wyjątkowo delikatna emulsja skutecznie rozpuszcza makijaż twarzy oraz oczu, poradzi sobie nawet z produktami wodoodpornymi. Dzięki zawartości aż 14 składników aktywnych, kompleksu z alg morskich i wody z lodowca nawilża, pielęgnuje skórę i chroni ją przed podrażnieniami. Dzięki temu emulsja świetnie sprawdzi się nawet u posiadaczek skóry wrażliwej. Kosmetyk może być stosowany na dwa różne sposoby. Z pomocą wacików kosmetycznych lub wilgotnych dłoni. W obu przypadkach warto pozostawić kosmetyk przez kilka sekund na skórze, by mógł bez problemu rozpuścić makijaż. 




    Delikatna emulsja do demakijażu ALGOPURE zawiera aż 97,2% składników pochodzenia naturalnego. Zagłębiając się nieco w skład możemy w nim znaleźć między innymi olej jojoba, który wzmacnia skórę wpływając na warstwę cementu międzykomórkowego, ekstrakt z alg, które bogate są w witaminy, mikro i makroelementy, proteiny, polisacharydy i lipidy a ich zadaniem jest nawilżanie, regeneracja i działanie przeciwzapalne; wyciąg z glonów, w tym z glona czerwonego, który chroni skórę, wyciąg z plechy algi działa antyoksydacyjnie; wyciąg z suszonej plechy morszczyna pęcherzykowatego, wyciąg z czerwonej algi dzięki zawartości wapnia i magnezu regeneruje i odżywia skórę, tokoferol (Wit. E) oraz olej z nasion słonecznika. 




    Emulsja do demakijażu ALGOPURE ciekawiła mnie już od jakiegoś czasu. Zanim zakochałam się w demakijażu olejami uwielbiałam wszelkiego rodzaju mleczka do demakijażu i właśnie tej konsystencji produktu się spodziewałam. Nie byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam produkt o konsystencji mleczka  ale jakby bardziej treściwy, miękki i mniej wodnisty. Coś między klasycznym mleczkiem a balsamem. To miła odmiana i nowość dla mojej skóry. Postanowiłam wypróbować aplikację wilgotnymi dłońmi bez użycia wacików. Aplikacja jest bardzo przyjemna, emulsja delikatnie sunie po twarzy, nie szczypie ani nie podrażnia skóry. Oczywiście, jak każdy kosmetyk, nie jest bez wad. Świetnie radzi sobie z makijażem twarzy, nawet tym mocnym. Lekki, codzienny makijaż oka również zmywa bez zarzutu. Jednak w przypadku mocnego makijażu oczu musiałam się odrobinę bardziej napracować i powtórzyć aplikację. Mocny makijaż nie zdarza mi się często, więc ode mnie za to tylko mały minusik. Wadą emulsji ALGOPURE jednak jest to, że w przypadku oczyszczania z użyciem dłoni potrafi lekko szczypać w oczy. Być może wynika to ze zbyt dużej ilości kosmetyku. Nie odczujemy tego jednak przy aplikacji za pomocą jedno lub wielorazowych wacików kosmetycznych. Zaraz po zmyciu kosmetyku z twarzy szczypanie znika a skóra jest miękka i delikatna, nie ma też uczucia "mgły" na oczach jak zdarza się to czasem w przypadku demakijażu olejami.


DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY ALGOPURE :klik:


    w 100% wegański żel do mycia twarzy delikatnie ale i skutecznie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń oraz resztek makijażu, Dzięki zawartości wyciągu z alg morskich i wody z norweskiego lodowca odżywia, nawilża i chroni skórę. Żel doskonale sprawdzi się w codziennej pielęgnacji skóry twarzy, również tej wrażliwej. Dzięki swojej formule żel zapewnia skórze ukojenie i uczucie świeżości

 


    W składzie żelu ALGOPURE na próżno szukać SLS, SLES czy innych tym podobnych detergentów. Tak jak w przypadku emulsji do demakijażu znajdziemy tu ekstrakty i wyciągi z alg, wyciągi z glonów i plechy a jako substancje myjące mamy łagodne środki powierzchniowo- czynne jak na przykład kokamidopropylobetaina.  




    Bardzo polubiłam ten delikatny żel do mycia twarzy ALGOPURE. Konsystencja żelu jest bardzo klasyczna i wystarczy jedna kropelka wielkości ziarna grochu, by umyć całą twarz, szyję i dekolt. Żel świetnie domywa resztki makijażu i nie szczypie w oczy. Zapach ma bardzo delikatny ale też charakterystyczny dla kosmetyków SENSUM MARE, przypomina męskie perfumy. Doskonale odświeża skórę po nocy, działa pobudzająco o poranku i kojąco przed snem. Kosmetyk nie pieni się szczególnie mocno, mimo to bardzo dobrze rozprowadza się na wilgotnej skórze twarzy i łatwo się zmywa. Nie zauważyłam podrażnień, wysuszenia czy uczucia ściągnięcia, co bardzo mnie cieszy. Prawdę mówiąc nie wiem co więcej napisać poza tym, że jest to naprawdę świetny kosmetyk. Spełnia wszystkie swoje podstawowe zadania, dobrze pachnie, nie podrażnia skóry. Klasyczna tuba z charakterystycznym dla marki minimalistycznym designem wygląda bardzo elegancko. Podtrzymuję to, co napisałam w poprzedniej recenzji kosmetyków SENSUM MARE - piękno tkwi w prostocie.





    Sklep TOPESTETIC jak zawsze stanął na wysokości zadania, a dzięki poradom dermokonsultantek mogę być spokojna o właściwy dobór kosmetyków do potrzeb mojej skóry. Gadżety i próbki, które znalazłam w przesyłce na pewno przydadzą się przy okazji wyjazdu do Kijowa :)



Jak widzicie, moje drugie spotkanie z marką SENSUM MARE wypadło naprawdę nieźle. Dobrze wiecie, że nie ma kosmetyków idealnych ale czasem wystarczy zmienić sposób aplikacji, by osiągnąć oczekiwany i zadowalający efekt. Jestem naprawdę zadowolona i ciekawa kolejnych kosmetyków tej marki. Może jesteście w stanie coś polecić? Dajcie koniecznie znać :)




Poprzedni post z tej serii: KOSMETYCZNE RECENZJE PART 23 - RESIBO OD TOPESTETIC

poniedziałek, 19 lipca 2021

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - NATURE QUEEN
    Uspokoiło się u mnie nieco, miałam dwa całkiem luźne weekendy i miałam czas żeby trochę odpocząć. Brakowało mi tego BARDZO!


Dzisiaj mam dla Was przedpremierową recenzję pewnego produktu, który miałam okazję przetestować dzięki polskiej marce Nature Queen, o której na początku napisze kilka słów. 
 
 

NATURE QUEEN :klik:

    To świat Królowej - Matki Natury i tego, co ma nam do zaoferowania. Ta polska marka inspirowana naturą tworzy kosmetyki pozbawione chemicznych dodatków, parabenów, SLSów czy innych szkodliwych substancji. Produkty oferowane przez markę Nature Queen są naturalne, w większości wegańskie i powstają z surowców pochodzących ze zrównoważonych upraw. Marka w ostatnim czasie bardzo prężnie się rozwija i w jej ofercie pojawia się coraz więcej nowych produktów. Pod szyldem Nature Queen znajdziecie produkty pielęgnacyjne do twarzy i ciała a wśród nich między innymi glinki, oleje, kremy do twarzy i hydrolaty.

SERUM ANTYOKSYDACYJNO- ROZŚWIETLAJĄCE :klik:

 
    Nowość w ofercie marki NATURE QUEEN to obietnica natychmiastowego rozświetlenia skóry twarzy. To serum o kremowobiałym kolorze stosowane na twarz ma wpływać na poprawę jędrności skóry i jej nawilżenie, ma łagodzić podrażnienia, wygładzać skórę i wyrównywać jen koloryt a także hamować procesy starzenia skóry przez pobudzanie jej komórek do odbudowy.
    Składnikami aktywnymi, jakie znajdziemy w serum antyoksydscyjno- rozświetlającym są między innymi ekstrakty z białej lilii, jagód goji i rozmarynu, witamina E oraz fukoza. Serum świetnie nada się do pielęgnacji cery suchej, szarej oraz skóry z pierwszymi oznakami starzenia. 

 
    Dzięki zawartym w serum mikrodrobinkom efekt rozświetlenia widoczny jest od razu po nałożeniu produktu na skórę . To świetne rozwiązanie, gdy latem nie nakładam na twarz nic oprócz pielęgnacji i spf, bo umówmy się... przy obecnie panujących temperaturach im mniej warstw na twarzy, tym lepiej. Po nałożeniu tego serum nie jest już potrzebny żaden dodatkowy rozświetlacz. Serum antyoksydscyjno- Rozświetlające marki Nature Queen to produkt o lekkiej konsystencji, dzięki temu niezwykle szybko się wchłania. Stosowane codziennie rano daje skórze porządną dawkę nawilżenia bez uczucia ciężkości czy lepkości, nie zapycha porów ani nie podrażnia skóry. Delikatny zapach koi zmysły i zdecydowanie uprzyjemnia pielęgnację. Nawet po kilku godzinach od nałożenia serum, skóra nie wygląda na tłustą ani się nie poci. Sprawia to, że serum idealnie nadaje się do stosowania latem, nawet przy skrajnie wysokich temperaturach. 


    Produkt zamknięty jest w szklanej buteleczce, która opatrzona jest etykietą w charakterystycznym dla marki Nature Queen stylu. Dzięki pipetce możemy bardzo łatwo wydobyć i zaaplikować kosmetyk na dłoń lub bezpośrednio na twarz. Serum antyoksydscyjno- rozświetlające jest produktem bardzo wydajnym, gdyż wystarczą już dwie krople na dokładne pokrycie całej twarzy. Jedna dodatkowa kropelka pozwoli pięknie rozświetlić i podkreślić dekolt.

 
    Nie było to moje pierwsze (ani na pewno nie ostatnie) spotkanie z marką Nature Queen, której hydrolaty stosuję regularnie od wielu miesięcy. Mogliście przeczytać o tym w tym wpisie :klik: 
Dzisiejsza recenzją również nie pojawia się tu beż przyczyny, gdyż serum antyoksydscyjno - rozświetlające miało swoją premierę 17 lipca a ja mogłam przedpremierowo przetestować je na własnej skórze. Tak, jak już wspominałam na insta stories , uważam że jest to produkt warty uwagi.
    Całą relację na temat serum jak i samej paczki zobaczyć możecie w zapisanych stories na moim instagramie. 

Dajcie koniecznie znać, czy kojarzycie Nature Queen i czy mieliście okazję stosować kosmetyki z oferty marki

 

 

Poprzedni post z tej serii: NOWOŚCI KOSMETYCZNE - HOLIKA HOLIKA

sobota, 3 lipca 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 22 - SHY DEER OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 22 - SHY DEER OD TOPESTETIC

    Znowu przez chwilę mnie nie było, ale u mnie ostatnio cały czas coś się dzieje. Służbowy weekend w Bielsku-Białej, Trzy dni jako rezerwowy fotograf na szkoleniach torowych wraz z zespołem wyścigowym 3MM Racing Academy i dziś jest mój pierwszy całkowicie wolny weekend. Kilka dni temu minęła już druga rocznica mojego bloga. Czas leci jak szalony! Do tego ostatnio jakaś życzliwa osoba postanowiła uprzykrzyć mi życie kupując mi lajki na instagramie. To nie pierwsza taka akcja, kiedy w koło mojego IG dzieją się podejrzane rzeczy i poważnie zastanawiam się nad zgłoszeniem tego odpowiednim służbom. Takie akcje podchodzą już pod stalking, nękanie i działanie na moją szkodę. Podejrzewam, że znowu uaktywniła się moja kochana stalkerka sprzed lat

Także widzicie... nie nudzę się xD


    Trzeba jednak zejść na ziemię i zająć się tym, o czym na tym blogu piszę najczęściej, czyli... recenzjami kosmetyków :D Dziś na tapecie mamy serum ujędrniające marki SHY DEER, które testowałam dzięki współpracy ze sklepem TOPESTETIC.



SHY DEER :klik

    Tę polską markę wyróżnia to, że każdy produkt jest limitowany. Nie znajdziecie powiem dwóch takich samych drewnianych wieczek czy zakrętek. Całej marce przewodzi myśl "szukając bliskości z naturą" . Kosmetyki, które oferuje nam Nieśmiały Jelonek inspirowane są lasem i naturą, dlatego też powstają na bazie naturalnych składników. Większość z nich posiada certyfikaty jakości, takie jak Ecocert, Vegan, Cruelty Free, Fair Trade oraz inne. SHY DEER w produkcji swoich kosmetyków zamienił wodę na hydrolaty, a użyte ekstrakty roślinne rozpuszczając się w kontakcie że skóra poprawiają jej kondycję i wygląd. 

SERUM UJĘDRNIAJĄCE :klik:

    Ten lekki w swojej formułę produkt został stworzony, by zaspokoić potrzeby każdej, nawet wrażliwej skóry. Świetnie sprawdzi się w przypadku skór szarych, zmęczonych i zniszczonych, ale także tych z pierwszymi oznakami starzenia. Co ważne, jest to serum do skóry twarzy i okolic oczu, co czyni je pierwszym wielofunkcyjnym produktem marki Shy Deer. Cztery kluczowe składniki tego ujędrniającego serum zdradzają nam efekty, których możemy się po tym produkcie spodziewać. Ekstrakt z wąkroty azjatyckiej pobudzą produkcję kolagenu, łagodzi stany zapalne i pobudza mikrokrążenie wzmacniając naczynia krwionośne. Ekstrakt z sałaty morskiej pobudzą procesy regeneracyjne skóry, zapobiega zwiotczaniu skory przez poprawę jej napięcia, dodatkowo również pobudzą produkcję kolagenu. Ekstrakty z kwiatów jaśminu i głogu działają delikatnie rozjaśniająco, wpływają pozytywnie na poprawę mikrokrążenia, a napinając i ujędrniając skórę ma dać subtelny efekt liftingu. Wysokie stężenie hialuronianu sodu podnosi poziom nawilżenia i napięcia skóry, przez co nabiera ona zdrowego blasku. Poza tym w składzie znajdziemy jeszcze sok z liści aloesu, wyciąg z kwiatów lawendy, kwas cytrynowy, wyciąg z figi oraz działającą przeciwzapalnie alantoinę.


    Już nie raz wspominałam, że uwielbiam używać sera w pielęgnacji twarzy. Pierwszy raz jednak miałam okazję wypróbować serum jakie olejowe, a wodne. Produkt znajduje się w podłużnej szklanej buteleczce o pojemności 30ml a drewniana zakrętka wyposażona jest w szklaną pipetkę. Aplikacja serum jest dzięki temu bardzo wygodna. Drewniana zakrętka dodaje całemu opakowaniu wiele uroku i jest faktycznie niepowtarzalna. Nie ma przecież dwóch takich samych kawałków drewna :) Dzięki swojej konsystencji serum bardzo dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania. Trzeba jednak pamiętać o jego wklepaniu w skórę na sam koniec, jak zaleca producent. W innym przypadku możemy czuć jakby nasza skóra była lepka czy sklejona. Co prawda uczucie to znika po kilku minutach, ale z drugiej strony poranny masaż opuszkami palców na pewno nam nie zaszkodzi, więc warto go wykonać. Jak obiecał producent, serum nadaję się świetnie do pielęgnacji okolic oczu, i ja bardzo lubię tam wklepać resztki produktu, które pozostały mi na dłoniach. Produkt nadaje się do stosowania solo, lub pod krem, zarówno na dzień, jak i na noc i standardowo przetestowałam go w każdej możliwej konfiguracji.


    Serum ma konsystencję rozwodnionego żelu i jest lekko mętne. Zapach jest bardzo neutralny, powiedziałabym apteczny, nijaki. Ale przynajmniej wiadomo, że do serum nie dodano żadnych sztucznych substancji zapachowych. Produkt nie zapycha skóry, nie powoduje żadnych wyprysków na mojej twarzy, a nawet pomógł mi poradzić sobie z podrażnieniami po długiej ekspozycji na słońce. Świetnie też sprawdził się u mnie pod makijaż. Nic się nie rolowało ani nie ślizgało. Po aplikacji i wchłonięciu skóra wygląda promiennie, nie jest tłusta choć otulona aksamitną powłoczką. Polubiłam to serum, gdyż daje mojej skórze porządną dawkę nawilżenia bez efektu wyświecania. Skóra jest wyraźnie bardziej napięta, lecz nie zauważyłam, by moje zmarszczki na czole uległy spłyceniu, być może potrzeba więcej czasu by uzyskać zadowalające efekty. Czoło jest też dla mnie problematycznym miejsce, gdyż na co dzień mocno się tam marszczę... no taką mam ekspresyjną mimikę xD. Co do rozjaśnienia cieni wokół oczu to naprawdę trudno mi stwierdzić. Aktualnie jestem opalona, i cienie nie są już tak widoczne, jak jesienią czy zimą. Generalnie jestem całkiem zadowolona z tego produktu, ponieważ naprawdę dobrze, długotrwale nawilża i pielęgnuje moją skórę. Bardzo dobrze się u mnie sprawdził jako serum na dzień solo, czy na noc pod krem i w każdej konfiguracji radził sobie świetnie. Nawet używając Serum Ujędrniającego dwa razy dziennie nie miałam problemów z zapychaniem porów czy wypryskami. To dla mnie bardzo duży plus. Nawet w upalne dni moja twarz się nie świeciła.




    Sklep Topestetic jak zawsze pozytywnie zaskoczył mnie zawartością przesyłki. Oprócz próbek kosmetyków w paczce znalazła się także myjka do twarzy. Uwielbiam takie gadżety, gdyż bardzo mi się przydają w codziennej pielęgnacji. Taka myjka świetnie sprawdza się do zmywania maseczek a także do demakijażu olejami. Darmowa przesyłka, próbki, gadżety a także porady kosmetologów. Czy można chcieć czegoś więcej? Dla mnie to brzmi jak sklep idealny. Do tego w sklepie za każde zamówienie dostaje się punkty, które można zamienić na produkty z TOPKATALOGU. A za każdą napisaną opinię możemy dostać kolejne 50 punktów w programie lojalnościowym.




Mam nadzieję, że następny post uda mi się napisać wcześniej. Tym bardziej, że mam Wam do pokazania kolejny świetny produkt ze sklepu Topestetic

Jestem ciekawa, czy mieliście już okazję stosować produkty marki Shy Deer, bo wiem, że sklep Topestetic znacie już doskonale ;)

Jak wam mija czas? Dajcie znać co u Was słychać :)



czwartek, 6 maja 2021

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 21 - YASUMI OD TOPESTETIC

KOSMETYCZNE RECENZJE PART 21 - YASUMI OD TOPESTETIC
    Nie wiem jak u Was ale w Trójmieście wiosna jeszcze nie do końca się zdecydowała. Raz słońce i ciepło a zaraz przymrozek lub deszcz. Mam już dosyć noszenia grubych swetrów i chętnie wskoczyłabym w lekką sukienkę i trampki. Mam jednak nadzieje, że już  niedługo będziemy mogli cieszyć się lepszą pogodą ;)

    Mamy z P ostatnio dość sporo na głowie, bo chcemy kupić własne mieszkanie (i zadłużyć się przy tym na najbliższe 30 lat :P) Szukanie mieszkania może i brzmi ekscytująco, no bo szukamy przecież swojego gniazdka, w którym z czasem założymy rodzinę. Ale to właśnie sprawia, że jest to niezwykle stresujące. Trzeba wybrać odpowiednia lokalizację, metraż w którym z łatwością zmieścimy się gdy już będzie nas więcej, rynek wtórny czy pierwotny, do remontu czy gotowe do zamieszkania. A to wszystko w określonej kwocie... uwierzcie mi... spędza mi to sen z powiek i dlatego tak rzadko ostatnio udzielam się na blogu i insta ... 

    No ale dość o problemach dorosłego życia :P Jak już sfinalizujemy temat to na pewno się Wam tym pochwalę ;)


Dziś kolejny post z recenzją kosmetyczną. Tym razem na tapetę wzięłam dwa produkty marki YASUMI pochodzące  ze sklepu TOPESTETIC. Życzę Wam milej lektury! 

YASUMI :klik:

    To w języku japońskim nic innego, jak relaks, odpoczynek i wakacje. Marka inspirowana jest kulturą Japonii i magią dalekowschodnich rytuałów pielęgnacyjnych. Do produkcji kosmetyków marki YASUMI wykorzystywane są wyłącznie najwyższej jakości składniki aktywne, a duży wybór produktów pozwala na dopasowanie ich do konkretnych  potrzeb skóry. YASUMI to nie tylko marka kosmetyków, ale także sieć instytutów kosmetycznych i SPA, w których realizowana jest idea holistycznej (całościowej, kompleksowej) pielęgnacji. Od twarzy, przez ciało, aż po samopoczucie i zmysły



KREM OD STOP DO GŁÓW :klik:

    Krem z linii ECO przeznaczony do kompleksowej pielęgnacji skóry ciała i twarzy. Nadaje się do każdego typu skóry niezależnie od wieku, a skierowany jest głównie do osób narażonych na smog i zanieczyszczenia związane z życiem w dużym mieście. Krem stosowany na dzień lub na noc ma chronić skórę, odżywiać ją i regenerować
    Zawarta w składzie seryna i prolina działają przeciwzapalnie, regenerująco a także aktywują produkcję kolagenu. Wyciąg z siemienia lnianego chroni skórę przed wysuszeniem, zmiękcza ją, łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Olej z lnu jest bogatym źródłem Omega 3, działa łagodząco i kojąco. Witamina E - czyli tokoferol- spowalnia procesy starzenia się skóry. 




    W moim odczuciu jest to lekki krem, który bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej, lepkiej warstwy. Przetestowałam go zarówno na skórze twarzy, jak i dłoni czy ciała. Poziom nawilżenia jest naprawdę dobry, biorąc pod uwagę leciutką konsystencję kremu. Świetnie sprawdził się w roli kremu na dzień, gdyż skóra się po nim nie świeci, jest gładka i satynowa w dotyku. Na noc stosuję go tylko w duecie z serum, gdyż solo jest według mnie zbyt lekki. Co ważne, krem przypadł do gustu mojemu P, który bardzo opornie i minimalistycznie podchodzi do pielęgnacji twarzy :P (Prawdę mówiąc cudem udało mi się go ostatnio namówić do stosowania kremu do twarzy, więc uważam to za wielki sukces xD ) Na całe szczęście krem znajduje się w słoiczku o pojemności aż 180ml, wiec wystarczy go dla nas obojga ;) Krem od stóp do głów świetnie sprawdzi się też jako balsam do ciała, ponieważ mega szybko się wchłania i już po chwili od aplikacji można śmiało zakładać ubranie. Pod tym względem jest to krem idealny
    Podsumowując - jako krem do twarzy jest przyzwoity. Cudów nie robi, ale na pewno spodoba się osobom lubiącym lekkie kremy. Za to jako krem do ciała jest naprawdę świetny. Bardzo się z nim polubiłam 




ONYX GLORY :klik:

    Delikatny peeling solny przeznaczony do każdego typu skóry, nawet tej wrażliwej i delikatnej. Dzięki niewielkim drobinkom soli złuszcza martwy naskórek, pobudza mikrokrążenie i może być stosowany na skórze dekoltu oraz biustu. Peeling solny Onyx Glory został wzbogacony o olej z pestek słonecznika, który wzmacnia i regeneruje barierę lipidową naskórka i reguluje wydzielanie sebum. Gliceryna wygładza, nawilża i przenikając przez naskórek pozwala składnikom aktywnym wnikać głębiej. Ekstrakt z zielonej herbaty i zawarta w nim kofeina poprawia jędrność skóry i pomaga zwalczać cellulit. Ułatwia także pozbywanie się toksyn z organizmu. Oliwa z oliwek, która jest naturalnym przeciwutleniaczem, zmiękcza skórę i zabezpiecza ją przed utratą wody regenerując płaszcz lipidowy. Tokoferol hamuje procesy starzenia się skóry i koi podrażnienia. 




    Onyx Glory to peeling, który z jednej strony bardzo lubię a z drugiej niekoniecznie. Zapach jest ładny, bardzo świeży, lekko cytrusowy i pozostaje na skórze delikatną woń przez cały dzień. Peeling jest bardzo delikatny dla skóry i choć ma sporo drobinek trzeba by się mocno  napracować, by podrażnić skórę. Zdecydowanie nie należy do mocnych zdzieraków. Dzięki temu naprawdę świetnie sprawdza się tam, gdzie skóra jest delikatna - na dekolcie i biuście. Co do konsystencji to jest to typowy tłuścioszek, który przez to nie rozsmarowuje się tak dobrze, jak bym tego oczekiwała. Pozostawia też na skórze tłusty film, co nie wszyscy lubią. Przy pierwszym użyciu strasznie mnie to irytowało i miałam wrażenie, że wszystko się do mnie klei. Jednak po jakimś czasie film się wchłonął a skóra stała się aksamitna. Każdy kolejny raz dużo lepiej znosiłam myśl o tłustej warstwie, gdy wiedziałam co mnie czeka po jej wchłonięciu ;) To też pierwszy peeling solny, który nie podrażniał mi skóry i nie powodował szczypania.



Jak widzicie, moje pierwsze spotkanie z marką YASUMI wypadło całkiem nieźle. Obydwa produkty sprawdziły się u mnie dobrze i na pewno przetestuję inne kosmetyki tej marki. W ofercie sklepu TOPESTETIC znajduje się szeroka gama kosmetyków tej marki a dzięki poradom kosmetologów na pewno wybiorę coś odpowiedniego dla mojej skóry. A w gratisie do zamówienia jak zawsze znalazły się próbki i gadżet. Tym razem szczotka do ciała, która na pewno mi się przyda :)



Jeżeli mieliście już okazję poznać markę Yasumi, to dajcie koniecznie znać które produkty warto wypróbować :) 




Copyright © in progress , Blogger